Amsterdam na weekend: wszystko co musicie wiedzieć!

Amsterdam na weekend: wszystko co musicie wiedzieć!

Zupełnie nie wiem dlaczego do tej pory nie braliśmy pod uwagę Amsterdamu na city-break. Jaki to był błąd! To miasto jest wręcz idealne na weekendowy wypad. Po pierwsze to w dwa dni można zobaczyć wszystkie najfajniejsze miejsca, a po drugie to w te dwa dni budżet nie powinien zostać aż tak nadszarpnięty. No i z większości polskich lotnisk jest mnóstwo fajnych połączeń do Amsterdamu czy do Eindhoven. Zwłaszcza do tego drugiego często dostaniecie się za grosze! No i na początek powiem tyle – Amsterdam zachwyca! Nic tylko lecieć, bo na miejscu czekają na Was takie widoki!

Jak się tam dostać?

Wiadomka, że najszybciej samolotem. Poniżej podrzucam ściągę z listą polskich lotnisk i linii, którymi dotrzecie do Holandii:

Na główne lotnisko Schiphol, które oddalone jest o ok. 16 km od centrum miasta, dolecicie tymi liniami z:

– KLM: Warszawa Chopin, Kraków, Gdańsk

– LOT: Warszawa Chopin

– Transavia: Katowice

Na lotnisko w Eindhoven, które oddalone jest o ok. 126 km od stolicy, dolecicie tymi liniami z:

– Ryanair: Kraków, Warszawa Modlin,

– Wizz Air: Gdańsk, Katowice, Kraków, Lublin, Poznań, Warszawa Chopin

Z uwagi na to, że nasz wypad był dość krótki postawiliśmy na lot LOTem na główne lotnisko. Za bilety w obie strony zapłaciliśmy po 478 zł. Czasem można je upolować nawet za ok. 300 zł także warto śledzić promocje.

Jeśli chodzi o dostanie się z lotniska do miasta to warto rozważyć Ubera zwłaszcza podróżując w grupie. Za nasz przejazd zapłaciliśmy 20 EUR, co było bardziej opłacalne nie tylko ze względu na czas, ale i koszty (byliśmy we czworo). Musicie wiedzieć, że transport publiczny jest raczej drogi. Bilet na pociąg z lotniska Schipchol na główną stację kolejową Amsterdam Centraal kosztuje 4,50 EUR (rozkłady możecie sprawdzić tu). Do tego należy doliczyć koszt biletu na tramwaj/metro/autobus do miejsca przeznaczenia. Tu dodam, że bilet jednorazowy na transport miejski kosztuje 3,20 EUR. Więcej o cenach biletów możecie poczytać tu. Także sami rozumiecie. 🙂

Gdzie się zatrzymać?

Ceny noclegów w Amsterdamie są jednymi z najwyższych z jakimi się spotkałam. Nawet w Japonii, która uchodzi za ultra drogą (wcale tak nie jest) płaciliśmy zdecydowanie mniej. Tu rezerwacją noclegów warto zainteresować się sporo wcześniej żeby nie przepłacić. Sugeruję wziąć pod uwagę wynajem mieszkania na booking.com lub AirBnB, bo bywają one tańsze od hoteli. Wiedzcie też, że hotele mimo swojej ceny raczej nie grzeszą standardem. U nas skończyło się właśnie na mieszkaniu, które zarezerwowaliśmy przez booking. Możecie je zobaczyć tu. No i wielkie polecanko, bo było czystko, bardzo blisko centrum, park był tuż za rogiem, no i kontakt właścicielem był totalnie łatwy. Cena była całkiem dobra jak na lokalne warunki – 2700 zł/4 osoby/2 noce. Mieszkanie to przeznaczone jest dla czterech osób. Domyślam się, że sporo z Was podróżuje w parze więc wynajęcie tego mieszkania nie ma sensu. Tu w takim razie podpowiem na jaką lokalizację warto postawić. Jak skupicie się na Centrum (vel. półokręgu) i najbliższej okolicy (np. Vondelpark) to będzie idealnie, bo wszędzie dojdziecie na piechotę.

Ceny

Przed wyjazdem słyszałam, że Amsterdam jest kosmicznie drogi. Oprócz noclegów i biletów na transport publiczny, które są wyjątkowo drogie moim zdaniem ceny na miejscu są porównywalne do tych z innych krajów Europy Zachodniej. Uważam, że niczym nie odbiegają one od tych obowiązujących we Francji czy północnych Włoszech (biorąc pod uwagę wydatki typowo turystyczne). Dlatego no … po prostu trzeba się odpowiednio przygotować. I nie przesadzałabym z tym kosmosem.

 Łapcie kilka przykładowych cen:

– posiłek w restauracji – ok. 12-14 EUR,

– kawa w kawiarni – ok. 3-4 EUR

– croissant w kawiarni – ok. 1-2 EUR

– butelka wody w supermarkecie – ok. 1-2 EUR

Pogodowy pro-tip

Pogoda w Amsterdamie lubi płatać filge. Mimo tego, że byliśmy tam w lato (połowa lipca) to pogoda zmieniała się mniej więcej co 15 minut. Przez te dwa dni doświadczyliśmy zarówno wiosny, lata jak i jesieni. No i dlatego sugeruję zabranie porządnej kurtki przeciwdeszczowej (albo przynajmniej parasola). Mimo, że przed wyjściem z hotelu/mieszkania świeci słońce to wiedzcie, że to się szybko może zmienić.

Jak się poruszać po mieście?

Odpowiedź będzie szybka i zwięzła – na piechotę! 😊 Jeśli postawicie na hotel/mieszkanie w lokalizacjach, o których wspominałam wcześniej to na luzie będziecie mogli zwiedzać miasto na piechotę. Transport publiczny wydawał się być całkiem sprawny (spora sieć tramwajów i metra), ale jak już wiecie nie należy do najtańszych. Dlatego też zaleca się zabrać wygodne buty.

No i oczywiście jak Amsterdam to rowery! Możecie je wypożyczyć dosłownie na każdym kroku (oferują je też hotele). Za taką przyjemność zapłacicie 10-15 EUR za cały dzień. Ścieżki rowerowe są na tyle rozbudowane, że jedna z nich przebiega nawet przez Rijksmuseum. Wiedzcie jednak, że lokalsi często jeżdżą jak szaleni. Jednoślady wyjeżdżają z zakamarków w najmniej spodziewanych momentach. Słyszałam też opinie, że przyjezdnych często jazda rowerem kosztuje więcej stresu niż to warte. My z tego powodu się nie zdecydowaliśmy, ale who knows, może akurat Wam się spodoba? 🙂

Gdzie zjeść?

Amsterdam jest super pod kątem jedzenia! Znajdziecie tam mnóstwo knajp z całego świata i te serwujące lokalne specjały. Zdążyliśmy sprawdzić kilka z nich i polecamy te:

Na śniadanie:

De Vier Pilaren – serwują tam obłędne naleśniki, a w tym poffertjes, czyli małe i okrągłe naleśniki po holendersku. Knajpa jest fajnie położona, bo nad samym kanałem!

Bagels & Beans – zjecie tam doskonałe bajgle z najróżniejszymi nadzieniami – zarówno te wytrawne, jak i słodkie. Do tego duża kawa i tak można zaczynać dzień.

Na lunch/kolację:

Lalibela Restaurant – to był mój pierwszy raz z kuchnią etiopską i muszę przyznać, że byłam oczarowana nie tylko smakami, ale i formą podania! Zamówiliśmy różne rodzaje curry, które zostały podane na etiopskim placku (chlebie) indżera. Wszystko to je się bez użycia sztućców! Mega fajne doświadczenie no i knajpa sama w sobie też jest bardzo klimatyczna.

Ramen-ya – tu natomiast zjecie doskonały ramen. Miejsce to specjalizuje się w stylu Hakata, gdzie wywar jest gęsty, kremowy i bardzo bogaty w smaku. To idealna opcja na często zmieniającą się pogodę! W deszczowe dni ta micha na bank rozgrzeje każdego.

Japanese Pancake World – z sentymentu do Japonii wpadliśmy też do miejsca, w którym można zjeść najprawdziwsze okonomiyaki, które często określane są japońską pizzą lub plackiem. Więcej o tym daniu napisałam w tym wpisie. W Japanese Pancake World było autentycznie i tak jak trzeba. Jedyne do czego można się przyczepić to czas oczekiwania, bo zaczęliśmy jeść po 50 minutach od zamówienia.

No i jak Holandia to frytki! W centrum jest sporo „okienek”, w których zjecie doskonałe frytki z fajnymi sosami! To idealna przekąska podczas spacerów.

Jedyne czego żałuję to tego, że nie zdążyliśmy pójść do indonezyjskich restauracji. Z racji tego, że niegdyś Holandia kolonizowała Indonezję to w mieście jest sporo, podobno genialnych, indonezyjskich knajp. Rozważcie kolację w którejś z nich podczas Waszego pobytu.

Co zobaczyć i co zrobić?

Wybierzcie się na rejs po kanałach

To genialna opcja na zobaczenie miasta z innej perspektywy. My trafiliśmy o tyle fajnie, że zupełnym przypadkiem załapaliśmy się na rejs, podczas którego załoga dzieliła się ciekawostkami na temat Amsterdamu. Spisałam ich tyle, że aż zasługują na oddzielny post, który wkrótce wyląduje na blogu. Aha, był to bardzo kameralny rejs, niewielką łodzią, także no worries – to nie te wielkie wycieczkowce. 🙂

Jeśli chodzi o konkrety to skorzystaliśmy z rejsu firmy FLAGSHIP, który rozpoczyna się przy domu Anny Frank. Koszt biletu to 16 EUR od osoby (płatność na miejscu tylko kartą). Na pokładzie dostępne są też napoje (w tym alkoholowe), które są dodatkowo płatne.  

Włóczcie się po dzielnicy Jordaan

Według nas to najbardziej klimatyczna część Amsterdamu! Jordaan pełna jest galerii sztuki, kawiarenek czy małych restauracyjek! Szczególnie zapadła nam w pamięci ulica Egelantiersgracht – wyobraźcie sobie dorożki przedzierające się przez wąskie uliczki, latarnie (które przynajmniej przypominają te gazowe), kanały z łodziami przycumowanymi do brzegu i mnóstwo małych knajpek.

Wtopcie się w tłum w Dzielnicy Czerwonych Latarni

Od razu uprzedzę, że to miejsce może zgorszyć. Oprócz kanałów i uroczych kamienic możecie zajrzeć do Sex Museum czy Prostitution Museum. To z czego Red Light District jest jednak najbardziej znane to centrum funkcjonowania najstarszego zawodu świata, gdzie panie pokazują swoje walory stojąc w witrynach. Nawet nie próbujcie robić im fotek, bo za to grozi mandat!

Odpocznijcie w Vondelpark

czyli zielonym sercu Amsterdamu! To park położony na olbrzymim terenie. Warto tam spacerować, wpaść na piknik czy pobiegać.

Zajrzyjcie na Haarlemmerdijk

To ulica w dzielnicy Jordaan z alternatywnymi butikami i restauracjami. Pełno tam concept-storów więc jeśli lubicie rzeczy zaprojektowane przez lokalnych artystów to to miejsce jest dla Was.

Podziwiajcie Pałac Królewski

Wpadnijcie na Plac Dam żeby zobaczyć Pałac Królewski, który znajduje się w jego zachodniej części. Ciekawostka: do 1808 w budynku obecnego pałacu mieścił się ratusz miejski.

Zobaczcie wiatraki

Wiatraki to niemalże symbol Holandii. Będąc w Amsterdamie warto je zobaczyć. Nie spodziewajcie się jednak pocztówkowych widoków z tulipanami w tle, bo te miejskie wiatraki – De Gooyer i Molen De Otter zlokalizowane są praktycznie w centrum. Jeśli miałabym wybrać jeden z nich to postawiłabym na ten pierwszy, bo można go zwiedzać. Drugi natomiast jest niestety w rozsypce, ale za to w ładnej okolicy z domami na wodzie.

Wpadnijcie do któregoś z wielu muzeów

Jeśli jesteście w teamie muzealnych fanów to warto do któregoś z nich wpaść. Jest w czym wybierać, bo w mieście znajduje się ich ok. 60. Najbardziej znane z nich to Rijksmuseum (przed, którym znajdował się słynny napis „I amsterdam” – niestety podczas naszej wizyty został najwyraźniej zdemontowany) z potężną kolekcją arcydzieł malarstwa, np. „Strażą Nocną” Rembrandta. Inne popularne to Muzeum Van Gogha, Żeglugi czy dom Anny Frank.

Skoczcie na targ kwiatów – Bloemenmarkt

Mimo, że odnoszę wrażenie, że targ ten zrobił się olbrzymią atrakcją turystyczną to i tak twierdzę, że warto tam wpaść. Zobaczycie tam piękne kwiaty i będziecie mogli kupić cebulki tulipanów.

Dla chętnych: Coffee Shopy

Jeśli będziecie chcieli spróbować, to pamiętajcie, że palić można tylko w coffe shopach i mieszkaniach (o ile właściciel nie powiedział inaczej). Palenie w miejscach publicznych jest zabronione.

… zgubcie się!

Gubienie się czy włóczenie bez celu to najlepszy sposób na zwiedzanie Amsterdamu! W tym mieście nie chodzi o zabytki (przynajmniej dla nas). Tu chodzi o klimat! Z resztą jak polecicie to przyznacie mi racje. 😊

Na koniec powiem Wam jeszcze, że to miasto jest totalnie ładne nawet w deszcz! Moglibyśmy tam spacerować godzinami! ❤

To kto się wybiera? Dajcie znać!

A jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie.

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile trwał ten wyjazd: 2 dni

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy: 0 (start w piątek o 19:55 & powrót w niedzielę o 20:00)

Komentarze