Ateny | miasto kontrastów

Ateny | miasto kontrastów

W drogę! Pociąg z Mordoru do Modlina, autobus na lotnisko, jesteśmy! 18:30, wylot o 19:05, a kolejka już w pełnej gotowości. Wszyscy stoją i przebierają nóżkami. Lecimy! Chwilę po 22 lądujemy w Atenach. Ależ jest ciepło! Jest dobrze! Wyjazd miał być niskobudżetowy więc decydujemy się na autobus. Autobus w przeciwieństwie do metra kosztuje 6 EUR. Za metro trzeba zapłacić całe 10 EUR, przesada!

Po 40 minutach docieramy na Plac Syntagma. Wsiadamy do metra, które jest dość kiepsko oznakowane (ale całkiem niedrogie, 1,40 za przejazd) i po 5 minutach jesteśmy na Placu Omonia. Komu bym nie powiedziała, że mieszkałyśmy przy Omonii to każdy robił duże oczy. Podobno  to niebezpieczna okolica. Faktycznie, ok. 24:00 co druga osoba oferowała nam haszysz, ale w Lizbonie w środku dnia na placu Rossio (centum) co trzecia osoba robiła to samo. Nie przesadzałabym. W okolicy Omonii są tanie i przyzwoite hotele, a do Monastiraki można dojść pieszo w 15 minut. Lokalizacja bomba! Hotel Diros, w którym mieszkałyśmy okazał się bardzo przyzwoity. Czysto, tanio, blisko, widok z balkonu na Akropol. Ja nic więcej nie potrzebuje.

Kolejnego dnia miałyśmy ambitny plan. Akropol! Idziemy wzdłuż ulicy Athinas. Ateny budzą się do życia, a lokalny targ aż wrze. Ryby czuć już z daleko. Czego oni tam nie mają. Wielkie krewetki i kalmary. Jadłabym! To co mnie uderza to widok opuszczonych kamienic, bezdomnych i graffiti niemalże na każdym wolnym centymetrze. Bezdomnych jest mnóstwo. O co tu chodzi?

Docieramy do Monastiraki. To główny plac starych Aten. Tu krzyżują się dwie linie metra, tu znajduje się pchli market, tu zjecie też gyrosa. Monastiraki leży przy głównych atrakcjach – Agora, Biblioteka Hadriana i Akropol. Zaraz za zakrętem znajduje się dzielnica Plaka. Dla mnie to najbardziej malownicza część Aten. Spacerując po Place czułam się trochę jak na Krecie. Kolorowe kamienice, wąskie uliczki, małe kościoły, mnóstwo knajp. To mi się podobało najbardziej! Teraz kierunek – Akropol.

Po dobrych kilkudziesięciu minutach wspinaczki docieramy. Wskazówka jest łatwa – od Monastiraki kierujcie się w górę.😇 Ufff ależ ciepło, a kolejka jest yyyy…gigntyczna! Kupienie biletów zajęło nam dobre pół godziny. I tu zonk! Robiąc research w internetach dowiedziałam się, że bilet kosztuje 12 EUR i upoważnia do wejścia do pięciu atrakcji. Ja zapłaciłam 20 EUR za wejście do dwóch atrakcji (Akropol i Teatr Dionizosa). Porque się pytam? Chodzi o szczyt sezonu? Dobrą wiadomością dla studentów jest to, że bilet jest darmowy. Trudno, Akropol trzeba zobaczyć.

Pieniądze, pieniędzmi, ale warto! Na mnie Akropol zrobił duże wrażenie. Widok ze wzgórza na miasto też robi swoje. Było mega turystycznie, kolejka do schodów była dłuższa niż w Tesco w sobotę, ale co z tego? To Ateny, na Akropolu być trzeba.

Później Plaka. Było uroczo (ale nie tak uroczo jak w Chanii na Krecie). Ceny w restauracjach były mniej urocze. Kawa za 6 EUR to zdecydowanie nie to co lubię. Powiem Wam, że ceny w Atenach bardzo mnie zaskoczyły. Po doświadczeniach z Krety nie przepuszczałam, że będzie aż tak drogo. Za dobrą kolację w Place trzeba zapłacić około 20 EUR (jedno danie). To chyba wszystko przez to, że byłyśmy tam w sierpniu.

Wieczorem trafiłyśmy do cichej restauracji z takim widokiem. Nie będę jej rekomendować, bo jedzenie było mocno średnie, ale tam płaciło się za widok. Romantyczna kolacja z siostrą. Jest dobrze! ❤

Następnego dnia wybrałyśmy się na wyspę Egina. Było pięęęęknie, ale o tym w następnym wpisie.

Miałyśmy jeszcze dwa dni. O jeden dzień za dużo, bo Ateny można zwiedzić w 1,5 dnia. Kręciłyśmy się po Place i Monastiraki. Wybrałam się też na Wzgórze Likavitos. Można na nie wjechać kolejką, ale po co przepłacać. Wzgórze ma tylko 300m. Spokojnie można na nie wejść. A widok jest mega!

Punktem obowiązkowym jest jest też zmiana warty pod Parlamentem na Placu Syntagma. To mega widowisko zwłaszcza o 11:00 w niedziele. Wtedy zmiana jest najbardziej spektakularna. To cała parada. Jeśli będziecie w Atenach w niedziele to koniecznie o tym pamiętajcie. Zmieniających się Ewzonów (oficjalna nazwa strażników honorowych) możecie też podglądać o równych godzinach, każdego dnia.

Poza utartymi szlakami Ateny nie porywają urodą. Uważam, że to zaniedbane miasto. A szkoda, bo ma olbrzymi potencjał. Ale jakby nie było – dla Akropolu, Plaki i Monastiraki warto tam być!

Przylećcie tu na 3 dni. Przez 2 dni zwiedzajcie niespiesznie miasto, a 3 dnia popłyńcie na Eginę i będzie pięknie. Greckie wyspy to jest coś! ❤ Ja mam nowy cel – zobaczyć jak najwięcej greckich wysp i latać tam do znudzenia, bo Grecja uzależnia! Do Aten mogę wpadać przy okazji. 😎

Info praktyczne:

  • Dojazd z/na lotnisko – metro (10 EUR) lub autobus X95 (6 EUR), który dojeżdża do Pl. Syntagma. Bilet na lotnisku kupicie w budce przy drzwiach obok autobusu, a na Pl. Syntagma w szarej budce również obok autobusu,
  • Wejście na Akropol – 20 EUR (!), bilety kupicie w okienku tuż przy wejściu do Akropolu. Wybierzcie się tam z samego rana lub po godzinie szczytu (ok. 13) żeby uniknąć giga kolejki,
  • Wzgórze Likavitos – Dojedźcie do stacji metra Evengelismos, idźcie w górę wzdłuż ulicy Ploutarchou. Dotrzecie do kolejki, która wjeżdża na sam szczyt. Jak tylko skręcicie w lewo zobaczycie schody. 15 minut i jesteście na górze. Widoki będą bezcenne.👈

Ευχαριστώ za uwagę! Zostawiem fotki! 😇

Komentarze