Bali | informacje praktyczne

Bali | informacje praktyczne

Wybieracie się na Bali? Super, mam dla Was kilka praktycznych informacj! 🙂

Loty:

Na Bali najlepiej dostać się łącząc kilka lotów. Kupcie lot do któregoś z miast w południowo-wschodniej Azji, a następnie tanimi liniami polećcie na Bali. Europejskie linie dość często miewają dobre ceny do Kuala Lumpur, Singapuru czy Dżakarty (tu już rzadziej). Dobra cena to kwota do 2000 zł, a przyzwoita do 2500 zł. Tam warto zrobić przystanek na zwiedzanie miasta i którąś z tanich linii polecieć na Bali. My wybraliśmy Kuala Lumpur i stamtąd polecieliśmy na Bali liniami Malindo Air. Loty Air Asia były nieco tańsze, ale akurat kupowałam bilety w czasie kiedy Air Asia zmagała się z kryzysem po katastrofie samolotu lecącego z Surabaya do Singapuru. Szczerze mówiąc nie zdecydowałam się na najtańszy bilet, bo po prostu bałam się lecieć Air Asia. Możecie pomyślicie że to głupie, ale gdzieś z tyłu głowy miałam obraz programu ‘Katastrofy w przestworzach’. Można też wybrać zorganizowaną wycieczkę albo kupić jeden bilet na wszystkie loty w KLM lub Qatar Airways, ale wtedy cena będzie (zazwyczaj) dwukrotnie wyższa.

P.S. warto polować na promocje czarterów w Rainbow Tours. Miewają super ceny na kilka dni przed wylotem. Fakt, że ma się 3 dni na organizację wycieczki, ale nigdzie indziej nie kupicie bezpośredniego lotu na Bali za 999zł.

P.S.2 Malindo ma tą przewagę nad AirAsia, że ma wliczony bagaż główny w cenę. Polecam!

Wiza:

Tuż po naszym powrocie z Bali pojawiła się informacja, że wizy dla Polaków zostaną zniesione. My się jeszcze załapaliśmy na tzw. visa on arrival. Ci z Was którzy się wybierają na Bali po 1 kwietnia 2015 nie muszą już płacić za wizę. Chodzi oczywiście o wizę turystyczną, ważną przez 30 dni.

Dojazd z/na lotnisko:

Taxi! Z podróżniczego doświadczenia wynikać może, że na każdym międzynarodowym lotnisku znajduje się transport publiczny. Nie na Bali. Tu jesteśmy skazani na taxówki i prywatnych kierowców. Taxówki są nieco droższe niż usługi prywatnych kierowców. Jeśli zdecydujecie się na taxi to wybierajcie tylko te z korporacji Blue Bird. Jeśli natomiast wybierzecie prywatnego kierowcę, tak jak ja, to targujcie się zawzięcie i upewnijcie się, że kierowca zrozumiał gdzie chcecie jechać.

Przykładowe ceny u prywatnych kierowców:

Taxi z lotniska do Ubud – ok. 300 000 IDR

Taxi z lotniska do Seminyak – ok. 120 000 IDR

Taxi z Seminayk do Umalas – ok. 140 000 IDR

Taxi z Seminayk do Kuty – ok. 70 000 IDR

Gdzie mieszkać:

Większość backpackersów decyduje się na pobyt w Kucie (nie wiadomo z jakiego powodu?). Ja słyszałam wiele niepochlebnych opinii (pijani imprezowicze, droższe knajpy). Zaczerpnęłam języka i stanęło na tym, że okolica Seminyak, Umalas i Kerobokan będzie najlepsza. Moim kryterium były: bliskość plaży i miasta, a zarazem cisza, spokój i miejsce, które będzie stanowić dobrą bazę wypadową na wycieczki. Po dogłębnej analizie booking.com zarezerwowaliśmy hotel Aqua Bali Villa we wsi Umalas. Położony na końcu wąskiej uliczki, co miało swoje plusy – zero warczących skuterów i minusy – nie było tam nic w odległości, którą dałoby się pokonać pieszo. Usprawiedliwiam to tym, że na Bali i tak nikt nie chodzi tylko wszyscy jeżdżą skuterami więc mimo wszystko hotel na duży plus.

Z perspektywy czasu drugi raz nie zdecydowałabym się na takie rozwiązanie, tzn. na jedną bazę wypadową. Mądry Polak po szkodzie 🙂 Jeśli jeszcze raz planowałabym wyjazd na Bali to zatrzymałabym się kilka dni w Lovina, więcej niż kilka dni (najlepiej na zawsze) w Ubud i kilka dni w Seminyak. Umalas było cichce i spokojne, ale wieczorem fajnie się przejść deptakiem z lokalnymi knajpami, czego tam zabrakło.

Transport:

Na wyspie transport publiczny raczej kuleje. Są busy, tzw. bemo, ale nie jeżdżą one trasami turystycznymi, są mikroskopijne i raczej niewygodne. Jeżdżą między wioskami, nie istnieje rozkład jazdy, a kierowca odjeżdża kiedy uzbiera komplet pasażerów.

Najpopularniejsze są skutery i wynajem samochodu z kierowcą. Skuter jest bardzo fajny na niedalekie dystanse. Koszt wypożyczenia na cały dzień to całe 60 000 IDR (17 zł w 2015 roku). Za cały bak benzyny zapłaciłam 15 000 IDR (4,40 zł). Żyć, nie umierać! Na większe odległości najlepiej wynająć samochód z kierowcą. Koszt takiej imprezy to 400 000 IDR (117 zł w 2015 roku) za dzień. W hotelu zaproponowali nam kierowcę za 800 000 IDR – nie, dzięki! Może się wydawać, że 117 zł za dzień to dość sporo, ale kierowca woził nas gdzie tylko chcieliśmy, czekał na nas ile nam się podobało, zawsze miał dla nas sarong (w świątyniach bez sarongu ani rusz), nosił mi torebkę, pokazywał super miejsca. Dla mnie chłopak miał same zalety 🙂

P.S. Jakie są procedury wypożyczenia skutera? A takie! 🙂 Szyld ‚motorbike rental’, puste podwórko, krzyczymy ‚helooo’, z domu wychodzi zaspany, uśmiechnięty Balijczyk. Wytłumaczyliśmy, że chcielibyśmy wypożyczyć dwa skutery. Źle się zrozumieliśmy i myślał, że chcemy jeden więc wypełniliśmy jeden świstek. Zapytał tylko o imię, nazwisko, narodowość i numer paszportu, po czym dał nam jeden kluczyk. Uświadomiliśmy go, że chcemy dwa skutery i przyniósł drugi kluczyk. Powiedział ‘that’s all, have a nice day’. Drugiego świstka nie wypełniliśmy, a o karcie kredytowej nawet nie było mowy. A, jeszcze jedno, o prawo jazdy też nikt nie pytał! Kocham Bali!

Karta sim:

Kartę sim warto kupić chociażby dla samego internetu. Kiedy wypożyczycie skuter to bez google maps ani rusz! Kartę kupicie w każdym przydrożnym kiosku czy sklepie Circle K. Pamiętajcie żeby się targować (jeśli mowa o przydrożnym kiosku, nie Circle K). My zapłaciliśmy 80 000 IDR, cena wywoławcza 250 000.

Kiedy przyjechać na Bali:

Na Bali byłam w porze deszczowej i trafił się jeden (jeden jedyny) dzień kiedy naprawdę lało, ale chyba wolę deszczowy dzień zamiast miliona turystów za każdym zakrętem. Mówi się, że najlepiej lecieć w porę suchą, czyli od kwietnia do listopada, ale wtedy znowu urok wyspy psują pokaźne ilości europejskich i amerykańskich zwiedzających. Pora deszczowa trwa od listopada do marca i na pewno zdarza się tak, że może lać ciurkiem przez parę dni, ale nie ma reguły. Czasem nawet w porze deszczowej nie pada tygodniami. My mieliśmy szczęście, bo mimo ‘mokrego’ okresu nie było aż tak mokro. Największe ulewy i burze były w nocy, a w dzień cieszyliśmy się 35 stopniowymi upałami. Jak wiadomo pogoda ma humory więc tu nie ma złotej rady.

W kolejnych wpisach przeczytacie o miejscach, które trzeba zobaczyć i o potrawach, których trzeba spróbować 🙂

Komentarze