Ciekawostki z Pekinu

Ciekawostki z Pekinu

Pekin. Jego drugie imię to haos. Szklane wieżowce, rozpadające się kamienice i świątynie. Przejście przez pasy graniczy z cudem. Metro jest tak zatłoczone, że na stacji Tiananmen East można spotkać zawodowych upychaczy. Pekin to kontrasty, głośne klaksony, elektryczne rowery, korki, smog, emeryci ćwiczący tai-chi, egzotyczne zapachy, herbaciarnie i ludzie, duuużo ludzi!

Pierwsze chwile w stolicy Chin były dla mnie jak poranek na kacu. Nie do końca wiedziałam jak sie poruszać, co jeść i na co uważać. Mój pierwszy raz na Placu Tiananmen! Byłam w ciężkim szoku ile ulice i chodniki mogą pomieścić ludzi. Wszędzie tłum! W metrze, na placu, wszędzie! Gdzie nie spojrzeć tam morze ludzi, skuterów, rowerów, riksz i samochodów. P.S. warszawskie korki przy pekińskich to pikuś! Spacer w kierunku Zakazanego Miasta. Nie skłamię pisząc, że co druga osoba podchodziła do mnie i prosiła o zdjęcie (ze mną w roli głównej rzecz jasna). Byłam żywą atrakcją turystyczną. Ciekawe na ilu chińskich fejsbukach (Ren-Ren) wylądowało moje zdjęcie? Oprócz próśb o zdjęcie Chińczycy pytali skąd jestem, na jak długo w Chinach, co tu robię i czy umiem jeść pałeczkami.

Małe sprostowanie – pytali jeśli mówili po angielsku, a z tym bywało różnie. Czasem wpadałam do meksykańskiej restauracji, do której przychodzili sami obcokrajowcy. Siadam, proszę o menu. Konsternacja. Kelner patrzył na mnie wzrokiem typu ‚hę?’. Nie znał słowa menu, które w gruncie rzeczy jest słowem klucz w tym zawodzie. Podobnie było z taxówkarzem, który nie rozumiał słowa airport.

Przepychanie w metrze! Kto był ten wie. Rozumiem, że to miasto, w którym mieszka około 25 milionów osób i ciężko żeby nie było tłumów. Trochę kultury jednak nikomu nie zaszkodzi. Do podziemnej kolejki nie da się wejść nie denerwując się. Przez pierwszych kilka dni nie robiło to na mnie wrażenia, ale po dwóch tygodniach doszłam do wniosku, że komuś przydałby się kurs savoir – vivr. Otóż Pekińczycy (i nie tylko) przygotowują się do wyjścia z pociągu już stację wcześniej, popychając przy tym innych. Najciekawszy jest jednak proces wsiadanie – wysiadanie, bo wszystko tu się robi naraz. To znaczy, że z lewej i prawej strony drzwi ludzie wysiadają, a środkiem się wchodzi. To tylko teoria naszkicowana przez strzałki przy drzwiach pociągu. W praktyce wygląda to jak wypadający kłębek ludzi, a między nimi jacyś odważni, którzy próbują się dostać do środka. Nie, nie przesadzam 🙂

Kiedyś udało mi się zająć miejsce siedzące w metrze. Naprzeciwko mnie usiadła mama z córką. Spoglądałam od czasu do czasu na miłe panie. Bardzo mi się przyglądały i prowadziły konwersacje. Podejrzewam, że brzmiała ona następująco: ‘zrób jej zdjęcie, nie mamo wstydzę się, dobra to daj aparat, ja zrobię”. Po czym mama wyjęła aparat z torebki i zrobiła mi zdjęcie jak małpce w zoo.

Korki. Wracając z ‘moją’ rodziną z restauracji zobaczyłam korpo człowieka w garniturze na rowerze z uczepionym wózkiem. Lucy wyjaśniła, że większość Pekińczyków tak właśnie przewozi zakupy, a wszystko to przez politykę samochodową. Władze Pekinu starają się walczyć z korkami, które są przeolbrzymie. Wydano rozporządzenie, które zakazuje danemu samochodowi wyjeżdżania na ulicę stolicy w określonym dniu tygodnia. Pani Chinka nie mogła wyjeżdżać swoim Mercedesem w poniedziałki, ale razem z mężem oszukali system i kupili jeszcze dwa samochody. Koło się zamyka, a korki są dalej.

Smog. Wyobraźcie sobie krakowski smog razy 5. W Pekinie spędziłam 3 miesiące i tylko dwa razy widziałam błękitne niebo. Bywają dni, że przez smog zamykane jest stołeczne lotnisko i autostrady. Czasem nawet odwoływane są lekcje w szkołach. Zanieczyszczenia aż szczypią w gardło. Przyjezdni Japończycy i Koreańczycy nie rozstają się z maskami. Nie dziwie się! Zanieczyszczenie powietrza wielokrotnie przekracza tam normę. Czy Pekińczycy coś sobie z tego robią? Jeszcze pare lat temu nie, teraz świadomość zagrożenia się zwiększa. Nawet palenie papierosów przestaje być modne.

Internet. Ciekawostka niepekińska, ale ogólnochińska. To, że chiński rząd cenzuruje internet chyba wie każdy. Facebook, Instagram, YouTube, Google, Gmail – wszystko jest zablokowane. VPN ratuje tyłki tym, którzy bez googla żyć nie mogą. VPNa używałam i wszystkie aplikacje mi działały. Da się przetrwać 🙂 Chińczycy nie widzą potrzeby używania np. fejsa, bo mają Ren-Rena. P.S. Oni ciągle mają nosy w telefonach. W metrze każdy skupiony jest na grze, czacie i Bóg wie czym jeszcze. Czat! Czat w Chinach to nie pisanie, a wiadomości głosowe. Tu się nie marnuje czasu na pukanie w klawiaturę 🙂

P.S. W Pekinie jest mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia. Całą listę znajdziecie tu.

Xièxie za uwagę! Do następnego 🙂

Komentarze