Dolce far niente na Sycylii!

Dolce far niente na Sycylii!

Latam do Włoch żeby się najeść, a Wy? Kocham jeść. Uwielbiam makarony, pizze i owoce morza! Na Sycylii objadłam się za wszystkie czasy. Teraz mam pokute i jem płatki na mleku bez smaku. Nie mogłam sobie przecież odmówić cannolo będąc w epicentrum jego produkcji. Jeśli jesteście na diecie to lepiej nie lećcie na Sycylię. Cannolo kusi na każdym kroku.

W drogę!

Wylądoliśmy. Dotarliśmy do miasta. Jesteśmy na miejscu, wysiadamy w porcie. Nasz hostel był dwie ulice dalej. Gość z recepcji okazał się być tak miły, że zamiast małego pokoju, który zarezerwowaliśmy, zaoferował nam całe mieszkanie w tej samej cenie. Na dodatek dał nam bonus w postaci wina. Dziękuję Panie Włochu, jesteś super! Następnego dnia skasował nas mniej za śniadanie i przyniósł cannolo. Panie Włochu naprawdę wielkie grazie! Czy można sobie wyobrazić lepszy początek weekendu?

Nie mieliśmy w planach wycieczki do Palermo, czy innych miejscowości. Przylecieliśmy tylko na weekend. Chcieliśmy tylko pojechać do San Vito lo Capo (piękna plaża), ale jak się okazało autobusy jeżdżą tam codziennie z wyjątkiem niedzieli, o czym dowiedzieliśmy się w sobotę wieczorem. Jak ja to planowałam?

W sobotę włóczyliśmy się po Trapani zatrzymując się co jakiś czas na coś do zjedzenia. Uskutecznialiśmy ‘dolce far niente’ (radość z nic nierobienia) na 100%.

Samo Trapani nie jest zbyt duże. Najciekawsza jest starówka. Wystarczy kilka godzin żeby obejść całą. Jest ładnie, ale dłużej niż dzień samym mieście nie ma sensu. Jest dużo kościołów (dla fanów architektury jak znalazł) i fajnych knajp (coś dla mnie). Trzeba też wpaść na targ rybny tuż przy porcie rybackim. Należy wybrać się tam rano, kiedy jeszcze jest co oglądać. Rybacy sprzedają świeżutkie krewetki, kalmary, najróżniejsze ryby, a nawet płaszczki. Zaraz przy targu jest knajpa z widokiem na port. Przyrzekam, nigdy nie jadłam tak pysznych i świeżych kalmarów jak tam! 🙂

Godziny miały na ‘dolce far niente’ i obżarstwie. O to chodziło, właśnie tak wyobrażałam sobie weekend w Italii. Spacerowaliśmy, jedliśmy, piliśmy wino i robiliśmy zdjęcia.

Na niedzielę zaplanowaliśmy wyprawę na Wyspy Egadzkie, bo ileż można jeść i łazić? O tym w następnym wpisie, a tymczasem łapcie kilka suchych faktów i fotek.

Info praktyczne

Lot: Lecieliśmy Ryanair’em z Modlina i zapłaciliśmy ok. 300 zł za osobę w obie strony, z tym że bilety kupiliśmy z dużym wyprzedzeniem. Na Sycylię lata również Wizz Air (Katania) i czartety – TUI, Rainbow Tours.

Dojazd z/na lotnisko: autobus firmy AST – cena 4,90 EUR za osobę w jedną stronę, rozkład tu. Autobus zatrzymuje się w kilku miejscach, jeśli Wasz hotel znajduje się na starówce wysiądźcie na przystanku Porto 🙂

Na forach widziałam wiele pytań o to jak się dostać do Trapani kiedy samolot późno ląduje. Spokojnie, autobus (AST – Azienda Siciliana Trasporti) raczej nie odjedzie o czasie. To Włochy, tu czas płynie inaczej, tu panuje zasada ‘dolce far niente’. Według rozkładu mieliśmy wylądować o 23:30. Dokładnie o tej samej porze odjeżdża autobus do miasta, a następny miał być dopiero za godzinę. Pilot przyspieszył. O 23:25 biegliśmy z walizkami w rękach przed siebie. Dokładnie nie wiedzieliśmy gdzie biegniemy, ale wiedzieliśmy że autobus odjeżdża za 5 minut i zamierzaliśmy na niego zdążyć. Znalezienie autobusu okazało się łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. Stał tuż przed głównym wejściem.

Noclegi: hotel Mattanza, 409 zł za dwie osoby, za trzy noce. W Trapani jest bardzo dużo hosteli. Przeszukajcie dokładnie booking.com.

Speedboat na Egady: firma USTICA Lines, bilety (8,90 EUR w jedną stronę) można kupić w porcie. Budka znajduje się dokładnie naprzeciwko przystanku autobusowego AST Porto. Rozkład ‘łódek’ tu.

Przewodnik po Trapani tu.

P.S. 1 – Na Sycylię wskazane jest lecieć z pustym żołądkiem!

P.S. 2 – W Trapani nie ma fajnych plaż, warto wybrać się do San Vito lo Capo (wiem od siostry) albo popłynąć na Egady.

Komentarze