Jak dużo podróżować i pracować na etacie?

Jak dużo podróżować i pracować na etacie?

Podróże czy sama świadomość tego, że mamy bilet w nowe miejsce i niedługo wyjeżdżamy to jest to czym żyjemy. Przed jedną wyprawą mamy już zaplanowane trzy kolejne. Tak wiecie – żeby nam się lepiej żyło. Wielu osobom może się wydawać, że taki styl życia w połączeniu z pracą na pełnym etacie jest niemożliwy, ale czy na pewno?

Pracujemy na ‘full time’ i jak większość osób zatrudnionych w ten sposób mamy do zagospodarowania 26 dni urlopu w roku. Wyjazdy planujemy rozważnie, ale też dużo kombinujemy. Dzięki temu pozwalamy sobie na podróże dość często – nawet raz w miesiącu. Jak to możliwe?

Mamy kilka porad i pro-tipów jak to zrobić! Stosujemy się do tego od wielu lat i tylko raz skończyliśmy na minusie (czytaj: urlop bezpłatny). Tu serdecznie pozdrawiamy naszych szefów, którzy się na to zgodzili! <3 No dobra, ale do rzeczy – jak to robimy?

  1. Podróże planujemy z dużym wyprzedzeniem i od razu dajemy o tym znać w pracy, tak żeby mieć zapas czasu na „poukładanie” spraw służbowych. Pisząc o dużym wyprzedzeniu mam na myśli kilka miesięcy – w przypadku długiego urlopu (2-3 tygodnie) jest to nawet pół roku. Aha, no i kupując tyle wcześniej bilety można sporo zaoszczędzić. 🙂
  2. Nie bierzemy wolnego na „załatwianie spraw”. Jeśli tylko to możliwe ogarniamy takie sprawki (coś w urzędzie, lekarze) przed/po pracy lub zdalnie. Nawet na wykończenie nowokupionego mieszkania nie braliśmy urlopu!
  3. Maksymalnie wykorzystujemy weekendy, święta czy inne dni wolne od pracy, tzn. planujemy urlopy tak żeby wcelować np. w 1 & 6 stycznia, Wielkanoc, 1 & 3 maja, Boże Ciało, 15 sierpnia, 1 & 11 listopada czy Boże Narodzenie. Jeśli wyjeżdżamy na 7 dni i celujemy w tydzień, w którego środku wypada np. 15 sierpnia to potrzebujemy tylko 4 dni urlopu!
  4. Nie marnujemy urlopu na święta, tzn. nie potrzebujemy wolnego na okres pomiędzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem, czy przed Wielkanocą jeśli nigdzie nie wyjeżdżamy.
  5. Lubimy latać na szybkie city-break z założeniem, że wylot (wyjazd) jest w piątek po pracy, a powrót w niedzielę wieczorem. Dzięki temu, bez brania ani jednego dnia wolnego byliśmy na kilku fajnych wyjazdach, m.in. w Bergamo i nad Jeziorem Como czy w bardzo lubianych przez nas agroturystykach w Polsce.
  6. Czasami wracamy z podróży z samego rana, tj. o 6 rano i na 8 idziemy do pracy. Jest to jak najbardziej wykonalne jeśli ma się nieograniczony dostęp do ekspresu z kawą – testowane na własnej skórze, np. po powrocie z Armenii. 🙂 Nie marnujemy też urlopu na reset po podróży. Nawet wracając z 2-tygodniowego tripa w niedzielę to w poniedziałek idziemy do pracy.
  7. Długie urlopy (2-tygodniowe) staramy się planować od weekendu do weekendu, tzn. tak żeby wylot nie był np. w piątek, bo wtedy zamiast 10 utylizujemy 11 dni. Nie zawsze jest to możliwe, chociażby ze względu na wyższe ceny wylotów w soboty, ale przynajmniej próbujemy trzymać się tej zasady.

Kilka przykładów z naszych wyjazdów:

Izrael & Jordania: 4 dni – 2 dni urlopu + weekend,

Japonia: 18 dni – 14 dni urlopu, zamiast 15 dni ze względu na wypadającą wtedy Wielkanoc,

Armenia: 5 dni – 1 dzień urlopu ze względu na wylot po pracy, wypadające wtedy Boże Ciało & weekend, powrót z samego rana i normalny dzień pracujący,

Bergamo i Jezioro Como: 2 dni – 0 dni urlopu ze względu na wylot w piątek po pracy i powrót w niedzielę wieczorem,

Pensjonat Uroczysko Zaborek: 2 dni – 0 dni urlopu ze względu na wyjazd w piątek po pracy i powrót w niedzielę wieczorem,

Malezja: 14 dni – 10 dni urlopu (wyjazd od soboty do soboty),

Widzicie? Praca na pełnym etacie i częste podróże są jak najbardziej możliwe! Czasem wymaga to odrobiny wysiłku i grozi niewyspaniem, ale czego się nie robi dla oszczędzenia chociażby jednego dnia urlopu, które dla nas są niemalże na wagę złota!

A jak Wy sobie radzicie? Dajcie znać w komentarzach! 🙂

Komentarze