Gdzie zjeść w Madrycie?

Gdzie zjeść w Madrycie?

Przed wyjazdem do Hiszpanii uważałam lokalną kuchnię za mało interesującą i taką, która najzwyczajniej w świecie nie zapada w pamięci. Zaczęłam zmieniać zdanie, kiedy trafiłam do warszawskiej restauracji La Iberica. Tam zaczęła się moja przygoda z tapas. W Madrycie natomiast oszalałam na ich punkcie. Moim głównym problemem podczas wyjazdu było to, że ciągle jestem najedzona i nie mam miejsca na kolejne tapas! Czyż to nie piękne mieć takie zmartwienia? 🙂

Czym są właściwie tapas? To niewielkich rozmiarów przekąski, które serwowane są najczęściej w niedużych barach. Podawane są zarówno na ciepło jak i na zimno. Można je jeść ‘na szybko’ przy barze, ale również przy stolikach popijając napoje, np. lubianą w Hiszpanii sangrię. Popularne tapasy to m.in. tortilla espanola (gruby omlet z jajek oraz ziemniaków), pimientos de pardon (smażone papryczki z oliwą i solą), montadito de jamón (małe kanapki z najpopularnieszą w Hiszpanii szynką – jamon), croquetas (nie mylić z polskimi krokietami – te są chrupiące na zewnątrz i kremowe w środku), smażone chorizo czy kalmary.

croquetas
pimientos de pardon

Musicie wiedzieć, że kultura tapas to coś co chętnie przeniosłabym na nasz grunt. W madryckich kanjpach zachwyciło mnie to, że ludzie w każdym wieku przychodzą na przekąski. Zamawiają ich całą masę, dzielą się nimi i cieszą się chwilą. Kultura ta jest mocno zakorzeniona w świadomości Hiszpanów. Przez to fast foody mają się tam kiepsko, bo tapasy po prostu rządzą!

Będąc w Madrycie sprawdziliśmy kilka tapasowni (i nie tylko), które okazały się być rewelacyjnę. Muszę się z Wami podzielić adresami, bo o takich miejscach warto mówić. Łapcie całą listę miejsc, w których warto zjeść w stolicy Hiszpanii!

El Tigre Sidra Bar – tę knajpę poleciły mi przed wyjazdem aż dwie osoby. Na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie, a może nawet odpychająco ze względu na panujący tam nieład. W El Tigre po raz pierwszy przyszło mi do zamawiania tapasów, dlatego wówczas poprosiłam kelnera o wyjaśnienia i o to co poleca. Zapytał o budżet i zaproponował kilka pozycji, na które się zgodziłam. Po kilku minutach otrzymaliśmy talerz nie do końca dobrze wyglądających kanapek i kilku skrzydełek z kurczaka. Zawiedziona doszłam do wniosku, że nie zrozumieliśmy się (kelner miał problemy z j. angielskim, a ja z hiszpańskim) i zrobiłam kiepski interes. Po 10 minutach na stół wjechała jednak uczta godna największego głodomora. Zjedliśmy jedne z najlepszych smażonych kalmarów jakich próbowałam w życiu, grillowaną wołowinę, patatas bravas i pimientos de pardon. Każde danie było obłedne! Wszystko to, razem z napojami, kosztowało niecałe 40 EUR, co uważam za bardzo przywiotą cenę biorąc pod uwagę kolację dla trzech osób (którą swoją drogą najadłoby się pieć osób). Bardzo polecam!

Adres: Calle de las Infantas 23, Madryt

Bar Cenrvantes – popularna tapasownia w centrum miasta. Warto tu zajrzeć przy okazji spaceru do Parku Retiro, bo to w pobliżu. Knajpa jest mega zatłoczona i może się zdażyc tak, że nie będzie wolnych stolików. Przychodzi tam mnóstwo lokalsów w każdym wieku. Jedzą i piją na stojąco przy barze lub przy drewnianych beczkach ustawionych na zewnątrz. Jeśli szukacie czegoś z lokalnym klimatem to Cenrvantes będzie idealny! Jadłam tam Pulpo a la gallega, czyli ośmiornice po galicyjsku. To ugotowana i pokrojona najczęściej w plasterki ośmiornica, opruszona sproszkowaną papryką i solą, skropiona oliwą z oliwek i podawana na ziemniakach. Niebo!

Adres: Plaza Jesus 7, Madryt

Chcolateria San Gines – klasyk! Słynna czekoladziarnia, która funkcjonuje od 1894 roku. Znana jest głównie z churros, czyli tradycyjnego hiszpańskiego wypieku o podłużnym kształcie, który może przypominać pączka, #tłuste. Churros natomiast są bardziej chrupkie. Podawane są z ciepłą, płynną czekoladą, w której churros należy maczać. Po tym deserze w Waszych żyłach zaczną płynąć kalorie, ale kogo to obchodzi na urlopie. 🙂 Przygotujcie się na kolejki. San Gines to bardzo znane miejsce, ale obsługa na tyle sprawie działa, że nie powinniście długo czekać na stolik. 

Adres: Pasadizo de San Ginés 5, Madryt

La Musa – tapasownia ze zdecydowanie nowoczesnym klimatem. W menu dostępne są tradycyjne hiszpańskie przekąski, ale również ich wariacje w nowatorskim wydaniu, takie jak bao z krewetkami czy krewetki w tempurze z awokado. Fajna, luzacka obsługa chętnie pomoże w wyborze dania i doradzi jakie kraftowe piwo będzie pasować do danego zestawu. Znajdują się tam standardowe stoliki, ale również te wysokie, przy których ustawione są barowe stołki. Bardzo polecam tą hipsterską miejscówkę! P.S. Knajpa ta należy do Grupo Lamusa, która ma kilka innych restauracji w Marycie. Przed wyjazdem polecono mi jedną z nich – Ojala, do której finalnie nie dotarłam. Bazując jednak na doświedczeniach z La Musa zakładam, że każda z nich jest warta sprawdzenia. Więcej dowiecie się na ich stronie tu.  

Adres: Manuela Malasaña 18, Madryt

Meson del Champinon – kolejna tapasowania w pobliżu Plaza Mayor znana głównie z nadziewanych pieczarek. Znajduje się na dole kamienicy, a wnętrza mogą przywodzić na myśl podziemia, co tylko nadaje miejscu charakteru. Zjedliśmy tam doskonałe sardynki w oliwie i occie winnym, kolejny raz pimientos de pardon (one uzależniają), croquetas (one też uzależniają) i najelpsze smażone chorizo jakie nam było dane zjeść podczas całego wyjazdu do Madrytu. Mega polecanko!

Adres: Calle Cava de San Miguel 17, Madryt

Mercado de San Miguel – hala targowa, która została wybudowana w 1916 roku, w 2003 kupiona przez prywatnego inwestora, oddana do renowacji oraz ponownie otwarta w 2009. Teraz to miejsce z mnóstwem fajnych stoisk z najróżniejszymi tapasami oraz ze wspólną strefą ze stolikami. Aha, Mercado de San Miguel wyglądem i klimatem może przywodzić na myśl Halę Koszyki.

Adres: Plaza de San Miguel, Madryt

Kto się wybiera do Madrytu z zamiarem zjedzenia dużej ilości tapas? 🙂

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy na ten wyjazd: 1

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. :)

Komentarze