AzjaJaponia

Japonia w pigułce: wszystko co musicie wiedzieć przed wyjazdem

Lecąc do Japonii miałam milion znaków zapytania w głowie. Obawiałam się rzekomo kosmicznych cen i tego jak my się tam właściwie połapiemy. Wiedzcie jednak, że po dotarciu na miejsce okazało się, że Japonia jest prosta w obsłudze. No wiecie, mam tu na myśli udogodnienia dla podróżnych, od Rail Passa po napisy w języku angielskim na stacjach kolejowych. No i stąd ten wpis – łapcie odpowiedzi na pytania, które mi chodziły po głowie przed wyjazdem.

P.S. Ale, ale najpierw musicie zapamiętać jeden, kluczowy zwrot, czyli “arigato gozaimas”, który oznacza „dziękuję bardzo”. Bez tego ani rusz! 🙂

Ceny

Pytanie, które pada jako pierwsze w niemalże każdej rozmowie na temat Japonii – czy tam faktycznie jest tak drogo? Odpowiedź jest prosta: z perspektywy podróżnych ceny porównywalne są do tych z Polski. Zapewne z punktu widzenia osoby, która mieszka tam na stałe odpowiedź może być różna, patrz wynajem mieszkania, rachunki, itp. Biorąc pod uwagę jednak podróż w celach turystycznych powiedziałabym, że ceny nie różnią się znacząco od tych warszawskich. Z pewnością to co jest droższe i od razu rzuca się w oczy to ceny przejazdów, zarówno pociągów długodystansowych jak i metra. Uważam za to, że ceny jedzenia (poza owocami, które są kosmicznie drogie), hoteli i biletów wstępu do atrakcji są zupełnie normalne. Ultra drogo jest w Skandynawii, ale Japonia może być bardzo w porządku jeśli chodzi o ceny. 🙂

Fun fact – Tokyo Cheapo to fajna strona z super pro-tipami na temat Tokio, której slogan brzmi, uwaga … “Wait a minute, this is Tokyo cheapo, not expensivo!” 😀

Łapcie kilka przykładów:

Ceny hoteli

W naszym przypadku średnia cena za noc w dobrym hotelu (zazwyczaj trzygwiazdkowym) wynosiła ok. 250 zł (2 osoby). Pierwsze dwie spędziliśmy w hotelu APA Hotel Asakusa Kaminarimon w Tokio, gdzie za noc zapłaciliśmy 248 zł (2 osoby). To typowy hotel biznesowy w super lokalizacji. Tu muszę dodać disclaimer – hotele rezerwowaliśmy z ponad 3-miesięcznym wyprzedzeniem. Wam też sugeruję bukowanie noclegów jak najwcześniej, bo im bliżej wyjazdu tym drożej. I tak dla porównania: nocleg w warszawskim hotelu biznesowym Sound Garden kosztuje 363 zł (noc/2 osoby) przy rezerwacji z trzymiesięcznym wyprzedzeniem również. Wnioski możecie wyciągnąć sami. 🙂

Więcej o hotelach w Japonii przeczytacie w tym wpisie. Opisałam tam wszystkie miejscówki, w których się zatrzymaliśmy.

Ceny jedzenia

Tu oczywiście można wydać milion monet stołując się w ekskluzywnych knajpach lub jedząc tylko wołowinę z Kobe i dobrej jakości sushi. Można też wydawać stosunkowo niewiele jedząc gotowe dania z 7eleven (których jakość jest bardzo w porządku swoją drogą). Biorąc pod uwagę nasze średnie wydatki na jedzenie wyglądało to następująco:

  • Średnia cena ramenu – 900 JPY (ok. 30 zł). Dla porównania: średnia cena ramenu w warszawskich ramenowniach wynosi ok. 33 zł,
  • Średnia cena udonu z tempurą – 900 JPY (ok. 30 zł). Tu musicie wiedzieć, że w wielu barach zjecie michę ciepłego wywaru z udonem nawet za 400 JPY (ok. 14 zł), ale z jakością bywało różnie. Za na prawdę dobry trzeba dać właśnie ok. 900 JPY,
  • Doskonałe warzywa w tempurze z ciepłym ryżem – ok. 1000 JPY (ok. 34 zł)
  • Onigiri (kanapka ryżowa i idelna opcja na śniadanie) w sklepie typu kombini– 150 JPY (ok. 5 zł),
  • Pszenna bułka na parze z nadzieniem w sklepie typu kombini (kolejna idealna opcja na śniadanie i fajna przekąska) – 130 JPY (ok. 4,5 zł),
  • Kawa w sklepie typu kombini- 150 JPY (ok. 5 zł),
  • Woda gazowana (butelka 0,5l) – ok. 100 JPY (ok. 3,40), P.S. niegazowana była niewiele tańsza,
  • Zestaw sushi dla dwóch osób z nienajwyższej półki, ale w dalszym ciągu bardzo w porządku – ok. 3000 JPY (ok. 102 zł),
  • Zestaw sześciu nigiri z tuńczykiem na markecie Tsukiji – 1700 JPY (ok. 50 zł). Musicie wiedzieć, że dobrej jakości sushi w Japonii wcale nie jest tanie. Jedno jest jednak pewne – jest przepyszne i super świeże,
  • Pyszna micha sashimi z ryżem na markecie Tsukiji – ok. 1600 JPY (ok. 55 zł),
  • Lunch w skład, którego wchodzi wołowina Kobe – ok. 7800 JPY (ok. 265 zł). Był to najdroższy posiłek podczas całego wyjazdu. Czy było warto odpowiadam w tym wpisie.

Sami widzicie – na jedzenie można wydawać tyle co w ‘standardowych’ warszawskich knajpach. Są jednak wyjątki, dla których warto wydać więcej. To sushi! ❤ Więcej o jedzeniu w Japonii przeczytacie w tym wpisie. Opisałam tam dania/przekąski, które wyjątkowo utkwiły mi w pamięci.

Ceny biletów wstępu do atrakcji

I tu miło Was zaskoczę – za wstępy do atrakcji (świątynie, ogrody, itp.) zazwyczaj nie płaciliśmy więcej niż 400 JPY (ok. 13 zł). Wiedzcie, też że wiele atrakcji w Japonii jest darmowych, np. Fushimi Inari Shrine czy las bambusowy Arashiyama w Kioto. Fajnie, co?

Poniżej kilka przykładów zaczynając od tych najdroższych:

  • Taras obserwacyjny w Roppongi Hills z najlepszym widokiem na Tokio – 1800 JPY, plus 500 JPY za wstęp na taras na świeżym powietrzu = ok. 73 PLN.
  • Pro-tip – w Tokio jest kilka tarasów, gdzie wstęp jest darmowy np. w Tokyo Metropolitan Government Office czy Bunkyo Civic Center, ale ten z Roppongi najbardziej przypadł mi do gustu,
  • Toshugu Shrine w Nikko – 1300 JPY (ok. 44 zł)
  • Świątynia Todaiji w Nara – 600 JPY (ok. 20 zł)
  • Ogród Shinjuku Gyoen w Tokio – 200 JPY (ok. 7 zł)
  • Ogród Shukkeien w Hiroszimie – 260 JPY (ok. 8,80 zł)
  • Złoty Pawilon w Kioto (Kinkakuji) – 400 JPY (ok. 13 zł)
  • Srebrny Pawilon w Kioto (Ginkakuji) – 500 JPY (ok. 17 zł)
  • Zamek w Hiroszimie – 370 JPY (ok. 12 zł)
  • Muzem Pokoju w Hiroszimie – 200 JPY (ok. 7 zł)

Ceny przejazdów pociągami

Nie da się ukryć, że podróże pociągami (zwłaszcza shinkansenami) po Japonii są drogie. Dla przykładu bilet na jednorazowy przejazd shinkansenem ze stacji Tokio do Osaki (Shin-Osaka – stacja, na której zatrzymują się shinkanseny) kosztuje ok. 14 250 JPY (ok. 485 zł). Fakt, że podróż jest super luksusowa, bo mimo sporego dystansu (552 km) trwa zaledwie 2 godziny i 30 minut. Doskonałym rozwiązaniem dla wszystkich (zagranicznych) podróżnych jest Japan Rail Pass, o którym więcej przeczytacie w tym poście. Krok po kroku wyjaśniam tam jak go zamówić, aktywować i używać. Rączki całuję temu kto go wynalazł, bo przez np. 2 tygodnie można śmigać shinkansenami do oporu za niewiele ponad 1500 zł! Jeśli chodzi o metro w Tokio to odpowiedź znajdziecie kilka akapitów poniżej. 😉

Karta SIM

W tym przypadku karta SIM to nie zachcianka, a potrzeba. Po pierwsze google maps – bez tego ani rusz! Musicie wiedzieć, że budynki w Japonii są numerowane nie jeden po drugim, ale w kolejności, w jakiej zostały wybudowane, co nie ułatwia szybkiego rozeznania w terenie. Poza tym na google maps widoczne są mapy podziemi, co znacznie może ułatwić obranie właściwego wyjścia np. ze stacji Shinjuku w Tokio. Wiedzcie, że te podziemia to jakiś nieskończony kosmos, przez który dziennie przewija się ponad 2 miliony ludzi! Poza tym po wyznaczeniu trasy z punktu A do punktu B google maps podpowiada najlepsze rozwiązania biorąc pod uwagę komunikację miejską. Po drugie HyperDia. Dzięki tej apce będziecie mogli na bieżąco sprawdzać rozkłady pociągów. Koniecznie pobierzcie ją na telefony! No i google translate, który wiele razy nam pomógł, np. w pochwale kucharza za najlepszy ramen jaki zjedliśmy podczas całej podróży (patrz ten wpis z Hiroszimy). O codziennym researchu na temat atrakcji i social mediach nie będę wspominać. 🙂

My kupiliśmy kartę SIM w sklepie BIG CAMERA zaraz po wylądowaniu na lotnisku Haneda w Tokio. Kosztowała 3223 JPY (ok. 111 zł) za 5GB i ważna była przez 21 dni od momentu aktywacji. Wybraliśmy sieć B-Mobile. Uwaga ważne – większość kart SIM dla obcokrajowców to karty tylko z pakietem danych. Oznacza to, że mimo dostępnych środków na koncie nie możecie dzwonić i wysyłać smsów. Warto wcześniej sprawdzić jak manualnie ustawić APN w swoim telefonie, bo u większość z operatorów nie dzieje się to automatycznie, a obsługa w sklepie nie pomaga w konfiguracji. My musieliśmy ręcznie skonfigurować telefon oraz zarejestrować się na stronie operatora podając dane z paszportu. Uprzedzając pytania – dostępne są wszystkie rodzaje kart – nano, micro i standard. 🙂

Metro w Tokio

Metro w Tokio to jest kosmos! To znaczy nie bójcie się, bo to kosmos do ogarnięcia. Zawiezie Was praktycznie wszędzie (przynajmniej my nie mieliśmy potrzeby korzystania z autobusów). Linii jest całe mnóstwo, a główne z nich to: Toei (4 linie), Tokyo Metro (9 linii) czy JR Yamanote (loop line). Wiedzcie, że niektóre linie metra na stacjach końcowych przechodzą w kolejki podmiejskie. System jest mega rozbudowany!

Bilety do metra

Biorąc pod uwagę bilety to te jednorazowe raczej się nie opłacają – koszt uzależniony jest od trasy, a zakres jest taki: od 170 do 310 JPY (ok. Od 5,70 do 10,50 zł). Inne opcje, które polecam to:

– pre-paidowe karty PASMO lub SUICA – nie dają one żadnych zniżek, ale są mega wygodne. Należy je doładować tylko dowolną kwotą i metro stoi otworem. Zdecydowanie ułatwiają życie, bo nie trzeba za każdym razem kupować biletu. Pro-tip – PASMO i SUICA możecie płacić również w kombini i we wszędobylskich automatach z napojami!

P.S. żeby skomplikować kupowanie pojedynczych biletów – nad każdym biletomatem wisi rozpiska cen przypisana do konkretnej trasy. Zadaniem podróżnego jest wybranie odpowiedniej trasy, a co za tym idzie opłaty. Jeśli wybierzecie „za małą kwotę” nie wyjdziecie z metra (przy wyjściu zawsze trzeba się „odbić”). Jak się domyślacie zdarza się mnóstwo pomyłek przez co na każdej stacji znajduje się automat „fare adjustment”, w którym uregulujecie niedopłatę. Pamiętajcie – bez tego nie wydostaniecie się z płatnej strefy. Już rozumiecie wygodę związaną z pre-paidami? 🙂

– Bilety czasowe – wydaje mi się, że jest to najrozsądniejsza cenowo opcja dla wszystkich podróżnych. My kupiliśmy właśnie taki bilet i było to mega wygodne rozwiązanie. Pamiętajcie tylko, że przy zakupie trzeba okazać paszport. Ważne – bilety obowiązują tylko na liniach Toei oraz Tokyo Metro. Oznacza to, że nie będziecie mogli podróżować loop line Yamanote. Pro – tip – z Yamanote będziecie za to mogli korzystać jeśli macie Rail Passa! Opcje biletów czasowych są następujące:

– 24h – 800 JPY (ok. 27 zł)

– 48h –1,200 JPY (ok. 40 zł)

– 72h –1,500 JPY (ok. 50 zł)

Więcej informacji o biletach czasowych (w tym gdzie je kupić) znajdziecie tu.

Disclaimer: w innych miastach nie korzystaliśmy na tyle z metra żeby robić odpowiedni research, np. w Osace zaliczyliśmy tylko dwa przejazdy, dlatego też we wpisie poruszam tylko temat metra tokijskiego, o które dostaję najwięcej pytań.

Jak się tanio dostać do/z Tokio z/na lotnisko Haneda i Narita?

  1. Haneda:

Jeśli wylądujecie na lotnisku Haneda, tak jak my, to bardzo polecam zakup biletu ‘Welcome Tokyo” (dostępny tylko na Hanedzie), który upoważnia do przejazdu do miasta i w zależności od rodzaju, przejazdów metrem po mieście. Opcje są takie:

Dojazd do miasta + metro:

  • 24 h – 1,200 JPY (ok. 40 zł)
  • 48 h – 1,600 JPY (ok. 55 zł)
  • 72 h – 1,900 JPY (ok. 65 zł)

Dojazd do miasta i powrót na lotnisko + metro

  • 24 h – 1,500 JPY (ok. 50 zł)
  • 48 h – 1,900 JPY (ok. 65 zł)
  • 72 h – 2,200 JPY (ok. 74 zł)

Bilety te kupicie w Keikyu Tourist Information Center. To idealne rozwiązanie dla tych z Was, którzy pierwsze 1-3 dni zamierzają spędzić w stolicy. Więcej informacji na temat transportu z/na lotnisko Haneda znajdziecie tu.

  • Narita:

Z Narity natomiast wracaliśmy więc mamy doświadczenie z obydwoma lotniskami. Opcji dotarcia z/na to lotnisko jest całe mnóstwo, ale większość z nich jest drogawa. Najszybciej dostaniecie się tam pociągami JR Narita Express (do/z stacji Tokyo – ok. 60 min, 3000 JPY – ok. 102 zł) i Keisei Skyliner (do/z stacji Tokyo ok. 55 minut, 2200 JPY – ok. 74 zł). Najtańszą opcją jest pociąg Keisei Limited Express (do/z stacji Asakusa ok. 60 minut, 1290 JPY – ok. 43 zł). My skorzystaliśmy z tego ostatniego. W tym przypadku mylący wydawać się może fakt, że pociąg ten odjeżdża z tego samego peronu co zwykłe metro, ale tak jak wcześniej wspominałam – niektóre linie metra przechodzą w podmiejskie kolejki i tak właśnie jest w tym przypadku.

Więcej informacji na temat transportu z/na lotnisko Narita znajdziecie tu.

Czy Japończycy mówią po angielsku?

Byłam niemalże pewna, że sprawy związane ze znajomością angielskiego mają się dużo lepiej w Japonii niż np. w Chinach. Na miejscu okazało się, że nie do końca. Oczywiście mam doświadczenie tylko z pracownikami sklepów, restauracji czy obsługi stacji kolejowych. Nie chcę uogólniać, bo zapewne w np. korporacjach wygląda to inaczej. Bywały sytuacje, że kompletnie nie mogliśmy się dogadać, np. kiedy kucharz po japońsku pytał o poziom ostrości ramenu (my potrafimy tylko „arigato gozaimas”). W takich przypadkach sytuacje ratował google translator. Wiedzcie natomiast, że Japonia to kraj obrazków i często w restauracjach są fotki potraw (albo ich słynne atrapy). Poza tym w sklepach kombini kasjerom przeważnie nie jest potrzebna znajomość angielskiego, a Wam japońskiego. Japończycy to naród z natury skryty i jeśli to możliwe unikają kontaktu z innymi.

Japonia to kraj gotówki

Przygotujcie się na płacenie gotówką! Płatności kartami nie są tak popularne jak w Polsce, aczkolwiek nie niemożliwe. Po prostu ogólnie przyjętą formą płatności jest gotówka, którą swoją drogą Japończycy bardzo szanują. Nigdy nie uświadczyliśmy pogniecionych banknotów. Wiedzcie, że nawet mężczyźni noszą podłużne portfele, dzięki którym banknoty nie muszą być składane. Aha, no i ze znalezieniem bankomatu nie będziecie mieli najmniejszego problemu. Jest ich dużo, np. dostępne są w praktycznie każdym sklepie kombini.

Wizy

„Na postawie umowy dwustronnej z 1999 roku o częściowym zniesieniu obowiązku wizowego, w przypadku wyjazdów turystycznych trwających do 90 dni oraz wyjazdów służbowych (konferencje, spotkania biznesowe itp.) wiza nie jest wymagana.”

Źródło: Ambasada Japonii w Polsce

Gniazdka

Japońskie gniazdka różnią się od tych z Polski także do swobodnego korzystania ze sprzętów potrzebny Wam będzie adapter/przejściówka do gniazdek typu A z dwoma płaskimi bolcami (taki jak do USA).

Wszystkie te informacje i doświadczenia zostały zgromadzone podczas naszego wyjazdu, który miał miejsce w dniach 19.03 – 06.04. 2018. P.S. to doskonały termin na doświadczenie święta Hanami (kwitnących wiśni), o którym więcej przeczytacie w tym wpisie.

Dajcie znać jak potrzebujecie jeszcze jakiś informacji. Aha, wszystkie moje wpisy z Japonii znajdziecie tu. Powodzenia! 🙂

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Komentarze