AzjaMalezja

Kuala Lumpur w pigułce: co zobaczyć, gdzie się zatrzyać, gdzie zjeść, transport i pogoda

Kuala Lumpur to jedno z moich ulubionych miast w Azji Południowo-Wschodniej. Pierwszy raz trafiłam tam w 2015 roku i już wtedy to miasto skradło moje serducho. Wówczas nawet nie podejrzewałam, że do KL jeszcze kiedyś wrócę. Tak się stało, że nasze drogi skrzyżowały się jeszcze w 2017 i 2018! Za każdym razem odkrywałam nowe miejsca i podobało mi się jeszcze bardziej chociaż wiele osób twierdzi, że to miasto to tylko korki i nuda. Z tym pierwszym się zgodzę, bo korki mają tu gorsze niż w Bangkoku, ale nudzić tu się nie da. KL jest na tyle różnorodne, że zawsze jest tu coś do zrobienia. Musicie wiedzieć, że to miasto to niepowtarzalna mieszanka kulturowa, bo mieszkają tam Malajowie, Chińczycy i Hindusi. Aha, no i z pewnością odnajdą się tu ‘foodies’, bo zjecie tu równie dobrze co na Penang! A z resztą 👉 czytajcie! Zebrałam dla Was w jednym miejscu najważniejsze info, które ułatwią Wam podróż. 😇

Co zrobić i co zobaczyć?

Spacerujcie po Kampung Baru, czyli tradycyjnej wiosce, która znajduje się niemalże w samym centrum KL. Ściślej rzecz ujmując to dzielnica, w której zobaczycie drewniane domy zbudowane na palach, w których do tej pory mieszkają Malajowie, podwórka, na których rosną bananowce i drzewa mango czy lokalne small biznesy. Nie ma tam 7eleven czy innych zachodnich naleciałości. Zjecie za to tradycyjnie, zrobicie zakupy na lokalnych bazarach, a w bocznych uliczkach spotkacie … spacerujące kurczaki! A wszystko to na tle Petronas Towers. Magia!

Zróbcie sobie zdjęcie z Petronas Towers. Bliźniacze wieże i symbol całego kraju! Zaplanujcie chociaż jeden wieczór pod wieżami, bo nocą robią jeszcze większe wrażenie niż za dnia. Wpadnijcie do KLCC Park, który znajduje się tuż za nimi. Stamtąd widok jest super, a i sam park jest bardzo przyjemny.

Zamieszkajcie w apartamentowcu z ‘infinity pool’. Kąpiel w basenie z ‘niekończącą się krawędzią’ z widokiem na Petronas Towers to doświadczenie, które zapamiętacie na długo. W przeciwieństwie do singapurskiego Marina Bay Sands ceny noclegów w takich apartamentach w KL są bardzo przystępne (nawet 80 zł za 2 osoby!). Do wyboru jest wiele opcji. Najtańsze noclegi znalazłam w apartamentowcu Regalia, który oddalony jest od centrum o niewiele ponad 2 km. Postawiłam jednak na mieszkanie w Platinum Suites, które znajduje się 10 minut spacerem od bliźniaczych wież. No i było warto, bo z basenu widok był taki:

Pojedźcie do Batu Caves. To jaskinie oddalone o 13 km od centrum KL, które stanowią święte miejsce dla wyznawców hinduizmu, a zarazem cel pielgrzymek. Jeśli będziecie w KL podczas święta Thaipusam to Jaskinie Batu muszą się znaleźć na Waszej liście. Więcej o Thaipusam przeczytacie tu. Poza tym będziecie mogli tam spróbować indyjskich przysmaków i podglądać wolnożyjące makaki.

Dojazd: Na KL Sentral wskoczcie w kolejkę KTM Komuter i dojedźcie do ostatniej stacji Batu Caves. Kolejka jedzie ok. 20 minut, a bilet powinien kosztować ok. 4,5 MYR (w obie strony).

Wpadnijcie do Chinatown i pobliskiego Central Market. Odwiedźcie taoistyczną świątynię Kuan Ti i hnduistyczną Sri Mahamariamman. Napijcie się wody z kokosa, spacerujcie po Jalan Petaling (główna ulica Chinatown) i róbcie zakupy.

Zjedzcie danie banana leaf na Little India (Brickfields). To danie pochodzące z południa Indii serwowane na liściu bananowca. Dostaniecie ryż, różne rodzaje curry i kurczaka – jeśli o niego poprosicie. Porcje są olbrzymie,  danie jest pyszne i mega tanie. Nie zapłacicie za nie więcej niż 10 MYR (ok. 9 zł). Banana leaf serwowane są niemalże w każdej knajpie w Brickfields.

Wjedźcie na Menara KL Tower. To jedna z najwyższych wolnostojących budowli świata. Z góry zobaczycie Petronasy z zupełnie innej perspektywy.

Zajrzyjcie do świątyni Thean Hou. To jedna z największych oraz najstarszych świątyń w całej Azji Południowo-Wschodniej. Można tam znaleźć elementy zarówno buddyjskie jak i taoistyczne. Aha, świątynia położona jest na wzgórzu, dzięki czemu widok na miasto jest na prawdę fajny.

Bonus dla tych z Was, którzy podróżują z dziećmi 👉 wpadnijcie do KL Bird Bark. Zobaczycie tam najróżniejsze gatunki ptaków, a w porze karmienia będzie mogli nawet dać jeść samemu dzioborożcowi. Nie uważam, że to ‘must see’ w KL, aczkolwiek dla dzieci to z pewnością fajna atrakcja.

Transport

Słyszałam opinie mówiące, o tym że transport miejski w KL nie należy do super rozwiniętych biorąc pod uwagę taką metropolię. Jednak na potrzeby zwiedzających wydaje mi się, że metro, kolejka naziemna i koleje podmiejskie są zupełnie wystarczające. Dotrzecie nimi we wszystkie ważniejsze miejsca. Sieć autobusów natomiast to dla mnie totalny kosmos i nie będę się w to zagłębiać. Wiem tylko, że autobusy zarządzane są przez kilka firm, co oznacza parę totalnie różnych biletów. Za to spieszę z wyjaśnieniem o co chodzi w kolejkach. Dzielą się one na:

– KTM (linia 1 i 2) – pociągi podmiejskie. Linia nr 1 jest często uczęszczana przez turystów (i nie tylko), ze względu na to, że dociera do Batu Caves.

– LRT (Light Rail Transit), które składa się z trzech linii:

▪ Ampang Line (linia 3),

▪ Sri Petaling Line (linia 4) – przy tej linii znajduje się duży dworzec Bandar Tasik Selatan (TBS), z którego dotrzecie autobusem do wielu miast w Malezji, m.in. do Malakki,

▪ Kelana Jaya Line (linia 5) – to najczęściej uczęszczana linia, przy której znajdują się Petronas Towers, dworzec KL Sentral czy Kampung Baru,

– KLIA Expres (linia 6) – bezpośredni pociąg na lotniska KLIA oraz KILA2, który stację początkową ma na KL Sentral. Po drodze nie ma żadnych przystanków dzięki czemu czas przejazdu to niespełna 30 minut. Koszt biletu w jedną stronę to 55 RM.

– KLIA Transit (linia 7) – również bezpośredni pociąg na lotniska KLIA oraz KILA2, który stację początkową ma na KL Sentral. Ten po drodze ma jednak kilka stacji. Czas przejazdu to ok. 40 min, a koszt biletu jest taki sam jak w przypadku KLIA Ekspres, czyli 55 RM.

Więcej info o pociągach KLIA Transit i Ekspres znajdziecie tu.

– KL Monorail (linia 8)

– MRT Sungai Buloh–Kajang line (SBK, linia 9)

Będąc w KL korzystałam z mapy, którą możecie zobaczyć tu (nazwijmy ją mapa nr 1) . Nie popełnijcie mojego błędu i korzystajcie z tej mapy (mapa nr 2). Spieszę z wyjaśnieniami. Na pierwszy rzut oka na mapie nr 1 system nie wygląda na nic trudnego. Sprawy zaczęły się jednak komplikować kiedy przyszło do kupienia biletu w biletomacie na stacji, bo kolory linii na mapie nie mają nic wspólnego z tymi, które zobaczycie na wyświetlaczu. Za przykład podam linię Kelana Jaya, która na mapie oznaczona jest kolorem jasno-fioletowym bez żadnej cyfry. W biletomacie natomiast linia to przedstawiona jest na różowo z oznaczeniem ‘5’. Pro-tip 👉 korzystajcie z mapy nr 2, a kupując bilety kierujcie się oznaczeniem cyframi, które przypisane są do każdej z linii.

No i jeszcze jedna mega ważna rzecz przy okazji transportu! Grab, o którym pisałam już o tym w poście o Penang, to tańsza wersja Ubera i rzecz jasna działa również w stolicy. Często bardziej opłaca się postawić właśnie na Graba niż na którąś z kolejek, bo ceny za przejazdy czasami bywają na serio śmiesznie niskie, np. transport z Bukit Nanas do KL Bird Park to koszt ok. 10 RM (ok. 9 zł). Pociągi natomiast sprawdzają się w godzinach szczytu (#korki) i w przypadku dalszych dystansów, np. do dworca Bandar Tasik Selatan (TBS). Także ściągajcie na telefony apkę Graba! Aha, no i taksówki również są zdecydowanie tańsze niż w Polsce, ale Grab bezkonkurencyjnie wygrywa jeśli chodzi o ceny.

Gdzie się zatrzymać?

Opcji noclegowych w KL jest mnóstwo! Znajdziecie tu hotele, hostele i mieszkania na każdą kieszeń. Jeśli chodzi o lokalizację to dobrym wyborem wydają mi się następujące okolice:

–  Bukit Nanas – dotrzecie stąd na piechotę zarówno do Petronasów jak i Kampung Baru, a pod nosem znajdują się stacje Bukit Nanas i Dang Wangi,

– Central Market i Chinatown – to właśnie tu skupia się nocne życie backpackersów. Na Central Market zrobicie zakupy, a na Chinatown napijecie się np. piwa siedząc na plastikowych stołkach rozstawionych na ulicy. Będzie azjatycko na maxa! Musicie tylko wiedzieć, że na Chinatown nie uświadczycie dobrego, lokalnego jedzenia, a jedynie turystyczne podróbki w zawyżonych cenach. Aha, no i będzie blisko do stacji Pasar Seni i Masjid Jamek.

–  oczywiście okolice KLCC, bo kto nie chciałby kłaść się spać i budzić z widokiem na Petronas Towers?

– Bukit Bintang – fajna dzielnica zakupów i rozrywki. Odnajdą się tu rządni shoppingu. 😉

Jeśli chodzi natomiast o mieszkania/hotele/hostele to miałam okazję zatrzymać się w następujących miejscach:

KL Platinum Suite 42 – mieszkanie w apartamentowcu z basen typu ‘infinity’ na 51 piętrze. Najważniejszy jest tam widok, bo z basenu jak na dłoni widać Petronas Towers. No i chociażby dla tego widoku warto się tu zatrzymać! Samo mieszkanie było bardzo w porządku. Mogę się przyczepić jedynie do sposobu zameldowania, który jest mega niejasny. Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że w lobby znajduje się jedynie recepcja hotelu The Face, który znajduje się w tym samym budynku. Recepcjonista był na tyle miły, że podał nam nr tel. do gospodarza mieszkania Platinum. Dopiero kiedy zadzwoniliśmy ktoś się nami zainteresował. Dodam, że nie dostaliśmy żadnego maila z instrukcją co do check-inu. Mimo wszystko zdecydowanie wróciłabym dla widoku z basenu!

Tune – hotel, który znajduje się przy lotnisku KLIA2 i połączony jest tunelem z terminalem. To idealna opcja w przypadku np. porannego lotu. P.S. Wiedzcie, że KLIA Transit i Ekspres nie jeżdżą całą dobę!

Marquee Guest Houzz – backpackerski hostel tuż przy Central Market i stacji Pasar Seni. To fajna opcja biorąc pod uwagę budżetowe podróże. Znajdują się tam zarówno dormitoria jak i pokoje prywatne (bez łazienek i okien). Teraz zdecydowanie nie wróciłabym tam (#30lat), ale jeszcze kilka lat temu pewnie nie miałabym nic przeciwko. 🙂

Gdzie jeść? Miejsca, które polecam

–  W Kampong Baru – znajdziecie tam mnóstwo jadłodajni, w których stołują się lokalsi. Nie zrażajcie się ich często prowizorycznym wyglądem, bo karmią tam doskonale. Za cel obierzcie Jalan (ulicę) Raja Muda Musa, gdzie znajdziecie sporo lokalnych knajp i stoisk ze street foodem. Poszukajcie pana, który na swoim street foodowym wózku grilluje najlepsze sate! No i koniecznie spróbujcie rendangu!

– Na Jalan Alor – ulica w okolicy Bukit Bintang, która tętni życiem wieczorami! Znajdziecie tam mnóstwo garkuchni.  Przychodzą tam turyści, ale w głównej mierze spotkacie tam wygłodniałych mieszkańców KL! Zjecie tam tanio i dobrze!

– w 10 Lot Howker Center – food court, który znajduje się na poziomie -1 centrum handlowego o tej samej nazwie. Tam bardzo polecam pieczoną kaczkę. Zaplanujcie swoją wizytę poza godzinami lunchowymi, bo wtedy ściągają tu tłumy pracowników z pobliskich biur.

Madam Kwan’s – restauracja w centrum handlowym Suria KLCC, które mieści się w Petronas Towers. Menu skupia się przede wszystkim na kuchni malezyjskiej. Jeśli będziecie potrzebować odskoczni od street foodu, ale dalej będziecie chcieli pozostać w malezyjskich klimatach to Madam Kwan’s jest idealnym wyborem. Aha, ceny też są w porządku. Koniecznie spróbujcie curry laksa i nasi lemak!

Din Tai Fung – restauracja, która również znajduje się w Suria KLCC. To sieciówka pochodząca z Tajwanu, która serwuje obłędne pierożki xiao long bao! Serio, jeśli na pierożki to tylko do Din Tai Fung. P.S. koniecznie spróbujcie wontonów w oleju chilli.

P.S. nie myślcie, że knajpy, które znajdują się w centach handlowych to podrzędne jadłodajnie. W Malezji panuje wręcz przeciwne przekonanie.

Pogoda

Mówi się, że pora sucha trwa tu mniej więcej od kwietnia do początku października, pora deszczowa natomiast w pozostałe miesiące. No, ale na tle reszty Malezji pogoda w KL jest na serio bardzo kapryśna. Kiedy sprawdzicie prognozę pogody w internetach to niemalże każdy dzień będzie deszczowy niezależnie od pory roku. Musicie jednak wiedzieć, że nie pada tam non stop. W teorii deszcze zazwyczaj są bardzo (ale to bardzo) intensywne aczkolwiek krótkotrwałe. W teorii, bo podam Wam teraz przykłady świadczące o tym jak kapryśna pogoda bywa w KL! Byłam tam zarówno w porze deszczowej jak i suchej, tzn. w lutym, marcu i we wrześniu. W porze deszczowej (luty, marzec) często kropiło, ale nie było to uciążliwe. Nawet parasol nie był potrzebny. Natomiast we porze suchej (wrzesień), popołudniami lało jak z cebra. Od mniej więcej 16:00 przychodziła taka ściana deszczu, że przez przynajmniej dwie godziny nawet zamówienie Graba było mocno utrudnione (wszyscy kierowcy byli zajęci)! No i tu dochodzę do sedna sprawy – tu nie ma złotej rady, po prostu nie bójcie się pogody i przyjeżdżajcie. Weźcie tylko parasol i będzie ok!

P.S. W Malacce, która oddalona jest zaledwie o 150 km od KL nie padało ani trochę podczas kiedy w stolicy lało jak z cebra (mowa o porze suchej).

Ciekawostka 👉 wiecie, że KL jest światowym centrum burzowym? Z bloga Zu in Asia dowiedziałam się, że występuje tu ok. 200 burz w roku. No i mogę to potwierdzić, bo burze i ulewy mają tam pioruńsko mocne!

Komentarze