Lwów | najlepszy pomysł na tani weekend!

Lwów | najlepszy pomysł na tani weekend!

Lwów chodził mi po głowie od dłuższego czasu, ale ciągle był mi nie drodze. Przez wzgląd na moje wygodnictwo opcję ‘autobus’ odrzuciłam już w przedbiegach, a ceny LOTu raczej odstraszały. Mój szanowny tato również dorzucił swoją cegiełkę stanowczo odradzając wyjazd w tamte strony. Tłumaczył (żeby nie zacytować), że to nieciekawe miejsce. Przez to wszystko wyjazd odłożyłam na później. Kiedy jednak Ryanair zapowiedział wprowadzenie trasy z Modlina do Lwowa, a tata przyznał, że był tam grubo ponad dekadę temu (na dodatek na kacu) nie było już odwrotu. Razem z mamą wróciłyśmy stamtąd oczarowane ze zgodną opinią: to mieszanka wszystkiego co najlepsze w Krakowie i Lublinie z domieszką budapesztańskiego klimatu!

Jak szybko dostać się do Lwowa?

Z wielu polskich miast dostaniecie się tam oczywiście autobusem. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę często długie kolejki na polsko-ukraińskiej granicy, w której stoją pojazdy. Całkiem sensowym rozwiązaniem wydaje się też podróż pociągiem np. do Przemyśla, stamtąd przejazd do Medyki, przekroczenie granicy ‘na piechotę’, a za granicą już złapanie (taniej) taksówki do miasta. Najwygodniejszy jest jednak samolot, bo w niecałą godzinkę będziecie na miejscu. Z wielu polskich lotnisk dolecicie do Lwowa tanimi liniami za grosze. Mój listopadowy lot z Modlina kosztował mniej niż 100 zł (w obie strony)! Łapcie zatem ściągę z listą lotnisk, z których polecicie do Lwowa:

– Ryanair: Kraków, Warszawa – Modlin

– Wizz Air: Gdańsk, Katowice, Wrocław

– LOT: Bydgoszcz, Poznań, Olsztyn – Mazury, Warszawa – Chopin.

Z lotniska do miasta natomiast łatwo dostaniecie się Uberem. Jest naprawdę tani! Za przejazd z lotniska na ul. Teatralną (samo centrum) zapłaciłam 11 zł. 🙂

Karta SIM

Kupno karty SIM polecam właśnie ze względu na Ubera. Dzięki stałemu połączeniu z internetem będziecie mogli zamawiać podwózki z dowolnego miejsca. Moją kartę SIM (w sieci Vodafone) kupiłam w sklepie już na lotnisku. Koszt takiej karty to 13 zł.

Gdzie się zatrzymać we Lwowie?

Opcji noclegowych jest całe mnóstwo. Dobrą informacją jest to, że stosunek jakości do ceny jest wprost genialny. Często za grosze można wynająć mieszkanie w naprawdę super lokalizacji. Podobnie sprawy miewają się z hotelami. My postawiłyśmy na mieszkanie w sąsiedztwie Opery Lwowskiej, przy ul. Teatralnej. Mieszkanie to możecie zobaczyć tu. Za 2 noce/2 osoby zapłaciłyśmy niecałe 300 zł. Wiedzcie, że każda z nas miała do dyspozycji własną sypialnię. Jest to 3-pokojowe mieszkanie więc może się tam zatrzymać nawet sześć osób. Zafundowałyśmy sobie odrobinę luksusu (patrz oddzielne sypialnie), dlatego jak na ukraińskie warunki zapłaciłyśmy sporo. Gwarantuję, że za 50 zł za noc (2 osoby), znajdziecie równie fajne mieszkanie, ale może nie tak duże. Co do lokalizacji to możecie bukować w ciemno wszystko co jest w pobliżu Rynku i Opery.

Co zrobić przez weekend we Lwowie?

Zajrzyjcie do Kasyna Szlacheckiego. Znajduje się w neobarokowym budynku wybudowanym w latach 1897-98, który uznawany jest za jeden z najpiękniejszych w całym Lwowie. Zwiedzających przyciągają tu głównie piękne, drewniane schody. Faktycznie robią wrażenie! Na dodatek w kasynie zobaczycie również bogato zdobione sale balowe! A co najfajniejsze w holu głównym panuje półmrok, który nadaje charakteru całemu wnętrzu! Co ciekawe nie ma tam standardowej kasy biletowej. Opłatę za wejście, w wysokości 30 hrywien (4 zł) pobiera cichociemny dozorca, który pojawia się znikąd. Nie wiem czy to do końca legalne, ale w tym cały urok.

Wybierzcie się na spektakl do Opery Lwowskiej. Sam budynek opery jest warty uwagi! Znajduje się w samym sercu Lwowa i uważany jest za arcydzieło sztuki architektonicznej. Bilety na spektakle natomiast można kupić już od 7 zł! Ceny i repertuar możecie sprawdzić tu. Spektakl, na który miałyśmy kupione bilety niestety został odwołany w dniu wydarzenia. Nie ma jednak tego złego – mam poważny powód, dla którego muszę wrócić do Lwowa!

Przekonajcie się jak dziwne jest Podwórko Zaginionych Zabawek. Przy ul. Kniazia Lwa 3, na dziedzińcu kamienicy zobaczycie opór starych, często popsutych zabawek. Idea wydaje się dość dziwna (a raczej ‘creepy as fuck’), ale jaka niepowtarzalna.

Wdrapcie się na Wieżę Ratuszową w Rynku. Za niewielką opłatą można podziwiać panoramę miasta ze szczytu wieży. Uwaga – do pokonania jest aż 300 schodów!

Wpadnijcie do Muzeum Farmacji. W Rynku znajduje się najstarsza apteka we Lwowie, w której leki sprzedawane są od 1773 roku do dziś! Na zapleczu apteki oraz w jej podziemiach znajduje się muzeum farmacji. Zobaczycie tam artefakty rodem z ubiegłej epoki. Mam tu na myśli fiolki, słoiki wypełnione bliżej mi nieznanymi substancjami, ozdobne wagi czy zabytkowe meble. Podziemia natomiast przywodzą na myśl pracownię alchemiczną. Po zmroku wnętrza muzeum nabierają nowego wymiaru i mogą przywodzić na myśl sceny ze szpitalnego horroru (przynajmniej ja miałam takie odczucia 😂). Aha, bilety kupicie u aptekarek.

Zobaczcie Uniwersytet Lwowski. Został założony przez Jana Kazimierza w 1661 roku jako Akademia Lwowska, a w okresie międzywojennym funkcjonował jako uniwesytet pod jego imieniem. Dziś natomiast to uniwesytet im. Iwana Franki. Wybierzcie się tam na spacer przy okazji wizyty w Kasynie Szlacheckim, bo to bardzo blisko. Gmach główny jest serio warty zobaczenia!

Odwiedźcie Cmentarz Łyczakowski. To najstarszy lwowski cmentarz z zabytkowymi grobowcami, które często przypominają dzieła sztuki. Zostali tam pochowani zasłużeni ludzie kultury, nauki, itp., nie tylko z Ukrainy, ale również z Polski, np. Maria Konopnicka (poetka), czy Zygmunt Gorgolewski (architekt, twórca Teatru Wielkiego we Lwowie). W pogodny dzień warto się przespacerować po krętych alejkach wijących się po wzgórzach!

Zróbcie zakupy na pchlim targu przy ul. Teatralnej. Można tam znaleźć niezłe perełki. Poza klimatycznymi starociami, ustawiło się tam kilka straganów z pamiątkami. Nie zdziwcie się jeśli zobaczycie papier toaletowy z samym Władimirem Putinem czy prawo jazdy ze zdjęciami polskich polityków.

Znajdźcie Włoskie Podwórko. W kamienicy Królewskiej przy Rynku znajduje się patio, które przypominać może weneckie czy rzymskie podwórza.

Wybierzcie się na wycieczkę z Kumplem! Kumpel to biuro, które organizuje piesze wycieczki po Lwowie. W ‘rozkładzie jazdy’ znajdziecie między innymi wycieczki pt. Nietypowy Lwów, Po dachach widokowych Lwowa, Podziemia Lwowa czy Nocna Straż Lwowa. Ceny wahają się od 150 do 300 UAH (20 – 30 zł) od osoby. Wycieczki organizowane są w weekendy i co najlepsze – przewodnicy mówią po polsku. My nie miałyśmy okazji załapać się na wycieczkę zorganizowaną, bo we Lwowie byłyśmy w tygodniu. W związku z tym poprosiłyśmy o wycieczkę indywidualną, za którą zapłaciłyśmy 80 zł. Przewodniczka, Irena Baczyńska, okazała się przesympatyczną osobą z ogromną wiedzą o Lwowie. Przez 3 h spacerowałyśmy i słuchałyśmy historii o mieście Lwa. Bardzo polecam, serio! Więcej o Kumplu i przewodnikach przeczytacie tu.

Ciekawostka – podczas wycieczki Pani Irena wspomniała o remoncie w swoim domu oraz o tym, że na Ukrainie ciężko o dobrych fachowców, bo wszyscy wyjechali do Polski. 😂

No i najważniejsze – Spacerujcie po Rynku, zgubcie się w jego bocznych uliczkach, koniecznie wpadnijcie na ul. Ormiańską, która wydaje mi się najładniejsza ze wszystkich, nie bójcie się zaglądać na podwórka, bo czasem za bramą kryją się przeklimatyczne miejscówki. 🙂

Gdzie zjeść/napić się?

We Lwowie zaskoczył mnie bardzo wysoki poziom restauracji. Nie spodziewałam się aż tak dobrych i różnych knajp! Serio, ta różnorodność wywarła na mnie duże wrażenie. Znajdziecie tam tematyczne miejscówki, np. knajpę, której wystrój stanowią lampy naftowe czy żydowską restaurację, w której, uwaga … trzeba się targować! Mega szanuję za pomysłowość. Łapcie listę knajp, które sprawdziłam i polecam:

Restauracja Baczewski – klasyk! Jeśli macie ochotę na odrobinę luksusu w rozsądnej cenie to koniecznie tam wpadnijcie! W pięknych wnętrzach, przy akompaniamencie Mieczysława Foga, będziecie mogli spróbować dań, których nie powstydziłyby się najlepsze, warszawskie knajpy. Co najlepsze, mimo tego, że zamówiłyśmy przystawki, dwa dania główne i kawę po lwowsku, rachunek wyniósł tylko 80 zł. Do Baczewskiego można również wpaść na śniadanie. Za ok. 20 zł od osoby serwowane są tam każdego dnia dania w formie bufetu, a do tego np. szampan! Ja jednak zrezygnowałam z tej przyjemności na rzecz obiadu (kolejki w porze śniadania są olbrzymie!). Słyszałam też średnie opinie o tychże śniadaniach. Dania główne polecam jednak z ręką na sercu. Kaczka i huculskie kopytka to sztos!

– Kopalnia kawy – to największa kawiarnia w całym Lwowie, która znajduje się w Rynku. Wypijecie tam doskonałą kawę i zjecie pyszne ciacha. Po deserze warto zejść do podziemi, w których składowane są ziarna kawy. Przed wejściem dotniecie nawet kask! W końcu to kopalnia. 🙂

Restauracja Atlas – restauracja, która również znajduje się w Rynku. Piękne wnętrze przywodzi na myśl Lwów z ubiegłej epoki, a serwowane tam pielmieni są pyszka!

Kumpel – mega fajna knajpa z pysznym jedzeniem w dobrych cenach. Zjadłam tam najlepszą zupę czosnkową w życiu. Samo podanie jest spektakularne, bo serwowana jest w bochenku chleba.

-Dom Legend – niezwykłe miejsce, w którym zarówno można coś przekąsić jak i wpaść na domowe nalewki. Niezwykłe, bo składa się z aż siedmiu pięter, gdzie każde z pomieszczeń odpowiada za inną, lwowską legendę. Na dachu natomiast znajduje się pomnik kominiarza oraz uwaga … trabant ze śmigłem i wiosłami, do którego można wejść! Zadaniem gości natomiast jest wejścia do komina i rzucanie monet do kapelusza kominiarza. Żeby jeszcze bardziej urozmaicić wizytę, do obsługi zatrudniane są osoby o nienaturalnie niskim wzroście. Serio, to się nazywa pomysłowość!

Chinkalnia – wpadnijcie tu na przepyszne, gruzińskie chinkali. Te z serem są obłędne. Warto zaplanować tu obiad po drodze do kasyna szlacheckiego lub do Uniwersytetu Lwowskiego, bo to w okolicy.

– Pijana Wiśnia – wieczorami warto wpaść na kieliszek nalewki wiśnowej. Dwie pjalnie znajdują się przy Rynku. Trudno je przegapić, bo zazwyczaj wokół kręci się sporo chętnych.  

Znajomość języka polskiego we Lwowie

Wiedzcie, że bez problemu, praktycznie wszędzie dogadacie się po polsku. Nie będzie Wam potrzebny ani angielski, ani rosyjski!

To kto z Was wybiera się do Lwowa? 🙂

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Komentarze