Maciejewka, czyli rzuć wszystko i jedź w bieszczady

Maciejewka, czyli rzuć wszystko i jedź w bieszczady

Kiedy 4 maja rząd poluzował część obostrzeń wywołanych pandemią i ogłoszono wznowienie działalności hoteli, pensjonatów, itp. już pewnie domyślacie się co zrobiliśmy. Tego samego dnia rzuciliśmy wszystko i pojechaliśmy w Bieszczady! No i kiedy po kilku godzinach jazdy, na totalnym końcu wsi Zahoczewie ukazały nam się dwie chaty na wzgórzu już wtedy wiedziałam, że będzie dobrze! Z każdą minutą było tylko lepiej, bo Maciejewka to błogi chill out, klimatyczne wnętrza, pyszna roślinna szamka i właściciele, czyli serce tego miejsca! Musicie się sami przekonać jakie to miejsce jest mega, no serio musicie! Łapcie więcej informacji, dzwońcie i rezerwujcie pokoje!

Kilka słów o Maciejewce

Maciejewka to agroturystyka, którą kilka lat temu stworzyli Maciek i Ewa (Maciej + Ewka = Maciejewka, logiczne 😉). Przez wiele lat mieszkali w Londynie, ale jak sami o sobie mówią – „dążyli do tego, żeby jednego dnia zaopiekować się skrawkiem natury” – dopięli swego! Stworzyli absolutnie piękne siedlisko, które jak wspomniałam wcześniej znajduje się na końcu drogi w bieszczadzkiej wsi Zahoczewie. Z tym końcem drogi ani trochę nie przesadzam, bo kiedy przekroczy się bramę Maciejewki droga się kończy – po prawej jest siedlisko, a dalej są tylko łąki, na których czasem wypasają się żubry. Częściej można jednak na nich spotkać ganiających się Miśka i Alberta, czyli siedliskowe psiaki, które wybiedzone pojawiły się znikąd. Ewa i Maciek je zaadoptowali (wzrusz ❤) i teraz są totalnie szczęśliwymi kudłaczami.

W siedlisku zamieszkacie w klimatycznych pokojach (tudzież apartamentach), pysznie zjecie i wrzucicie na luz. To super baza wypadowa do zwiedzania bieszczadzkich atrakcji, o których napiszę oddzielny wpis. Stay tuned! No także, jak wieczorem wrócicie zmęczeni i usatysfakcjonowani ze szlaku to będzie na Was czekać pyszna kolacja, a później nie pozostanie nic innego jak wypić lampkę wina na huśtawce. Ja w to wchodzę w ciemno.

Chaty i pokoje

Siedlisko składa się z dwóch pięknie wykończonych domów z łemkowskimi akcentami. Do ich restauracji użyto elementów z innych chat, które przeznaczony były do rozbiórki i prawdopodobnie spalenia. Dzięki temu oryginalne elementy ocalały i w Maciejewce królują ponad-stuletnie belki. Jak tylko przekroczycie próg to od razu zauważycie, że pierwsze skrzypce grają tam drewno i kamień.

Pierwsza chata podzielona jest na dwie części – jedną z nich zajmują właściciele, a w drugiej znajduje się największy siedliskowy apartament – Lipa. Są tam dwie sypialnie z łazienkami, kuchnia z jadalnią i piękny salon z kominkiem. Wydaje mi się, że Lipa to idealny wybór dla większej rodziny czy paczki znajomych.

W drugiej chacie natomiast znajdują się wspólna przestrzeń, tj. salon i kuchnia z jadalnią, kolejny apartament oraz pięć pokoi dla gości. Kuchnia jest super wyposażona. Jest w niej po prostu wszystko, nawet ekspres przelewowy czy młynek do kawy. Kieliszków też nie zabraknie. Moją uwagę przykuła od razu półka z mega wyborem bio herbat i kaw, z których goście mogą korzystać do woli (w cenie noclegu). Najlepszy jest jednak salon z wielką kanapą, bujanym fotelem i sercem tej chaty, czyli kominkiem! Wyobraźcie sobie chłodny wieczór, płonący ogień, Wy na bujanym fotelu z kubkiem herbaty (tudzież winem), a do tego serial Wataha (tak żeby pozostać w bieszczadzkich klimatach), albo ulubione planszówki. Tak można żyć!

No i pokoje – oprócz części wspólnej na parterze znajduje się kolejny apartament (Dąb). Składa się z dwóch pomieszczeń, salonu z aneksem kuchennym i kominkiem (love) oraz sypialni z łazienką. Widzę tam siebie w zimę, przy tym kominku w grubej piżamie. Na górze królują mniejsze pokoje. Dostępne są trzy pokoje 2-osobowe (Morwa, Grusza, Dziki Bez – aha, w Morwie i Gruszy na upartego zmieści się więcej gości, bo są tam również kanapy), jeden 3-osobowy (Buk) i jeden 1-osobowy (Wiąz). W każdym z nich znajduje się oczywiście prywatna łazienka, zestaw świeżych ręczników i suszarka. Moimi faworytami są Morwa i Grusza, bo sypialnie znajdują się na antresolach. Nie wiem kto to wymyślił, ale to rozwiązanie jest genialne. Ten klimat! Nie chcę jednak ujmować uroku reszcie. Każdy pokój jest wyjątkowy i mega ciepło urządzony. Wybaczcie Panowie, ale wiedzę tam damską rękę. 😊

Jak już jesteśmy przy drugiej chacie to dodam też, że samo wejście jest fajnie zagospodarowane. Znajduje się tam ganek z wygodnymi fotelami i huśtawką. Przed gankiem ustawione są stoły i krzesła. Miejscówka w sam raz na śniadanie w ciepły dzień!

Otoczenie

Na podwórzu znajdziecie dużą, drewnianą huśtawkę ogrodową i wygodne leżaki (jak znalazł na leniwy poranek z książką). Idąc dalej w stronę parkingu, na wzgórzu znajduje się wiata z wygodną kanapą, piłkarzykami i stołem do pingponga. Obok znajdziecie miejsce na ognisko, drewniany stoły i krzesła idealne na wieczorne biesiady. Jest też spoko miejscówka dla najmłodszych, a mianowicie tipi. Gdyby mój wzrost był odpowiedni to najprawdopodobniej w ogóle bym z tego tipi nie wychodziła. Latarnie morskie i tipi to jaka moja mania z dzieciństwa. Jak tylko zobaczę to nie odpuszczam.

No i najlepsze, wszystko to okraszone jest pięknym widokiem na pobliskie wzniesienia. Pamiętajcie, że siedlisko położone jest na wzgórzu! Bardzo polecam wstać  wcześnie rano żeby zobaczyć owe pagórki spowite we mgle. No magia!

Kuchnia

Kuchnia to jest coś czym Maciejewka powinna się chwalić na prawo i lewo! Maciek przez wiele lat był sous-chefem w jednej z londyńskich restauracji. Na Waszych talerzach wylądują zatem same pyszności. Tu muszę uprzedzić, że te pyszności są w 100% roślinne, bo w Maciejewce je się wegetariańsko (czasem tylko wjeżdżają ryby). Posiłki przygotowywane są z lokalnych i sezonowych produktów. Warzywa pochodzą z pobliskiego ogródka także możecie mieć pewność, że wszystko będzie eko. Serwowane tam dania to jest krok naprzód z nowoczesnym twistem. Na śniadanie zjecie na przykład tost z sadzonym jajkiem, grillowanymi boczniakami i chipsami z jarmużu czy jajecznicę z imbirem, a do tego domowe kiszonki, pesto z czosnku niedźwiedziego, talerz lokalnych serów i kosz świeżo upieczonego pieczywa. Kolacje zaskakiwały jeszcze bardziej. My trafiliśmy na pyszne kotleciki z komosy ryżowej z puree batatowym, bolognese z niemięsem czy pyszne falafele z ciepłą pitą. Do tego serwowane są desery, za którymi stoi Ewa. Do tej pory wspominamy ten ciepły fondant, z którego wypływała czekolada! No także reasumując – każdego dnia na stół wjeżdżało coś innego i wszystko było pyyyszne!

Co tam robić?

W Maciejewce trzeba przede wszystkim wypoczywać, bo to miejsce do tego stworzone. O pobliskich atrakcjach wjedzie kolejny wpis, bo to temat rzeka. 😊

Informacje praktyczne

Ceny: w zależności od pokoju (apartamentu) ceny wahają się od 130 zł do 350 zł za pokój.

Średnia cena za pokój dla 2 osób to 280 zł. W to wliczone są śniadanie, obiadokolacja, bio kawy i herbaty. Wszystkie pokoje obejrzycie tu.

Adres: Zahoczewie 85, 38-604 Hoczew

Nr tel.: +48 697 930 400

Strona www

Facebook

Żeby potwierdzić rezerwację należy wpłacić zaliczkę. Resztę zapłacicie na miejscu np. blikiem (ekstra opcja), zwykłym przelewem lub gotówką.

No to co, wybralibyście się do Maciejewki? Ja już zacieram łapki na powrót jesienią! 😍

Wpadnijcie też na nasz Insta. Znajdziecie tam fotki & zapisane stories z Maciejewki i wielu innych miejscówek! 😊

Komentarze