AzjaMalezja

6 powodów, dla których warto się wybrać do Malakki!

Przed wyjazdem do Malezji robiłam spory research i o Malacce czytałam dużo skrajnych opinii. Biorąc pod uwagę ich średnią miasto wypadało dość kiepsko.  Podjęłam decyzję – Malakkę odpuszczamy. Na szczęście coś mnie tknęło i doszłam do wniosku, że wybierzemy się tam jednak na jednodniową wycieczkę z Kuala Lumpur. Tak wiecie – od niechcenia, żeby przekonać się na własnej skórze, że faktycznie nie warto. Jakie było moje zdziwienie kiedy po dotarciu na miejsce okazało się, że to totalnie kolonialna perełka! Z Malakką polubiliśmy się od pierwszego wejrzenia. Do tej pory żałuję, że nie zostaliśmy tam na noc!

Krótko o historii

Historia zaczęła się w XIV wieku, kiedy na te ziemie przybył Parameswara, ostatni król Singapuru. Założył miasto Malakka – stolicę sułtanatu o tej samej nazwie. Z czasem miasto stawało się bardzo popularne wśród handlarzy. Przybywali tu za sprawą pobliskiej Cieśniny Malakka, która do dziś odgrywa olbrzymią rolę w międzynarodowym transporcie i handlu morskim. Malakka stawała się coraz bogatsza, co ściągnęło na te ziemie Portugalczyków (1511–1641), Holendrów (1641–1795, 1818–1825), Brytyjczyków (1826–1942, 1945–1946) oraz stosunkowo niedawno, bo podczas II Wojny Światowej Japończyków ( 1942–1945), którzy kolejno ją podbijali.

Dziś to przeurocze miasto i kolonialny unikat z przaśnymi rikszami w tle! Przekonajcie się dlaczego warto tam zajrzeć!

6 powodów, dla których warto się wybrać do Malakki!

1. Super ciekawa zabudowa. Zobaczycie tu nie tylko piękne kamienice w Chinatown czy replikę pałacu sułtana, ale również budynki – pozostałości po czasach kolonialnych. Mam tu na myśli Fort Famosa zbudowany przez Portugalczyków czy Plac Holenderski z Kościołem Chrystusa. Co ciekawe na jednej ulicy – Jalan Tokong – znajdują się trzy budowle ważne dla trzech różnych religii: meczet (Masjid Kampung Kling), świątynia hinduistyczna (Sri Poyyatha) i świątynia buddyjska (Cheng Hoon Teng), do której polecam zajrzeć.

Ciekawostka – St. Paul’s Church w Malacce, który również powinien znaleźć się na liście każdego odwiedzającego, to najstarszy kościół (a w zasadzie jego ruiny) nie tylko w Malezji, ale i w całej Azji Południowo-Wschodniej.

2. Urokliwe Chinatown z mnóstwem knajp, wąskich uliczek i murali. Spacerujcie jak najwięcej i zaglądajcie do lokalnych galerii sztuki. Koniecznie zobaczcie Orang Utan House z wielkim muralem, a jeśli będziecie spragnieni to tuż obok znajduje się kawiarnia The Coffee Jar, która serwuje obłędną, paloną na miejscu kawę.

3. Deptak wzdłuż Rzeki Malakka. Wyobraźcie sobie kolorowe kamienice, małe kawiarnie i restauracje ze stolikami ustawionymi frontem do wody, mnóstwo pięknych roślin w olbrzymich donicach i małe statki wycieczkowe na rzece. No i właśnie tam tak jest! Można spacerować godzinami!

Pro-tip – z perspektywy czasu stwierdzam, że fajnie byłoby zostać na noc, w którymś z butikowych hoteli, które przycupnęły właśnie przy brzegu rzeki.

4. The Baba & Nyonya Heritage Museum. Przeciekawe muzeum poświęcone kulturze baba nyona (inaczej Peranakan), o której wspominałam już przy okazji tego wpisu z Georgetown na Penang. W ramach przypominajki – baba (mężczyzna) nyonya (kobieta) to kultura, która powstała w wyniku imigracji Chińczyków do Malezji (Indonezji i Singapuru), którzy wdawali się w małżeństwa z miejscowymi kobietami, przez co elementy kultury chińskiej przenosiły się na płaszczyznę malezyjską.

Muzeum w Malacce, to dom zamieszkiwany niegdyś rodzinę Chan. Został oddany zwiedzającym w 1985 roku. Przekonacie się jak żyli bogaci baba nyonya, zwiedzicie typowy dla tej części świata kolonialny dom z otwartym patio, zobaczycie artefakty z XIX oraz początków XX wieku! Musicie wiedzieć, że nie jestem fanką muzeów, ale to wyjątkowo przypadło mi do gustu. Wpadajcie, serio!

Info praktyczne:

Godziny otwarcia: 10:00 – 17:00 (ostatnie wejście o 16:15), w piątki, soboty i niedziele muzeum otwarte jest dłużej, bo do 18:00 (ostatnie wejście o 17:15)

Bilet wstępu: 15 RM (ok. 14 PLN) indywidualne zwiedzanie + 4 RM za ewentualną wycieczkę z przewodnikiem, którą możecie zabukować tu.

P.S. w środku nie można robić zdjęć. Jedyna możliwa fotka to ta z recepcji.

5. Nyonya Laksa. To kolejna odmiana zupy (laksa) super popularnej w Malezji i Singapurze. Ta akurat przyrządzana jest na bazie czerwonej pasty curry oraz mleczka kokosowego. Podawana jest najczęściej z makaronem (mee lub vermicelli), krewetkami, tofu puffs oraz najróżniejszymi dodatkami. Warto przyjechać do Malakki chociażby dla niej. Przepyszną jadłam w Sayyid Antique & Café.

6. Jonker Street. To główna ulica Chinatown, która w czwartkowe, piątkowe, sobotnie oraz niedzielne wieczory zamienia się w ogromny market z jedzeniem i nie tylko. Nie było nam dane tego doświadczyć, ale z tego co słyszałam jest super (zwłaszcza jedzeniowo). Obstawiam, że warto zaplanować swój pobyt w Malacce właśnie w te dni.

Jak się tu dostać?

Nic prostszego! Z Kuala Lumpur dostaniecie się tu w ok. 2 godziny super wygodnymi autobusami. Ze stołecznego dworca Bandar Tasik Selatan (TBS) odjeżdżają one niemalże co chwilę. Przejazd kończą na Melaka Sentral Bus Terminal skąd za grosze dotrzecie Grabem (lokalny Uber) do historycznego serca miasta. Pro-tip – w Grabie wyznaczcie trasę do Christ Church (Plac Holenderski) skąd najlepiej rozpocząć zwiedzanie.

Bilet na autobus możecie kupić zarówno w kasach na dworcu TBS jak i on-line tu. Ceny są bardzo w porządku, bo zaczynają się nawet od 10 RM (ok. 9 PLN) za przejazd w jedną stronę.

P.S. o tym jak się dostać na TBS oraz o samej stolicy więcej przeczytacie w tym wpisie.

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Zostawiam więcej fotek. Enjoy. 😇

Komentarze