ArmeniaAzja

Miejsca, które trzeba zobaczyć w Armenii!

Na Zakaukazie ciągnie mnie od pierwszej wizyty w tych rejonach. W Gruzji spodobało mi się na tyle, że chciałam więcej. Z tym, że Gruzja w ostatnich latach bardzo zyskała na popularności. No, ale Armenia to już inna bajka. Jeszcze nie do końca odkryta, miejscami dzika, dała się polubić od pierwszego wejrzenia. Sami rozumiecie 👉 swojski klimat, przyjaźni ludzie, tanie i dobre jedzenie i te widoki. To nie może się nie udać! No te widoki to sztos jakich mało. Góry, przepaście, soczyście zielone łąki i w to wszystko wplecione monastyry. Fajnie co?

Łapcie listę moich top miejsc do zobaczenia w Armenii! Byłam, sprawdziłam, polecam. Amen! 😇

1. Erywań. Stolica i zarazem największe miasto w Armenii, które zamieszkiwane jest niemalże przez połowę ludności całego kraju! Po wizycie w Tbilisi chcąc nie chcąc na siłę szukałam porównań. Zupełnie nie wiem dlaczego namalował mi się w głowie obraz Erywania przypominający stolicę pobliskiej Gruzji. Jakie to było błędne myślenie! Erywaniowi jest zdecydowanie bliżej do Zachodu! No i tu dochodzę do sedna sprawy, bo to miasto to mieszanka Europy z małą domieszką orientu i z zakaukaskim charakterem. Wieczorami tryska energią – knajpy są wypchane po szwy, na schodach kaskad siedzą ludzie i popijają drinki, a na ulicach widać życie. No, ale tu mowa o centrum. Jak spojrzycie na mapę to z pewnością zauważycie ‘okrąg’, który tworzy serce miasta. Poza ‘okręgiem’ widać posowieckie naleciałości, to znaczy ogromne bloki z wielkiej płyty, bazary i wszędobylskie marszrutki. Zaplanujcie tu przynajmniej jeden dzień, bo naprawdę warto wtopić się w ten miszmasz chociaż na chwilę. P.S. to co jest super to ceny! W sensie jest tanioszka!

A tu kilka miejscówek, które trzeba zobaczyć.

Kaskady i (potencjalny) widok na Górę Ararat. Jak dla mnie najfajniejsza miejscówka w stolicy! To (niedokończone) schody, które wkomponowały się w zbocze góry. Mają aż 572 stopnie! Ze szczytu widoczna bywa Góra Ararat, ale podobnie jak Fuji jest nieśmiała i lubi chować się na mgłą. Niemniej jednak widok ze szczytu na samo miasto jest bardzo fajny. P.S. w środku Kaskad znajduje się Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz ruchome schody na szczyt. Aha, a u stóp Kaskad zobaczycie również dość osobliwe rzeźby w Parku Cafesjian.

Plac Republiki. Główny plac Erywania, na którym przecina się pięć najważniejszych dróg stolicy. Plac otaczają monumentalne budynki, m.in. Narodowa Galeria Armenii, Muzeum Historii Armenii, Ministerstwo Finansów, czy gmach Poczty Głównej. Zwróćcie uwagę, na to że wszystkie te budynki zbudowane są różowawego tufu, czyli najpopularniejszego budulca w Armenii (wydobywanego na miejscu). P.S. na Placu odbywa się również fajny pokaz fontann codziennie od maja do października – zaczyna się ok. 21:00. Aha, jeśli będziecie chcieli kupić jakąkolwiek wycieczkę zorganizowaną lub wynająć samochód z kierowcą to udajcie się właśnie na Pl. Republiki. Kierowcy będą już na Was czekać.

Plac Wolności z Operą. Drugi ważny plac stolicy połączony z Pl. Republiki szeroką aleją Hiusisajin.

Błękitny meczet. Jedyna tego typu świątynia w stolicy i ostoja spokoju. Przed wizytą zadbajcie o odpowiednie ubranie (zakryte ramiona i kolana). Przywodzi na myśl klimaty z kraju południowego sąsiada. #chcęDoIranu! P.S. ówczesny bazar Pag Shuga, który znajduje się naprzeciwko meczetu został niestety przekształcony w zwykły supermarket i małe centrum handlowe. Raczej nie warto tam zaglądać.

Targowisko Wernisaż pełne staroci i rękodzieła.

Market GUM, który znajduje się ok. 1km od Pl. Republiki. To zadaszone targowisko pełne stoisk z lokalnymi produktami i przede wszystkim tradycyjnymi słodyczami, czytaj: kandyzowanymi i suszonymi owocami, czurczele czy orzechami. Kiedy tam weszliśmy sprzedawcy zaczęli nas częstować absolutnie wszystkim. No i wszystko było pyszne i mega słodkie. Mój faworyt to rafaello z moreli i sezamu! ❤

Bonus 👉 Gdzie dobrze zjeść w Erywaniu? Restauracje serwujące tradycyjną kuchnie, które bardzo polecamy to:

Restauracja Lavash na absolutnie pyszne pielmieni, grillowane warzywa i inne.

Restauracja Ani Pandok na talerz lokalnych pyszności (dla 4 osób). Grillowane mięsa i warzywa, kolendra i mnóstwo granatu. Niebo!

2. Monastyr i wioska Tatew. Naszym głównym celem było zobaczenie słynnego Monastyru Tatew zbudowanego na zboczu góry w latach 895-906.

Nikt jednak nie przepuszczał, że sam nocleg w wiosce o tej samej nazwie będzie hitem całej wyprawy! Zamieszkaliśmy w homestay’u Aspet, który możecie zobaczyć tu. Nie dość, że właścicielka najchętniej przychyliłaby wszystkim gościom nieba to jeszcze po wyjściu z pokoju mieliśmy taki widok.

Nie wyobrażajcie sobie jednak luksusów. To w końcu wioska na końcu świata (ale takim bardzo końcu świata, serio!). To co potęguje wrażenie odcięcia od cywilizacji to sama droga. Od miejscowości Halidzor jest kręta i prowadzi nad przepaściami. No wy życiu bym nie powiedziała, że na szczycie może być jakakolwiek życie! Zapach krowich placków, nieużywana Łada Niva porośnięta przez chwasty i lokals na osiołku. 😂 Rozumiecie – taki klimat, ale o to właśnie w tym chodzi. Jeśli macie ochotę zobaczyć prawdziwą armeńską wieś to koniecznie wybierzcie się to Tatewu. Gwarantuję, że w lokalnym sklepie będziecie atrakcją turystyczną.

To co również ściąga turystów to Wings of Tatev, czyli najdłuższa kolejka linowa na świecie (5,7km). Bierze swój początek w Halidzor, a kończy tuż przy Monastyrze. Przejażdżka w jedną stronę trwa ok. 10 minut. Koszt to 5000 AMD (ok. 37 PLN) w obie strony. Cena ta obowiązuje od marca do października. Po sezonie jest taniej. Tu znajdziecie więcej informacji na temat kolejki.

Pro-tip 👉 koniecznie wjedźcie/wejdźcie na Tatev Viewpoint, z którego roztacza się najpiękniejszy widok na Monastyr. To tylko 5 minut drogi samochodem od kompleksu! 😍

3. Monastyr Noravank z XIII wieku w pobliżu wsi Amaghu. Po Tatewie to chyba najpiękniej położony monastyr w całym kraju. Sama droga między zielonymi górami jest już ekscytująca. Kompleks znajduje się na wzgórzu przez co widoki są przezacne! Mimo położenia z dala od cywilizacji odbywają się tam imprezy typu chrzciny. Wystrojone pańcie na szpilkach nie powinny nikogo zdziwić. Traf chciał, że akurat byliśmy tam podczas takiej imprezy, gdzie jeden z gości częstował wszystkich czekoladkami. W tym nas. Lubię tych ludzi! 😇

4. Jezioro i monastyr Sewan (Sewanawank). Musicie wiedzieć, że jezioro Sewan jest olbrzymie! Zajmuje aż 5% powierzchni całego kraju. Kiedy jechaliśmy wzdłuż brzegu przeczytaliśmy w przewodniku ciekawostkę, która wydała nam się dość oklepana i nie wzięliśmy jej na serio. Mianowicie, że rybacy stoją przy drodze i pokazują jakie duuuuuże ryby złowili, a następnie je sprzedają. Głupie co? Nabrało to sensu kiedy na horyzoncie wyłonił się pokaźnych rozmiarów Ormianin pokazujący jaką duuuuużą rybę złowił. 🤣 Jezioro jest popularnym celem wakacyjnym, ale nam głównie chodziło o Monastyr Sewan. Ten również położony na wzgórzu z pięknym widokiem na jezioro! Warto!

5. Noratus. To cmentarz z największą ilością chaczkarów w jednym miejscu! Chaczkary, czyli płyty z bogatą ornamentyką i krzyżem ormiańskim upamiętniające kogoś lub coś. Zobaczycie je również w monastyrach czy nawet na rozstajach dróg, ale właśnie w Noratus jest ich najwięcej. Warto tu zajrzeć przy okazji wizyty nad Jeziorem Sewan.

6. Monastyr Khor Virap. To klasztor Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego w pobliżu granicy z Turcją. To co zachwyca najbardziej to jego położenie, bo wkomponował się w krajobraz ze świętą Górą Ararat w tle. P.S. wierzy się, że to właśnie na Górze Ararat osiadła Arka Noego po Potopie. Koniecznie tu zajrzyjcie w drodze np. na południe kraju. To tylko 42 km od Erywania.

7. Monastyr Geghard. Zobaczycie tu kościół i grobowce wykute w skale. W środku klimatu nadają wszechobecne świece. No mówię Wam magia! Nie myślcie, że to po prostu kolejny monastyr. Koniecznie tu wpadnijcie. Zwłaszcza, że to tylko ok. 40 km od stolicy! Ciekawostka – mówi się, że w XIII wieku miejsce to zyskało na popularności dzięki przechowywanym tu relikwiom włóczni, która przebiła ciało Jezusa Chrystusa.

Świątynia w Gerni. To już nie ‘must’, ale przy okazji  wizyty w Geghard można tu zajrzeć, bo po to po drodze. Są dwie wersje co do pochodzenia świątyni. Jedna głosi, że została wybudowana w I wieku ku czci indoirańskiego bóstwa. Druga natomiast mówi, że to mauzoleum rzymskiego króla Armenii. Budowla została zniszczona w XVII wieku. Prac rekonstrukcyjnych podjęto się w latach 1969-1975. Dziś świątynia wygląda jak zupełnie nowa. To co mi przypadło do gustu to nie sama budowla, a widoki wokół. Ta zieleń! P.S. jak w żadnym innym miejscu tu wstęp jest płatny i kosztuje 1300 AMD (ok. 10 PLN) od osoby.

Niewarte zachodu wydaje mi się za to miasto Wagharszapat (Eczmiadzyn), które znane jest z siedziby najwyższego patriarchy Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, tzw. Katolikosa oraz najstarszego kościoła w całej Armenii. Niby to blisko Erywania (tylko 18km), ale przynajmniej dla mnie nie jest to ‘must’. Wybaczcie moją być może obojętność, ale to tylko kościoły w mało spektakularnych miejscach.

Musze przyznać, że Armenia naprawdę mnie zaskoczyła. Bardzo pozytywnie w sensie! Dla mnie to zakaukaska Szkocja. Patrz 👉 ta zieleń! Znów nabrałam tylko apetytu na więcej. 😍 Kto się wybiera?

Dla ułatwienia poniżej znajdziecie mapę ze wszystkimi miejscami, które odwiedziliśmy.

Komentarze