OMIA – najlepszy hotel w jakim zatrzymaliśmy się na Sri Lance!

OMIA – najlepszy hotel w jakim zatrzymaliśmy się na Sri Lance!

OMIA to jeden z najfajniejszych hoteli, w jakim zatrzymaliśmy się podczas naszych wszystkich podróży. Nie ma w tym ani grama przesady, bo za w miarę rozsądą cenę dostaje się naprawdę dużo! Kiedy pomyślałam o tym miejscu z perspektywy czasu nie doszukałam się żadnych wad, #serio. Spędziliśmy tam jedne z lepszych chwil podczas naszego pobytu na Sri Lance. Dowiedzcie się dlaczego!

O co chodzi?

OMIA Resort to nowiutki hotel butikowy, który działa od stycznia 2019. Znajduje się na południowym wybrzeżu Sri Lanki – w wiosce Rekawa (w pobliżu miasta Tangalle). Jego super zaletą jest położenie na totalnym uboczu – nad samym oceanem i praktycznie bezludną plażą Rekawa. Składa się z ośmiu willi, restauracji oraz baru. Do dyspozycji gości oddany został również całkiem spory basen oraz leżaki. OMIA prowadzona jest przez włoską rodzinę co oznacza europejskie standardy. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam lokalne przybytki i urocze home staye, ale kiedy po ponad tygodniu podróży, w końcu dostałam nie jeden, a trzy ręczniki to przypomniałam sobie jak suszenie włosów może być łatwe (dziewczyny zrozumieją 😊).

P.S. Przy check-inie każdy z gości dostaje szklaną butelkę, którą za free można napełniać wodą mineralną z butli, która znajduje się w restauracji. Miłe, co? 🙂

Pokoje

Każda z ośmiu willi przeznaczona jest dla 2 osób z opcją dostawek dla dzieci. Położone są na różnych wysokościach. Numery 1-4 znajdują się najwyżej (na tym samym poziomie co brama wjazdowa, restauracja) i to właśnie z nich jest najlepszy widok na plażę i ocean. Te z numerami 5-6 położone są nieco niżej, ale w dalszym ciągu mają super widok. Tu dodam, że nr 6 jest najbardziej odosobniony, bo znajduje się rogu i ma jakby prywatne wejście. Numery 7 i 8 leżą najniżej i ustawione są frontem do basenu (bez widoku na ocean). Domki są mega ładnie i funkcjonalnie urządzone. Znajdziecie tam duże i wygodne łóżko, szafki nocne, komodę, szafę, stolik i dwa fotele, lodówkę z barkiem. W łazience dostępne jest wszystko co może być potrzebne (suszarka, żel pod prysznic, szmpon, mydło, trzy ręczniki – thanks God!). To co jest też ekstra to balkon z wygodnymi fotelami, czyli miejsce idealne na wieczorną lampkę wina. Aha, każdego dnia oferowany jest również serwis łącznie z wymianą ręczników.

My zamieszkaliśmy w willi nr 2, którą serdecznie polecam – ten widok! ❤

Restauracja

W przyhotelowej restauracji zjecie po lankijsku oraz po europejsku. W karcie znajdziecie włoskie pasty, burgery jak i rice & curry. To co jest jednak najlepsze to owoce morza. Wiedzcie, że na południu Sri Lanki potrafią w sea food, a to serwowane w OMIA to jakiś obłęd. Nie przesadzę jeśli napiszę, że zjedliśmy tam najlepsze jumbo prawns w życiu. Grillowane są z dużą ilością czosnku oraz listkami curry. Niebo! Aha, ceny jak na taki standard nie są wygórowane, bo za lunch, np. makaron, będziecie musieli zapłacić ok 20 zł.

Śniadania natomiast serwowane są od 8:00 i wliczone są w cenę noclegu. Możecie wybrać lankijskie lub europejskie. My stawailiśmy na to drugie (tu dowiecie się dlaczego nie jesteśmy fanami kuchni lankijskiej), w którego skład wchodziły omlet/jajecznica/pancakes, a do tego świeżo wyciskany sok, owoce oraz kawa lub herbata (niestety w wersji instant).

P.S. Kiedy przy check-inie usłyszałam, jak właścicielka mówi do swoich dzieci po włosku to pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że na bank mają dobrą kawę! Wiedzcie, że Sri Lanka herbatą stoi i kawa serwowana w hotelach jest raczej wodnista. Nie w OMIA! Tam napijecie się najprawdziwszej cappucino i nie tylko (ofkors to dodatkowo płatna opcja)!

Co robić w OMIA?

Przede wszystkim odpoczywać! Jak już wiecie hotel znajduje się na totalnym uboczu. Żeby tam dotrzeć należy skręcić z główniejszej ulicy Rekawa w boczną, szutrową drogę, na której końcu znajduje się OMIA. Dzięki temu jest tam totalnie cicho, nie słychać samochodów, nikt się nie kręci. To co ewentualnie może się wwiercać w uszy to szum oceanu! Ja proponuję, odpoczynek przy basenie – w hamaku lub na leżakach, a wieczorem spacery po pustej plaży. Jeśli znudzi Wam się błogie „dolce far niente” to wybierzcie się tuk-tukiem na wycieczkę po okolicznych plażach, o których więcej przeczytacie w tym wpisie.

Musicie też wiedzieć, że OMIA to ośrodek bardzo przyjazny rodzinom z dziećmi. Najmłodsi odnajdą się zarówno w basenie (część jest bardzo płytka) jak i dokoła.

Informacje praktyczne

Cena: w tej chwili ceny na booking.com wahają się od ok. 350 do 750 zł za noc w zależności od terminu. Na fejsbukowej grupie (Sri Lanka – Polska grupa entuzjastów Cejlonu) doradzono nam żeby skontaktować się z hotelem bezpośrednio (przez Messengera) i tak zarezerwować pobyt, bo może być nieco taniej. Tak też zrobiliśmy i w szczycie sezonu za 1 noc/2 osoby płaciliśmy 105 USD, czyli ok. 397 zł. Oczywiście nie jest to opcja budżetowa, ale za tą cenę dostaniecie więcej niż możecie się spodziewać. Stosunek jakości do ceny jest wręcz rewelacyjny. To całkowite przeciwieństwo resortu, w którym zatrzymaliśmy się na malezyjskich Perhentianach (po tym pobycie pozostał nam niesmak.) Musicie jednak wiedzieć, że właściciele planują niewielką podwyżkę cen, co mnie w ogóle nie dziwi. Nie przewidują jednak drastycznego wzrostu, bo cenią sobie obecnych gości i nie mają aspiracji do stania się ultra luksusowym ośrodkiem z niewiadomo jakimi cenami.

Booking

Facebook

Strona www (chyba dalej w budowie, bo nie wygląda na kompletną)

Adres: Oruwella – REKAWA, Ranna 82125, Sri Lanka

Tuk-tuk (taxi) & komunikacja publiczna: w razie potrzeby właściciele bez problemu zamówią tuk-tuka czy taxi. Przejazd tym pierwszym na dworzec autobusowy w Tangalle potrwa ok. 20-25 minut. Z „głównej” drogi, do której dojdziecie w mniej niż 5 minut, złapiecie też autobus do Tangalle czy Matary. My dotarliśmy tu samochodem z prywatnym kierowcą z Ella. Kiedy wyjeżdżaliśmy postawiliśmy na tuk-tuka do Tangalle, skąd wskoczyliśmy do autobusu do Mirissy.

Na miejscu dostępne są m.in.: terminal do płatności kartą, włoskie wina (wiedzcie, że dostępność win to rzadkość na Sri lance), pralnia.

Przekonałam Was, że warto się tam zatrzymać? 🙂

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy na ten wyjazd: 11

Komentarze