AzjaJaponia

Plan podróży po Japonii

Przed wyjazdem do Japonii dokładnie wiedziałam co chce zobaczyć, ale nie do końca wiedziałam jak to ’ugryźć’ – plan w sensie 😊. Ileż ja czasu spędziłam na stronach typu Japan Guide, Tokio Cheapo czy HyperDia! Analizowałam ile czasu warto poświęcić na dane miejsce, ile będą trwać przejazdy, szukałam ukrytych perełek, gdzie warto pojechać, a gdzie nie, itp. No i wynik moich analiz okazał się bardzo pozytywny, bo stworzyłam plan prawie doskonały. Dlaczego ‘prawie’ dowiecie się w komentarzach. Nie popełnijcie mojego błędu! No to łapcie ten plan! Mam nadzieje, że Was zainspiruje do podróży. 😇

Nasza podróż miała miejsce w dniach 19.03.2018 – 06.04.2018.

Wersja skrócona

Dzień 1 – Podróż

Dzień 2 – Podróż/Tokio

Dzień 3 – Tokio

Dzień 4 – Tokio/Kioto

Dzień 5 – Kioto

Dzień 6 – Kioto

Dzień 7 – Kioto/Nara/Osaka

Dzień 8 – Osaka/Kobe/Himeji

Dzień 9 – Himeji/Hiroszima

Dzień 10 – Miyajima/Hiroszima

Dzień 11 – Hiroszima/Tsumago (Dolina Kiso)

Dzień 12 – Tsumago/Magome (Dolina Kiso)/Nakatsugawa

Dzień 13 – Nakatsugawa/Tokio

Dzień 14 – Tokio/Shimoyoshida (Góra Fuji i Chureito Pagoda)

Dzień 15 – Tokio/Nikko

Dzień 16 – Tokio

Dzień 17 – Tokio

Dzień 18 – Tokio/podróż

Wersja rozszerzona

Dzień 1

Wyprawa – czas start! Postawiliśmy na jedną z moich ulubionych linii lotniczych i do Tokio lecieliśmy Lufthansą. Wracaliśmy natomiast liniami Swiss Air. Za trasę Warszawa – Monahium – Tokio – Zurich – Warszawa zapłaciliśmy 2050 zł (z półrocznym wyprzedzeniem). Z pewnością wygodniej byłoby lecieć bezpośrednio z Warszawy, ale w okresie Hanami LOT miał kosmiczne ceny biletów do Tokio. Lufthansa jak zwykle nas nie zawiodła w przeciwieństwie do Swiss Air.

Dzień 2

Tokio – przed południem wylądowaliśmy na tokijskim lotnisku Haneda. Jak szybko i tanio dostać się do miasta dowiecie się w tym wpisie. Tego dnia chcieliśmy postawić na niespieszne zwiedzanie Asakusy i przetrwanie do wieczora, #jetlag. Nasza ciekawość szybko zweryfikowała plany i pognaliśmy do samej Shibuya żeby zobaczyć słynne Shibuya Crossing. Na tym się nie skończyło, bo zajrzeliśmy również do Akihabary. Ciekawość zabiła jetlag i tak dotrwaliśmy do wieczora. 

Dzień 3

Tokio – z samego rana ruszyliśmy na podbój miasta. Spacerowaliśmy głównie po Shinjuku. Plany pokrzyżowała nam jednak pogoda, bo mimo że Hanami czaiło się tuż za rogiem i niektóre wiśnie zaczynały nieśmiało kwitnąć, spadł śnieg.

Dzień 4

Tokio/Kioto – na szczęście opady śniegu okazały się jednorazowym wybrykiem i tego dnia wybuchła prawdziwa wiosna. Rano wyruszyliśmy w pierwszą podróż shinkansenem z Tokyo Station do Kyoto Station. Po zameldowaniu się w mieszkaniu niespiesznie zwiedzaliśmy dzielnice Higashiyama oraz Gion.

Komentarz/Tokio – do Tokio na szczęście jeszcze wrócimy, takaże o tym czy starczyło nam czasu na zwiedzanie stolicy przeczytacie na końcu. 🙂

Dzień 5

Kioto – tego dnia zwiedzaliśmy Kioto pełną parą! Wpadliśmy do Fushimi Inari Shrine, Srebrnego Pawilonu, Złotego Pawilonu, spacerowaliśmy Ścieżką Filozofa.

Dzień 6

Kioto – tu znów zwiedzanie na pełnych obrotach! Pojechaliśmy do Arashiyama zobaczyć przede wszystkim las bambusowy i przy okazji pobliskie atrakcje. Arahiyama to super pomysł na 1-day trip z Kioto! Poza tym wpadliśmy też na Market Nishiki oraz do Zamku Nijo. Nie mogło też zabraknąć wieczornych spacerów po Pontocho. Więcej o atrakcjach i ‘must see’ w Kioto przeczytajcie w tym wpisie. Gorąco zachęcam, jest dużo fajnych fotek.

Dzień 7

Kioto/Nara/Osaka – tego dnia plan był dość napięty! Po wymeldowaniu z mieszkania pojechaliśmy do Nara, gdzie na stacji kolejowej zostawiliśmy bagaże w przechowalni. Pro-tip – we wszystkich większych miastach na stacjach kolejowych dostępne są przechowalnie bagażu! Nie martwcie się zatem, że będziecie skazani na noszenie ciężarów. Do późnego popołudnia zwiedzaliśmy Nara. Następnie pojechaliśmy do Osaki, gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg. Obowiązkowym punktem był spacer przez Amerikamura na szalone Dotonbori.

Komentarz/Kioto – czas spedzony w Kioto wydaje mi się wystarczający. Przez niepełne 3 dni na luzie zwiedziliśmy zaplanowane miejscówki.

Komentarz/Nara – w tym przypadku również trafiliśmy w punkt z czasem. Przez niewiele ponad pół dnia udało nam się zobaczyć najfajniejsze miejscja i spróbować najlepszych mochi pod słońcem.

Komentarz/Osaka – no i tu popełniliśmy błąd, bo w Osace spędziliśmy tylko jedno popołudnie! To miasto ma dużo do zaoferowania i przede wszystkim ma luzacki klimat, który warto chłonąć. Po Osace mogłabym się po prostu włóczyć godzinami. Zostańcie tam przynajmniej jeden, cały dzień!

Dzień 8

Osaka/Kobe/Himeji – kolejny dzień z napiętym planem! Rano wymeldowaliśmy się z mieszkania w Osace i pojechaliśmy prosto do Kobe. Tam znów zostawiliśmy bagaże w przechowalni na stacji kolejowej i ustawiliśmy się w kolejce po najlepszego steka jakiego zjedliśmy w życiu (w moim przypadku z resztą jedynego 😅). Więcej o wołowinie z Kobe przeczytacie w tym wpisie. Polecam tam nawet knajpę, w której warto wydać ponad dwie stówki na lunch! Po jednym z najlepszych posiłków jakie zjedliśmy podczas całego tripa wróciliśmy na stację kolejową skąd pojechaliśmy do Himeji, gdzie mieliśmy zabukowany hotel. Tam zobaczyliśmy piękny, górujący nad miastem Zamek Białej Czapli! W tym wpisie przeczytacie więcej o Osace, Kobe, Himeji i Nara.

Komentarz/Kobe i Himeji – do Kobe zamierzaliśmy wpaść tylko na lunch, ale okazało się, że na wolne miejsca w knajpie, do której bardzo chcieliśmy pójść, trzeba będzie zaczekać ok. 2h. Postanowiliśmy, że poczekamy. W związku z tym plan naszego dnia przesunął się również o 2h, w wyniku czego nie zdążyliśmy wejść do środka Zamku Białej Czapki w Himeji. Obeszliśmy go za to dokoła podziwiając z każdej strony. Oprócz zamku w mieście nie ma nic innego do roboty. Dlatego też uważam, że na Himeji można poświęcić pół dnia. Warto tylko wziąć pod uwagę godziny otwarcia zamku, tzn. 9:00 – 17:00 (do 18:00 od końca kwietnia do końca sierpnia).

Dzień 9

Himeji/Hiroszima – wskoczyliśmy do któregoś z porannych shinkansenów i pojechaliśmy prosto do Hiroszimy. Zwiedziliśmy tam dające do myślenia Muzeum oraz Park Pokoju, przepiękny Ogród Shukkeien oraz zamek. Wieczorem zgubiliśmy się w plątaninie uliczek rozświetlonych neonami w samym centrum Hiroszimy. W tym wpisie przeczytacie więcej o miejscach wartych odwiedzenia w mieście. Dowiecie się też gdzie zjeść pyszny ramen i okonomiyaki!

Komentarz/Hiroszima – jeden pełny dzień na zwiedzanie Hiroszimy jest w porządku! 😊

Dzień 10            

Miyajima/Hiroszima – tego dnia postawiliśmy na zwiedzanie pobliskiej wyspy Miyajima, która okazała się jednym z najfajniejszych miejsc, w jakich byliśmy w Japonii. Koniecznie zajrzyjcie do tego wpisu. Przeczytacie tam więcej o atrakcjach wyspy i o tym jak się tam dostać z Hiroszimy.  

Komentarz/Miyajima – tu również jeden, pełny dzień wystarczy!

Dzień 11            

Hiroszima/Tsumago (Dolina Kiso) – z samego rana wyruszyliśmy w dość długą podróż. Pokanaliśmy poand 600 km, z trzema przesiadkami, w zaledwie 4 godziny, żeby znaleźć się w Tsumago. Jeśli chcecie poczuć klimat dawnej Japonii to właśnie tu, #serio! Dolina Kiso to prawdziwa perełka! Tu przeczytacie jak się tam dostać, gdzie się zatrzymać i co warto zrobić. Mówię Wam, to jest sztos!

Dzień 12            

Tsumago/Magome (Dolina Kiso)/Nakatsugawa – tego dnia postawiliśmy na przejście szlaku z Tsumago do Magome. Ma on 8 km i jego przejście nie powinno zająć więcej niż 3 godziny. Po południu pojechaliśmy autobusem z Magome do Nakatsugawa (baza wypadowa do Doliny Kiso), gdzie mieliśmy nocleg.

Dzień 13            

Nakatsugawa/Tokio – z samego rana wyruszyliśmy pociągiem do Tokio. W stolicy zastaliśmy szczyt święta Hanami! Nie obeszło się bez podziwiania kwitnących wiśni nad Rzeką Meguro. Więcej o najlepszych Hanami spotach w Tokio przeczytacie w tym wpisie. 

Komenatarz/Dolina Kiso – w tym przypadku zrezygnowałabym jedynie z ostatniego noclegu w Nakatsukawa na rzecz Tokio. Po przejściu szlaku Tsumago-Magome i zwiedzeniu niewielkiego Magome na luzie mogliśmy wrócić do stolicy. Wtedy cały, kolejny dzień moglibyśmy spożytkowac na tokijskie atrakcje.

Dzień 14            

Tokio/Shimoyoshida (Góra Fuji i Chureito Pagoda) – z rana wyruszyliśmy w powolną podróż do Shimoyoshida żeby zobaczyć jeden z najbardziej epickich widków na świecie – Chureito Pagoda z GóręąFuji w tle! Podróż była męcząca (kto to słyszał żeby japońskimi kolejami jechać ponad 3h na dystansie, który wynosi niewiele ponad 100 km), ale opłacało się! A w tym wpisie przeczytacie więcej o naszej wyprawie pod Górę Fuji. Po południu wróciliśmy do Tokio żeby włóczyć się po ulubionym Shinjuku.

Komentarz/Shimoyoshida – tu mam mieszane uczucia, bo podróż trwała zdecydowanie za długo biorąc pod uwagę jednodniowy wypad. Widok jednak wszystko wynagrodził! No, ale przy planowaniu kolejnej wyprawy do Japonii wzięłabym raczej pod uwagę nocleg gdzieś w pobliżu Fuji, np. w Hakone. W tym przypadku zdecydowaliśmy na wypad z Tokio, bo nie chcieliśmy postawić na sztywną datę biorąc pod uwagę podziwienie Fuji. Najzwyczajniej w świecie baliśmy się, że trafimy na kiepską pogodę. 😊

Dzień 15            

Tokio/Nikko – tego dnia znów postawiliśmy na 1-day tripa z Tokio, tym razem do Nikko. Spędziliśmy tam niespełna cały dzień na powolnych spacerach po chramach shinto i nie tylko. W tym wpisie przeczytacie więcej o naszych wrażeniach z Nikko.

Komentarz/Nikko – tu trafiliśmy w punkt, bo na zwiedzanie Nikko jeden dzień wystarczy w zupełności.

Dzień 16            

Tokio – w końcu nastał dzień, w którym w pełni mogliśmy skupić się na Tokio. Zwiedzaliśmy oporowo i jeszcze bardziej oporowo jedliśmy. Koniecznie zajrzyjcie do tego wpisu. Wymieniam w nim wszystkie miejscówki ‘must see’ w stolicy! 

Dzień 17            

Tokio – tu podobnie jak w dniu 16. 🙂

Komenatrz/Tokio – w stolicy spędziliśmy 4 pełne dni. Do pełni szczęścia zabrakło mi jednego! Jeśli zostalibyśmy tam 5 dni to na zdecydowanie większym luzie moglibyśmy chłonąć miasto. Fakt, że zobaczyliśmy wszystko co chcieliśmy, ale nie było to chillowe tempo. 😊 

Dzień 18            

Tokio/porót do domu – z samego rana pojechaliśmy pociągiem na lotnisko Narita skąd wróciliśmy do domu. … Z nadzieją na szybki powrót! ❤

Zajrzyjcie też do tego wpisu. Znajdziecie tam niezbędne info, dla każdego kto wybiera się do Kraju Kwitnącej Wiśni. Staram się tam obalić mit drogiej Japonii, dzielę się info na temat metra, karty SIM, itp. W tym wpisie natomiast przeczytacie o japońskich kolejach i co najważniejsze o Rail Passie. Enjoy! 😇

Koniecznie dajcie znać kto z Was wkrótce wybiera się do tego cudownego kraju!

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Komentarze