Najpiękniejsze plaże na Sri Lance

Najpiękniejsze plaże na Sri Lance

Południowe wybrzeże Sri Lanki w wielu miejscach może przypominać raj. Serio! Znajdziecie tam często bezludne plaże, idealną linię palm, pomarańczowy piasek i wzburzone wody Oceanu Indyjskiego. W mojej pamięci szczególnie zapadły okolice Tangalle, gdzie szeroką plażę mieliśmy tylko dla siebie! Żeby nie było jednak tak kolorowo musicie wiedzieć, że nadmorskie miejscowości nie grzeszą urodą. No i właśnie dlatego warto uciec gdzieś z dala od miejskich spalin, gdzie kryją się największe perełki! ❤

Łapcie przewodnik po plażach i miejscowościach na południowym wybrzeżu!

Tangalle i okolice

Biorąc pod uwagę samo Tangalle to daleko mi do zachwytu. To przeciętnej urody mieścina z kilkoma fajnymi knajpami i jak na lankijskie standardy dość średnią plażą. Z pewnością sporym atutem jest tamtejszy przystanek autobusowy, z którego można dotrzeć w wiele miejsc za grosze (np. do Matary, Mirissy, Galle czy Kolombo). Więcej o transporcie lokalnym przeczytacie w tym wpisie.

Tym z Was, którzy szukają spokoju, pięknych i pustych plaż nie polecałabym zatrzymywać się w samym mieście, bo to co się kryje poza nim to jest dopiero prawdziwy sztos!

Pro tip – do samego Tangalle warto się wybrać żeby zjeść pyszne owoce morza w restauracji Mango Shade. Mega polecanko!

Rekawa

Wioska oddalona o 10 km od centrum Tangalle z pustymi plażami i fajnymi hotelami tuż nad oceanem! Jeśli miałabym wskazać najfajniejsze plaże na Sri Lance to byłyby to właśnie te w Rekawa! Są mega malownicze i do tego praktycznie bezludne! Zatrzymaliśmy się tam w rewelacyjnym, kameralnym hotelu – OMIA Resort, który możecie zobaczyć tu. Nie jest to opcja budżetowa, ale dla tych z Was, którzy cenią sobie dobry standard i ciszę jest to miejsce idealne. Kiedy spacerowaliśmy po przyhotelowej plaży (publicznej, dostępnej dla wszystkich) spotykaliśmy tylko pojedyncze pary. Super co?

Plaże w Rekawa nie będą natomiast dobrym wyborem dla tych z Was, którzy planują kąpiele w oceanie. Fale są tam na tyle silne i wysokie, że kąpiele mogą być nie tylko mało komfortowe, ale również niebezpieczne.

Silent Beach

Z perspektywy Rekawa, ta plaża znajduje się za Tangalle, w stronę Matary. Dotarcie do niej nie jest wcale oczywiste, bo droga prowadzi między lokalnymi domostwami, a ostatni odcinek stawi niepozorna ścieżka, na której końcu znajduje się jedyny beach bar i właśnie tam zaczyna totalny raj! Jeśli kojarzycie Sri Lankę z pochylonymi palmami nad oceanem to właśnie tam tak jest! Na dodatek jest tam tylko garstka ludzi, a im dalej od baru tym puściej. Ta plaża to jest jakiś kosmos! W pobliżu (ok. 10 minut spacerem) znajduje się bardzo przyjemny hotel – Aga Surf oraz przyhotelowa knajpa, w której na miejscu palona jest kawa. Jeśli będziecie mieć ochotę na prawdziwą kawę i pyszne owoce morza to jest to miejsce dla Was. Myślę, że warto rozważyć tam również nocleg, bo ośrodek jest mega ładny i położony jest w fajnym miejscu. Ceny też nie są budżetowe, ale coś za coś. Aha, tamtejsze fale były nieco mniejsze niż w Rekawa i widzieliśmy kilku śmiałków, którzy zażywali kąpieli w oceanie.

Ciekawostka – przy Silent Beach znajduje się jeden z najbardziej luksusowych resortów na całym Cejlonie – Amanwella, który o dziwo nie jest dostępny na booking.com.

Goyambokka Beach

Znajduje się w pobliżu Silent Beach, bliżej Tangalle. Sama plaża jest mega ładna, a położenie przy zatoce sprzyja kąpielom, bo fale są tu zdecydowanie łagodniejsze niż w pozostałych miejscach. To co jest minusem to fakt, że przy samej plaży znajduje się sporo rodzinnych resortów, co skutkuje niezłym tłokiem. Z pewnością nie jest to kameralne miejsce. Odnajdą się tam Ci z Was, którzy szukają barów, możliwości kąpieli w oceanie, i którym nie przeszkadza spora ilość ludzi.

Mirissa

Miasto oddalone o ok. 48 km od Tangalle. To chyba najpopularniejsze miejsce wśród turystów na południowym wybrzeżu Sri Lanki! Znajdziecie tam mnóstwo hoteli i restauracji na każdą kieszeń. Tu podobnie jak w przypadku Tangalle, samo miasto nie urzeka. Przez jego środek przebiega bardzo ruchliwa droga, po której autobusy śmigają jak szalone, a brak chodników nie ułatwia przemieszczania się. Plaża w samym mieście również nie zachwyca, m.in. przez hałas z pobliskiej ulicy. Wieczorami sprawy mają się natomiast zupełnie inaczej, bo Mirissa Beach nabiera zupełnie innego charakteru. Palmy przyozdobione są światełkami, a przyplażowe restauracje rozkładają krzesła i stoliki praktycznie przy samym oceanie. Zjecie tam doskonałe, grillowane owoce morza. Klimat jest super, #serio! Jeśli chodzi o knajpy to polecam Zephyr Restaurant & Bar. Serwują tam m.in. właśnie owoce morza, kuchnię lankijską i europejską.

Aha, będąc w Mirissie koniecznie wybierzcie się na Coconut Tree Hill. To instagramowe wzgórze porośnięte palmami i najlepszy spot do podziwiania zachodu słońca jaki możecie sobie wyobrazić! To była jakaś bajka! Wiedzcie, że jest to mega popularna miejscówka. Jeśli nastawiacie się na zrobienie tam idealnej fotki o zachodzie słońca (tzn. bez nikogo w tle) to jest to raczej niemożliwe. Niemniej jednak widoki są po prostu najlepsze! Dotrzecie tam na piechotę, np. idąc po plaży. W tym przypadku pamiętajcie, że do pokanania będzie kilaka skalistych przeszkód, o które rozbijają się fale. Taki spacer może być nietrafiony dla tych z Was, którzy będą mieć ze sobą sprzęt, który nie powinien się zamoczyć. Na luzie dotrzecie tam również spacerem po głównej drodze (tylko pamiętajcie, że nie jest to super komfortowe, bo nie ma chodników) oraz tuk-tukiem z centrum za grosze.

Kolejną fajną miejscówką w Mirissie jest Parrot Rock, czyli skała przy Mirrisa Beach, z której rozpościera się fajny widok na okolicę. Żeby do niej dotrzeć będziecie musieli przejść przez płytki kawałek wody, a następnie wspiąć się po prowizorycznych schodach. Proponuję to zrobić na bosaka albo w lekkich japonkach. 🙂

Secret Beach

Niewielka i kameralna plaża na uboczu Mirissy. Znajduje się przy niewielkich rozmiarów zatoczce, dzięki czemu woda jest tu raczej spokojna i super ciepła. Mimo tego, że plaża już nie jest taka „secret”, bo dociera tam niewielka grupa turystów, to panuje tam mega sielski klimat. Jeśli zgłodniejecie to będziecie mogli się posilić w jedynym barze, w którym można też wypożyczyć leżaki. Ja jestem mega na tak! Dotrzecie tam zarówno tuk-tukiem jak i na piechotę. Polecam jednak tą pierwszą opcję, bo z centrum miasta to jednak kawałek, a część trasy prowadzi pod górkę. W gorące dni (czyli zawsze) można się nieźle zmęczyć. Tuk-tuk dowiezie Was do miejsca na szczycie górki, z której będziecie już musieli zejść pieszo (dosłownie 5 minut).

Unawatuna

Znajduje się w pobliżu miasta Galle i podobnie jak Mirissa to typowo turystyczna miejscowość, gdzie życie toczy się na plaży.

Wijaya Beach

To jedna z najpiękniejszych plaż jakie widzieliśmy na Sri Lance! Znajduje się w pobliżu Unawatuna Beach. Leży nad zatoką, przy której uformował się naturalny falochron. Oznacza to tyle, że wody są bardzo spokojne i ciepłe. Jest to idealna opcja dla rodzin z dziećmi. Nawet najmłodsi spokojnie będą mogli zażywać kąpieli, bo fal tam praktycznie nie uświadczycie (mowa o odcinku plaży na wysokości Skinny Beach House). Minusem jest fakt, że plaża jest dość oblegana. Za zakrętem natomiast, idąc w stronę Turtle Beach, robi się już pusto, ale wody oceanu nie są już tak spokojne.

Przy Wijaya Beach znajdują się dwie słynne, instagramowe miejscówki, tzn. skała (The Ship Rock) oraz huśtawka (The Palm Rope Swing). Zwłaszcza huśtwaka stała się taką atrakcją turystyczną, że pobliski bar pobiera opłaty (500 LKR, czyli. ok. 10 zł) od wszystkich, którzy chcą cyknąć na niej fotkę. 😅 Na szczęście w przypadku skały nikt jeszcze nie wpadł na taki pomysł. Niemniej jednak obydwa spoty są mega fotogeniczne. Aha, huśtwaka nie znajduje się przy samej Wijaya Beach, a kilka kroków od niej, przy resorcie Dream Cabana.

Wszystkie opisane tu plaże to swoiste perełki. Musicie jednak wiedzieć, że te mniej turystyczne bywają bardzo zaniedbane i wręcz zaśmiecone, co wydaje mi się sporym problemem na Sri Lance. Nie jestem specjalistką i nie będę rozwijać tego tematu, ale miejcie tą świadomość, że nie wszędzie jest tak rajsko. Nie zmienia to jednak faktu, że lankijskie plaże, ze szczególnym naciskiem na Rekawa, są jednymi z najpiękniejszych jakie widziałam.

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy na ten wyjazd: 11

Komentarze