Jak spędzić dzień w Andaluzji: Ronda i Arcos de la Frontera

Jak spędzić dzień w Andaluzji: Ronda i Arcos de la Frontera

Podczas podróży po Europie dawno mnie tak nic nie zachwyciło jak to miejsce. Już po pierwszym rzucie oka na najpopularniejsze spoty, czyli casas colgadas i Puente Nuevo, wiedziałam, że to miasto to jakaś bajka. Ronda, bo o niej mowa, to serio jedna z najurokliwszych miejscowości w jakich byłam! A jakby tego było mało po drodze zahaczyliśmy jeszcze o miasteczko Arcos de la Frontera, które narobiło nam tylko smaku na więcej pueblos blancos. No i sama droga z naszej bazy wypadowej – Sevilli była mega! Gdyby tylko pasy na drodze byłyby pomalowane na żółto to stawiałabym raczej na to, że jesteśmy w Teksasie, a nie w Andaluzji. Mijaliśmy okazałe casy na wzgórzach, do których prowadziły aleje palmowe, czerwoną ziemię spaloną słońcem, olbrzymie pastwiska, pola słoneczników czy gaje oliwne (do dobra, akurat to ostatnie jest mało teksańskie). Piszę o tym wszystkim na świeżo, praktycznie zaraz po powrocie i dalej się ekscytuję! Dowiedzcie się dlaczego warto się tam wybrać!

Co to znaczy pueblos blancos?

Ruta de los pueblos blancos, czyli szlak białych miasteczek w Andaluzji (w prowincji Malaga i Kadyks) to szlak wiodący między urokliwymi miejscowościami, w których fasady domów pomalowane są na biało (wapnem). Znajdują się one na terenach Parku Narodowego Andaluzji oraz paśmie górskim Sierra de Grazalema. No i możecie sobie wyobrazić co to oznacza – miasteczko składające się z białych domków, które często porośnięte są różowymi bugenwillami, a na dodatek położone są na wzgórzach. To brzmi jak mieszanka doskonała do gwarantowanego zachwytu! Zdążyliśmy zajrzeć tylko do jednego pueblo blanco – do wspomnianego Arcos de la Frontera, które nas zachwyciło. Wiedzcie jednak, że tych miasteczek jest dużo więcej i można zaplanować cały urlop tak żeby zobaczyć je wszystkie.

Jak się dostać do Rondy i Arcos de la Frontera?

Najłatwiej wypożyczonym samochodem! My postawiliśmy właśnie na auto, które wypożyczyliśmy na lotnisku w Sewilli. Skorzystaliśmy z wypożyczalni Hertz. Koszt takiej imprezy to 60 EUR (auto z podstawowym ubezpieczeniem i jednym kierowcą) + opcjonalnie 29 EUR (full ubezpieczenie – z tą opcją mogliśmy oddać nawet porysowane auto i nie ponieślibyśmy żadnych konsekwencji). Dostępne również były tańsze alternatywy, np. w wypożyczalni GoldCar nawet za 4 EUR za dzień (podstawowy pakiet bez ubezpieczenia)! Po przeczytaniu tony negatywnych opinii zdecydowaliśmy się dopłacić i nie przejmować tym, że nawet za nadobniejszą rysę zapłacimy później krocie.

Domyślam się, że nie każdy z Was będzie mieć możliwość wypożyczenia auta. Z Sewilli czy Malagi dotrzecie zarówno do Rondry jak i Arcos de la Frontera autobusem. Rozkłady i cennik sprawdzicie tu.

– z Sewilli do Rondy – w ok. 2,5-3 godziny, bilet w jedną stronę powinien kosztować ok. 13 EUR.

– z Sewilli do Arcos de la Frontera – w ok. 2 godziny, bilet w jedną stronę powinien kosztować ok. 9 EUR.

– z Malagi do Rondy – w ok. 2 godziny, bilet w jedną stronę powinien kosztować ok. 11 EUR.

– z Malagi do Arcos de la Frontera – w ok. 4 godziny, bilet w jedną stronę powinien kosztować ok. 19 EUR.

Nasza trasa: Sewilla – Arcos de la Frontera – Ronda – lotnisko w Sewilli

Na wycieczkę wypożyczonym autem wybraliśmy się ostatniego dnia naszego wypadu do Andaluzji. Z Sewilli wyruszyliśmy z samego rana, tj. przed 8, tak żeby na spokojnie wrócić ok. 18:00 na lotnisko (lot powrotny mieliśmy o 19:25). Pierwszym punktem w naszym planie było miasteczko Arcos de la Frontera, do którego dotarliśmy po 1h i 15 min (86 km). Spędziliśmy tam niecałe 2 godziny, co w zupełności wystarczyło na obejście starego miasta. Następnie wyruszyliśmy w kierunku Rondy. Przejechanie tej trasy również zajęło nam ok. 1h i 15 min (86 km). No i widoki po drodze były przezacne! ❤ W Rondzie spędziliśmy ponad pół dnia, a następnie w niecałe 2h (128 km) wróciliśmy na sewilskie lotnisko, gdzie oddaliśmy auto. Zgodnie z planem dotarliśmy na 18 z kawałkiem. Trasa ta jest na luzie do zrobienia w jeden dzień! Oczywiście najfajniej byłoby zostać w którymś z tych miasteczek na noc, spędzając wieczór i poranek na rozkoszowaniu się widokami, kiedy jeszcze nie dotrą tam jednodniowe (m.in. chińskie) wycieczki. No, ale dobra – serio warto tam skoczyć chociażby na te kilka godzin!

Pro-tip: podobnie jak w Sewilli w każdym z tych miasteczek parkowanie jest dość kłopotliwe. Parkujcie gdziekolwiek, jak tylko znajdziecie wolne miejsce! Tak jak w stolicy Andaluzji należy trzymać się też zasady kolorów, tzn. kiedy miejsce (krawężnik przy miejscu parkingowym) pomalowane jest na żółto: jest tam zakaz parkowania, niebiesko: parking jest płatny, biało: można parkować za free. W Rondzie mieliśmy na tyle duży problem z zaparkowaniem auta, że zdecydowaliśmy na płatny, podziemny parking La Merced, który znajdziecie dokładnie tu. Koszt parkowania za 1h to 2,40 EUR.

Co zobaczyć i co zrobić w Rondzie?

Zwiedzanie proponuję zacząć od głównego placu miasta, czyli Plaza de España, bo to właśnie tu zaczynają się najważniejsze atrakcje i największa bajka!

Spacerujcie po Puente Nuevo

To monumentalny most, na który wchodzi się właśnie z Plaza de España. Przerzucony nad wąwozem El Tajo łączy dwie części starego miasta Rondy – chrześcijańską i mauretańską. Wysoki na prawie 100 metrów robi olbrzymie wrażenie nie tylko kiedy się po nim przechadza, ale przede wszystkim kiedy się go podziwia z tarasów widokowych, których w pobliżu jest kilka, np.

– z tarasu, do którego wejście znajduje się tuż obok Turismo de Ronda (na tyłach hotelu Parador de Ronda, przy Plaza de España),

– z tarasu Mirador de Aldehuela, który znajduje się tuż za mostem idąc od Plaza de España,

– z Jardines De Cuenca, czyli ogrodów, które znajdują się na tarasach położonych na różnych poziomach. Miejsce to znajduje się po drugiej stronie kanionu patrząc z perspektywy Mirador de Aldehuela. Z tego ostatniego dotrzecie tam dosłownie w 7 minut idąc główną ulicą Calle Armiñan, skręcając w Calle Cuesta de Santo Domingo i idąc w dół aż do kamiennego mostu Puente Viejo. To chyba moje ulubione miejsce do podziwiania Puente Nuevo. ❤

Aha, w pobliżu znajduje się też most Puente San Miguel, obok którego leżą Baños Arabes. To średniowieczne arabskie łaźnie, do których również można zajrzeć.

Podziwiajcie casas colgadas

To kamienice niemalże zawieszone nad kanionem El Tajo. Pomalowane na biało przylegają do samej krawędzi. Widoki są wręcz spektakularne. Nic dziwnego, że razem z Puente Nuevo to wizytówki Rondy! Casas colgadas również można podziwiać z kilku miejsc, a najlepsze z nich to:

– z samego Puente Nuevo,

– również z tarasu, do którego wejście znajduje się tuż obok Turismo de Ronda. Casas colgades znajdują się dokładnie na wprost hotelu Parador de Ronda.

– z Mirador de Ronda, czyli tarasu, który znajduje się w parku tuż obok areny walk byków (idąc z parkingu, o którym wspominałam wcześniej to miejsce będzie po drodze).

Zobaczcie do Plaza de Toros de la Real Maestranza de Caballería de Ronda

czyli jedną z najstarszych aren walk byków w Hiszpanii, w której do tej pory odbywają się korridy. My do środka nie weszliśmy, ale nawet z zewnątrz warto rzucić okiem.

Zajrzyjcie do Casa del Rey Moro

To pałac z pięknym ogrodem, w którego podziemiach znajduje się La Mina, czyli kopalnia … uwaga – wody! W czasach arabskich transportowano tu wodę prosto z kanionu El Tajo przez tunele wkute w skale.

Zgubcie się w wąskich uliczkach i spacerujcie

Zaraz po zobaczeniu Puente Nuevo i casas colgades to najlepsze co można zrobić w Rondzie! Te uliczki i kamienice są tak klimatyczne, że nie będziecie mogli przestać robić zdjęć. Powtórzę się, ale to jest bajka!

Gdzie zjeść w Rondzie?

Z polecenia bloga Tasteaway trafiliśmy do przesmacznego i zarazem ładnego miejsca. Tragata to tapasowania, która znajduje się praktycznie przy Plaza de España, a dokładniej w bocznej uliczce – Calle Nueva 4. Nie jest to kolejna pułapka ta turystów, która płynie tłuszczem, a knajpa z mega gustownym wnętrzem i fajnym menu. Bardzo polecam bocadillo de calamar con salsa brava (mała kanapka ze smażonymi kalmarami), croquetas de puchero y hierbabuena, talerz smażonych kalmarów i domowej kiełbasy chorizo. Było pysznie! Całe menu znajdziecie tu.

A co zobaczyć w Arcos de la Frontera w niecałe 2 godziny?

Tuż przy wejściu na stare miasto znajduje się informacja turystyczna (Oficina de Turismo na Calle Cuesta Belen). Warto tam wstąpić po mapę miasteczka, na której zaznaczone są najfajniejsze spoty. W środku znajduje się też makieta, która pozwoli na szybkie rozeznanie w terenie. A co tam zobaczyć?

– Plaza del Cabildo, czyli główny plac miejski, przy którym znajduje się piękny budynek ratusza miejskiego i parking (weźcie tylko pod uwagę, że wjazd na ten parking może być ciężki – prowadzą do niego ultra wąskie uliczki starego miasta),

– taras widokowy Balcón de la Peña Nueva, który znajduje się tuż przy Plaza del Cabildo. Taras ten położony jest na 150 metrowej skale przez co widoki są przemega!

Mirador de Abades, kolejny taras z jeszcze lepszym widokiem!

Castillo de Arcos de la Frontera, czyli niegdysiejsza arabska forteca. Na przełomie XIV-XV wieków została przebudowana do dzisiejszej postaci i służyła chrześcijanom.

– kościoły Basilica Menor de Santa Maria de la Asuncion, Iglesia de San Pedro oraz Iglesia de San Augustin

– Palacio del Mayorazgo, czyli piękny budynek z XVII wieku, w którym obecnie znajduje się centrum wystawiennicze

No, ale dobra – podobnie jak w Rondzie najlepsze co tam można robić to włóczyć się po wąskich, przeklimatycznych uliczkach! Zobaczcie tylko na to!

Muszę przyznać, że zarówno Ronda, jak i Arcos de la Frontera wywarły na mnie takie wrażenie, że stwierdzam, że to jedne z najpiękniejszych zakątków Europy. Mam wielkiego smaka na więcej Andaluzji!

A Wy byliście? A może się wybieracie? Dajcie znać jak macie jakieś pytania! 😊

Jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie.

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile trwał ten wyjazd: 4 dni

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy: 2

Komentarze