Sigiriya w pigułce: co zrobić i co zobaczyć, gdzie się zatrzymać, jak dotrzeć

Sigiriya w pigułce: co zrobić i co zobaczyć, gdzie się zatrzymać, jak dotrzeć

Sigiriya była pierwszym przystankiem podczas naszej podróży po Sri Lance. Od razu z lotniska obraliśmy ten kierunek. Kiedy dotarliśmy do naszego hotelu na uboczu miasteczka (a raczej wioski) byłam zachwycona. Położony jest na polu ryżowym otoczonym palmami, a z tarasu roztacza się widok na samą Lwią Skałę! To był dobry początek, a z każdą chwilą było coraz lepiej! Nie przepuszczałam, że już w pierwszych dniach zobaczymy takie rzeczy! Sigiriya, widok z Pidurangala, Złota Świątynia w Dambulla, ruiny starożytnego miasta w Polonnaruwa i słonie w ich naturalnym środowisku. Bajka! Z resztą sami się przekonajcie! 😇

Baza wypadowa: Sigiriya czy Dambulla?

Zarówno Sigiriya jak i Dambulla to świetne bazy wypadowe do zwiedzania lankiejskiego Złotego Trójkąta – centralna część wyspy, w której znajdują się ważne i święte miejsca takie jak: Anuradhapura, Polonnaruwa czy świątynie w Dambulla. Aha, miejscowości te dzieli zaledwie 17 km. Sama długo rozważałam, którą z tych nich wybrać na pierwsze trzy noce. Sprawy przedstawiają się następująco:

– Dambulla to spore jak na lankijskie standardy miasto, które na pierwszy rzut oka jest raczej nieciekawe. Minusem z pewnością są tłok, korki i spaliny, które są niemalże widoczne gołym okiem. Plusem natomiast może być rozbudowana infrastruktura, tzn. restauracje, bazary i co najważniejsze dworzec autobusowy, z którego można dotrzeć w wiele miejsc w całym kraju.

– Sigiriya to urocza wioska, w której życie skupia się przy głównej ulicy, wzdłuż której przycupnęło kilka knajpek. Najważniejsze atrakcje, czyli Lwia Skała (Sigiriya) oraz wzgórze Pidurangala znajdują się na uboczu, ale spokojnie można tam dotrzeć z „centrum” na piechotę lub podjechać tuk tukiem za grosze. Hotele w Sigiriya ulokowane są w bocznych uliczkach dzięki czemu podróżni mogą cieszyć się ciszą i spokojem. Dla niektórych minusem może być brak tak dużego wyboru knajp i dworca autobusowego. Dla nas były to tylko i wyłącznie zalety, #świętyspokój. Oprócz tego Sigiriya jest totalnie zielona! Nacieszycie tam oczy mega bujną roślinnością!

Wnioski nasuwają się same! 🙂 Gorąco polecam Wam Sigiriya jako baza wypadowa, bo w odróżnieniu do Dambulla jest na maxa chillowo!

Gdzie się zatrzymać?

Jak już wspomniałam, większość hoteli znajduje się na uboczu, kawałek od głównej drogi, co jest zdecydowaną zaletą. My postawiliśmy na hotel Nelu Villa, który znajduje się na polu ryżowym. Z tarasu zarówno przy pokojach jak i restauracji rozpościera się widok na Lwią skałę. Do dyspozycji gości oddany został również basen otoczony palmami! To super opcja na gorące popołudnia. W przyhotelowej knajpie można zjeść śniadanie za dodatkową opłatą (400 LKR, czyli ok. 8 zł za śniadanie lankijskie lub kontynentalne) oraz lunch i kolację w rozsądnych cenach. Pokoje są urządzone dość skromnie, ale jest w nich wszystko czego potrzeba. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że nie ma tam biurka czy stolika, na które można rzucić „bibeloty”. Najważniejsze, że wszystko jest nowe i czyste. Obsługa jest pomocna i wspiera w organizacji wycieczek do okolicznych atrakcji. Także polecanko!

Fun fact – w centralnej części wyspy standardem jest brak alkoholu w sklepach spożywczych oraz oficjalnie w restauracjach. Żeby napić się piwa często trzeba o nie zapytać kelnera i wtedy podawane jest „spod lady”. Tak było w wielu knajpach w okolicy Sigiriya i w naszym hotelu. Po wymeldowaniu otrzymaliśmy rachunek, na którym zamiast piwa widniały różne pozycje, np. sałatka x 5. Dzieje się tak za sprawą drogich pozwoleń na sprzedaż alkoholu, ale jak widać restauratorzy i hotelarze sobie radzą. 🙂

Jak się dostać z lotniska do Sigiriya?

90% tripów planowanych jest właśnie tak, że prosto z lotniska (lub po regeneracji po podróży i pierwszym noclegu w Negombo) podróżni kierują się właśnie do Dambulla lub Sigiriya. Jak wiecie, my też postawiliśmy na takie rozwiązanie. Tu również gorąco zachęcam do przejazdu do Dambulla/Sigiriya zaraz po wylądowaniu. Mimo zmęczenia po podróży po co marnować czas? 😊 No chyba, że Wasz plan nie jest napięty, wtedy luzik. Opcji na dotarcie jest kilka:

– prywatny kierowca! Mimo kosztów tę opcję polecam najbardziej. Przynajmniej my, po długiej podróży nie mieliśmy siły ani ochoty na martwienie się dojazdem i rozkminianie lokalnych autobusów na jet lagu. Przed wyjazdem, na fejsbukowej grupie, dostałam kontakt do kierowcy. Po wymianie kilku maili umówiliśmy się na akceptowalną cenę (9000 LKR, czyli ok. 190 zł). Biorąc pod uwagę lankijskie standardy to dość sporo, ale na Sri Lance usługi dla turystów i bilety wstępu do atrakcji wcale nie są super tanie. Po wylądowaniu kierowca czekał na nas z kartką z naszymi iminami i nazwiskiem, pomógł w zakupie karty SIM, no i co najważniejsze zawiózł nas do samego hotelu w Sigiriya. Łapcie kontakt do Sangeeth’a, a nóż się przyda. 🙂

Mail: srilankasangeeth@gmail.com

Nr tel.: Mobile: +94777192788.

What’sApp: +94779588985

PickMe, czyli lokalny Uber, który działa tylko w większych miastach (Colombo, Negombo, Galle, Kandy). Z lotniska nie będziecie mieli problemu żeby złapać PickMe (gorzej w drugą stronę, tzn. z Dambulla/Sigiriya). Fajne jest to, że na ich stronie można zamówić przejazd wcześniej. Kiedy sprawdzałam cenę przed wyjazdem to apka pokazywała ok. 7000 LKR (ok. 150 zł) za trasę lotnisko-Sigiriya. P.S. tu w odróżnieniu do Ubera można zarówno podpiąć kartę, z której ściągana jest należność jak i zapłacić gotówką.

– Uber – działa podobnie jak PickMe, czyli tylko w większych miastach. Może być też niewiele droższy od PickMe.

– lokalny autobus z dworca Katanuyake, który znajduje się nieopodal lotniska (1,5 km) do Kurunegala i juz stamtąd kolejny autobus do Dambulla. Z Dambulla natomiast autobusy do Sigiriya jeżdżą co chwilę. Kiedy jeszcze nie zdecydowałam się na kierowcę na grupie fejsbukowej radzono mi żeby pytać przy lotnisku czy któryś z autobusów jedzie do Dambulla, bo czasem się to podobno zdarza. Tego rozwiązania jednak nie testowałam, ale warto próbować jeśli ktoś zdecydują się na tą formę transportu. 

Jak się przemieszczać?

Jeśli chodzi o dalsze podróże, już niekoniecznie z prywatnym kierowcą, a lokalnym autobusem to wystarczy dotrzeć do Dambulla skąd kursuje ich opór – do Kandy, Polonnaruwa i w wiele innych miejsc. Żeby dostać się do Dambulla wystarczy, że wyjdziecie na przystanek przy głównej drodze w Sigiriya i złapiecie autobus. Nie ma tu konkretnego rozkładu – autobusy jeżdżą po prostu co pół godziny. Podróż powinna potrwać ok. 20 minut. Nam raz zdarzyło się wracać z Dambulla do Sigiriya 1h (to tylko 17 km!) autobusem, który podejrzewam, że przez całą trasę jechał na jedynce. 😂 Więcej o transporcie publicznym przeczytacie w tym wpisie.

Co zobaczyć i co zrobić w okolicy?

Sigiriya, czyli Lwia Skała

Niemalże symbol Sri Lanki i punkt obowiązkowy podczas zwiedzania wyspy! To ok. 200 – metrowa skała wulkaniczna, otoczona murami obronnymi i fosami, na której znajdują się ruiny pałacu oraz twierdzy wzniesionych za panowania króla Kassapy w V wieku. Ciekawostką jest fakt, że wybudowane zostały dwa pałace – jeden u podnóża skały, a drugi na jej szczycie. Dzięki temu, w zależności od pory roku, król zamieszkiwał w jednym z nich – na szczycie w porze deszczowej, u podnóża w porze suchej. Dziś znajduje się tam stanowisko archeologiczne i jeden z głównych celów wycieczek na Cejlon!

Info praktyczne: bilety wstępu sprzedawane są nie przy samym wejściu na teren Sigiriya, a w kasach, które znajdują się nieco wcześniej (jeszcze za sklepami, przy których parkują tuk-tuki) – każdy kierowca czy lokalni mieszkańcy wskażą Wam drogę. No i najważniejsze – na Sigiriya wybierzcie się możliwie jak najwcześniej, po to żeby zdążyć przed chińskimi wycieczkami oraz przed największym upałem, który serio może dać w kość. My zaczęliśmy wchodzenie na skałę chwilę po 7 rano, co było bardzo dobrym posunięciem. Kiedy schodziliśmy (chwilę przed 9) robiło się naprawdę ciepło, a kolejka do wejścia zaczynała się u podnóża, co oznacza zero przyjemności ze ‘wspinaczki’. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia wejście na szczyt nie należy do najtrudniejszych. Oczywiście można się zmęczyć, bo schody i szybkie nabieranie wysokości robią swoje. Nie przesadzałabym jednak. Dla kogoś o przeciętnej kondycji to akceptowalny wysiłek na 20-25 minut.

Cena biletu wstępu: 5430 LKR (ok. 115 zł), co jest dość sporą kwotą. Jeśli chcecie wejść na Sigiriya tylko dla widoków to zdecydowanie lepszym wyborem będzie Pidurangala, o której za chwilę. Jeśli interesuje Was historia to jak najbardziej warto!

Ile czasu: biorąc pod uwagę wejście, zejście oraz czas spędzony na górze obstawiałabym 2-2,5 h (w zależności od Waszej kondycji oraz tego ile będziecie chcieli zostać na górze – nam starczyły 2h).

Warto pamiętać: podczas wchodzenia na szczyt trzeba zachować możliwie jak największą ciszę ze względu na obecne tam pszczoły. Hałas może je na tyle rozdrażnić, że gotów są żądlić turystów tak poważnie, że może nie obejść się bez pomocy lekarza. Potwierdzone info.

Pidurangala

Szczyt, z którego roztacza się bajeczny widok na Sigiriya i bezkresne lasy.

Info praktyczne: Znajduje się w pobliżu Sigiriya. Spacer z okolicy Lwiej Skały nie powinien zająć więcej niż 20-25 minut. Przejażdżka tuk-tukiem natomiast potrwa ok. 5 minut. Droga już na szczyt prowadzi przez teren świątyni buddyjskiej, w związku z czym należy pamiętać o odzieniu, które zakrywa ramiona oraz kolana. Należy również zdjąć buty. Ci z Was, którzy o tym zapomną będą mogli skorzystać z ogólnodostępnych chust (za darmo), którymi należy się okryć. Po kilku metrach, kiedy tylko miniecie świątynię możecie je zostawić (na drzewie dla ścisłości), założyć buty i kontynuować wspinaczkę. Musicie wiedzieć, że droga prowadzi przez nieregularne stopnie. Po minięciu leżącego Buddy wykutego w skale zaczyna się jazda, bo wszystkich chętnych czeka przeciskanie się przez szczeliny i dawanie dość odważnych kroków. Bądźcie przygotowani na nie do końca komfortowe warunki i trudniejsze wejście niż na Sigiriya. Mimo wszystko jest to do zrobienia, nawet dla kogoś o bardzo przeciętnej kondycji (tak jak ja) w ok. 25 minut. To co czeka na końcu wynagradza wszystkie trudy. Widok jest po prostu przemega, zwłaszcza podczas złotej godziny i o zachodzie słońca! Zaplanujcie wejście tak żeby być na szczycie ok. 17:45. Wtedy robią się najpiękniejsze kolory. Zdecydowanie warto!

Cena biletu wstępu: 500 LKR (ok. 10 zł)

Ile czasu: tu podobnie jak w przypadku Sigiriya – nam starczyły 2h wliczając w to dość długi odpoczynek na górze.

P.S. Widok z Pidurangala spodobał nam się na tyle, że weszliśmy tam dwa razy! Za drugim razem, kiedy już wiedzieliśmy, przez które szczeliny prowadzi najłatwiejsza droga, dotarliśmy na szczyt po 15 minutach.

Złota Świątynia w Dambulla

Kompleks świątyń buddyjskich, składający się z pięciu jaskiń, w których  zobaczycie posągi Buddy i najróżniejsze freski, gdzie dość ciemne wnętrza nadają temu miejscu tylko charakteru. Zdecydowanie warto tam zajrzeć! Trzeba mieć jedynie na uwadze fakt, że świątynie znajdują się na wzgórzu. Do pokonania będzie znów sporo schodów, które zaczynają się przy dość osobliwym budynku – muzeum buddyjskim, do którego wejście prowadzi przez paszczę smoka. 🤔

Info praktyczne: z moich obserwacji wynika, że do świątyni są dwa wejścia – obok muzeum buddyjskiego, które znajduje się przy głównej ulicy (nie da się go nie zauważyć!) znajdują się schody na górę. Pokonacie je w ok. 15-20 minut (my tamtędy schodziliśmy i zajęło nam to ok. 5-7 minut). Nas natomiast kierowca tuk-tuka podwiózł do innego wejścia – z boku. Tam również są do pokonania schody, ale mam wrażenie, że jest ich mniej niż w pierwszym przypadku. Schody te prowadzą prosto do kas. Pamiętajcie, że aby wejść na teren świątyń należy mieć okryte kolana i ramiona. Jeśli o tym zapomnicie to na miejscu, za niewielką opłatą można wypożyczyć chustę. Obowiązkowe jest również zostawienie obuwia w przechowalni (za bardzo niewielką opłatą).

Cena biletu wstępu: 1500 LKR (ok. 31 zł)

Ile czasu: myślę, że ok. 2 – 2,5h w zupełności wystarczą

Polonnaruwa

Ruiny starożytnego miasta oddalone o niewiele ponad godzinę jazdy tuk-tukiem od Sigiriya. Historia była dość burzliwa – w dużym skrócie: kiedy miasto Anuradhapura, które stanowiło siedzibę króla, zostało najechane oraz zniszczone przez hinduskiego władcę, stolica wraz z rezydencją królewską zostały przeniesione do Polonnaruwa. Wybudowano tam wtedy obiekty religijne i świątynie hinduskie. Po odzyskaniu Cejlonu przez króla Kassapę (wspomniany przy okazji Sigiriya) Polonnaruwa przestała być stolicą. Co ciekawe wybudowano tam wtedy świątynie w wierze buddyjskiej. Stąd też można tam podglądać zabudowania zarówno hinduistyczne jak i buddyjskie. Przez lata miasto trafiało z rąk do rąk, a jego największy rozkwit przypadł podobno na lata 1153-1186, kiedy stworzono tam bajkowy ogród i pałace.

Musicie wiedzieć, że w Złotym Trójkącie znajdują się dwa tego typu miejsca – Anuradhapura oraz Polonnaruwa. Ze względu na ograniczony czas zdecydowaliśmy się na zwiedzanie tylko tego drugiego. Z mojego researchu wynika również, że Polonnaruwa jest ciekawsza, aczkolwiek to tylko pogłoski z internetów. 🙂

Info praktyczne: Polonnaruwa, podobnie jak Angkor Wat znajduje się na bardzo rozległym terenie. Zdecydowanie odradzam zwiedzanie na pieszo, bo świątynie często dzielą kilometry. Jeśli mielibyśmy więcej czasu postawiłabym na rower. My natomiast wybraliśmy tuk-tuka, którym dotarliśmy tu z Sigiriya. Koszt przejazdu (z kierowcą ofkors) to 4000 LKR (ok. 84 zł) w obie strony (a w zasadzie to w 1,5 strony, bo w drodze powrotnej, w połowie drogi czekał na nas jeep, który zabrał nas na safari – wszystko to zorganizował nam właściciel naszego hotelu). Możecie tu również dotrzeć bezpośrednim autobusem z Dambulla lub Inamaluwa. Przed wejściem do kompleksu nie trzeba mieć okrytych ramion i kolan (chociaż z czystego szacunku warto). Trzeba natomiast pamiętać o odpowiednim okryciu przed wejściem do samych świątyń. Podobnie jak w Złotej Świątyni, tu również trzeba będzie zdjąć buty. Kasy biletowe znajdziecie przy muzeum, które znajduje się w zupełnie innym miejscu niż najciekawsze ruiny. Warto o tym pamiętać jeśli zamierzacie zwiedzać na rowerze.

Cena biletu wstępu: 4460 LKR (ok. 95 zł)

Ile czasu: po zobaczeniu Angkor Wat, w Polonnaruwa w zupełności wystarczyły nam 4h z kawałkiem. Jeśli jednak zamierzacie postawić na rower i niespieszne zwiedzanie to rozważcie cały dzień.

Safari

Jeśli marzycie o zobaczeniu wolno żyjących słoni to safari jest „mustem” podczas podróży po Sri Lance! Wyobraźcie sobie przejażdżkę jeepem po parku, który zajmuje olbrzymi obszar, gdzie słonie żyją w swoim naturalnym środowisku. Na szczęście można je tylko obserwować z pewnej odległości i nie ma możliwości przejażdżki na ich grzbiecie – Thanks God! W tym wpisie dowiecie się dlaczego nie warto jeździć na słoniach.

Info praktyczne: w pobliżu Sigiriya znajduje się kilka parków, w których można podglądać wolno żyjące słonie. Przed wyjazdem czytałam, że zarówno Parki Minneriya i Kaudulla słyną z pokaźnej gromadki słoni i są godne uwagi. Kiedy poprosiłam właściciela naszego hotelu o organizację wycieczki – pół dnia w Polonnaruwa + kilka godzin na safari zdecydowanie odradził te parki i polecił Hurulu Eco Park, w którym rzekomo obecnie przebywa najwięcej słoni. Pamiętajcie, że to dzikie zwierzęta i nigdy nie ma pewności, że uda się je zobaczyć. Tu przybijam piątkę właścicielowi hotelu, bo zboczyliśmy kilkadziesiąt słoni. Kilka razy wpadliśmy nawet na całą rodzinę z małymi!

Cena biletu wstępu: 5000 LKR (ok. 105 zł) za dwie osoby + wjazd jeepa na teren parku, wynajęcie jeepa (z kierowcą): 5000 LKR (ok. 105 zł) za dwie osoby

Ile czasu: 3h zdecydowanie wystarczą. Oferowane są również dłuższe wycieczki, ale nie wydaje mi się to koniecznie. Weźcie pod uwagę to, że nawet po tych 3h jazdy po parku = wertepach (wytrzęsie Was niemiłosiernie) + upale będziecie serio zmęczeni, ale i mega usatysfakcjonowani. Słyszałam również, że na safari warto wybrać się z samego rana żeby zwiększyć szanse na zobaczenie słoni. My byliśmy po południu i widzieliśmy ich opór, także tu chyba nie ma reguły, #natura.

Pro-tip – przed każdą z tych wycieczek/wspinaczek pamiętajcie o zrobieniu odpowiedniego zapasu wody. W Polannaruwa bez problemu kupicie napoje przed każdą ze świątyń, ale np. w trakcie wspinaczki na Pidurangala nie miniecie żadnego stoiska, na którym można będzie kupić wodę.

Dajcie znać kto się wybiera na Sri Lankę! A jak macie jakieś pytanie to śmiało dajcie znać! 🙂

A jeśli podobał Wam się ten wpis to wpadajcie na mój FB, żeby niczego nie przegapić, a jak lubicie fotki to śledźcie mnie na Instagramie. 🙂

Pracujemy na etacie i staramy się wyjeżdżać raz w miesiącu. Jak to robimy? Dowiecie się tego w tym wpisie. 😊

Ile dni urlopu potrzebowaliśmy na ten wyjazd: 11

Komentarze