Kreta – miłość od pierwszego wejrzenia!

Kreta – miłość od pierwszego wejrzenia!

Ryanair + Kreta to najlepszy przepis na udane wakacje. Przed wyjazdem nie spodziewałam się, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochaliśmy się w Krecie na amen. Czytajcie i sprawdzajcie!

Organizacja wyjazdu

Od pomysłu do jego realizacji już niedaleko. Z Modlina bilety były niewyobrażalnie drogie (kto daje za Ryana tysiaka?). Postawiliśmy na Wrocław, bo stamtąd też można dolecieć directly do pięknej Chanii 🙂 Do Wro dotarliśmy Polskim Busem za 50 zł za dwie osoby, z Wro do Waw przylecieliśmy Ryanem za całe 78 zł / dwie osoby (mi lajki!).
Na bookingu wyszukaliśmy bardzo przyjemny i niedrogi hotel – hotel Falassarna –  w Chanii, zaraz przy plaży Nea Chora. Koszt pobytu to 1000 zł za 2 osoby na tydzień.
Zarezerwowaliśmy też samochód na dwa dni. Wyszukaliśmy na google maps wszystkie wypożyczalnie w Chanii i wchodziliśmy na ich strony żeby porównać ceny. Sieciówki oferowały samochody (typu economy) od 130 EUR za 48 godzin. Nam udało się znaleźć lokalną wypożyczalnię, w której samochód na dwa dni kosztował 82 EUR. Po przylocie na miejsce doszliśmy jednak do wniosku, że rezerwacja nie była potrzeba, bo wypożyczalni w Chanii jest tyle ile kebabów na Jana Pawła. Szyldy Car Rental wyłaniają się zza każdego rogu.

Dojazd

Nadszedł upragniony dzień. Do Wrocławia dotarliśmy bez problemu. Mieliśmy jeszcze pół dnia na wrocławskie spacery więc żeby narobić sobie jeszcze większego apetytu na Kretę poszliśmy na grecki obiad. Około 14:00 wróciliśmy na dworzec PKP, skąd odjeżdża autobus miejski, nr 406 na lotnisko. Odprawa przebiegła bez problemu. Tu dodam, że wrocławskie lotnisko jest bardzo przyjemne. Wzdłuż okien ustawione są wygodne fotele, z których można obserwować startujące i lądujące samoloty (o wolny fotel toczy się ciągła walka :)). Chwilę po godzinie 17 siedzieliśmy już na pokładzie samolotu. Po 2,5h lotu wylądowaliśmy w Chanii. Widok palm wzbudził we mnie takie emocje (jak zawsze), że radość nie znała granic. Do miasta dotarliśmy miejskim autobusem KTEL. Tu znajdziecie rozkład jazdy. Po wyjściu z terminala, łatwo zauważyć budkę z biletami i zielony autobus z napisem KTEL. Autobus odjeżdża co pól godziny, bilet kosztuje 2,30 EUR (2014 rok), a podróż trwa około 20 minut. Do hotelu poszliśmy na piechotę przy pomocy wcześniej wydrukowanej mapy. Check-in przebiegł bez problemu. Pan recepcjonista powiedział ‘your room is 27’ po czym dostaliśmy kluczyk z numerem 25 😀 Pokój był bardzo przyjemny, czysty, miał balkon, łazienkę, lodówkę i klimatyzację, wszystko czego potrzebowaliśmy do szczęścia. Jedynym mankamentem było to, że siedząc na kibelku trzeba było włożyć nogi do brodzika, bo nie było na nie miejsca (ta grecka myśl techniczna). Hotel zlokalizowany jest tuż przy plaży, spacer do starego miasta zajmuje około 12 minut, a w okolicy znajduje się mnóstwo restauracji, barów, sklepów i tavern.

Chania

Chania jest drugim co do wielkości miastem Krety. Leży na północnym-zachodzie wyspy. Została założona przez Wenecjan i podbita przez Turków o czym świadczy charakterystyczna zabudowa, tj. stary wenecki port (Old Venetian Harbour) i meczety.
Chania jest przecudowna dla tych, którzy lubią leniuchować i dla tych aktywnych. Są plaże, można uprawiać sporty wodne i wylegiwać się na leżakach. Wieczorem obowiązkowo trzeba pójść na kolację do jednej z tavern przy Porcie Weneckim, a później zgubić się w labiryncie kolorowych uliczek. Wpadnijcie też do muzeum morskiego, przespacerujcie się do latarni morskiej i tureckiej dzielnicy, pójdźcie do miejskiej hali targowej (kupicie tam miejskie smakołyki, tj. oliwa, oliwki, baklawy, orzechy w miodzie) i teraz najważniejsze – jedzcie do oporu. Kuchnia jest przepyszna. Spróbujcie też greckiej kawy. Mała czarna jest tu bardzo mocna, parzona razem z cukrem więc przy zamówieniu warto zadeklarować jego ilość, bo później już nie ma odwrotu 🙂

Dla mnie najwspanialszy jest labirynt uliczek przy porcie. Gwarantuje, że się zakochacie. ja wpadłam po uszy 🙂

Wycieczka na plażę Balos i Falasarna

Wycieczkę zaczęliśmy od wypożyczenia samochodu. Wynajem auta nigdy nie przyszedł nam tak łatwo jak na Krecie. Nikt nie pytał czy chcemy dodatkowe ubezpieczenie, nikt nie chciał dodatkowej opłaty za wiek, po prostu zapłaciliśmy 82 EUR, dostaliśmy kluczyli i ruszyliśmy w drogę 🙂 Wcześniej upewniliśmy się czy szyby są całe, czy są wszystkie koła i gdzie samochód jest porysowany, na wypadek jakby wypożyczalnia miała do nas zastrzeżenia przy oddawaniu auta.
Pierwszy czlendż to wyjazd z Chanii. Jazda po mieście to raczej zgroza, bo mało kto przestrzega jakichkolwiek zasad. Ulice są bardzo wąskie, jest mało przejść dla pieszych i mnóstwo skuterów wyjeżdżających w najmniej spodziewanej chwili. Najciekawsze było dla nas następujące zjawisko – samochód zatrzymuje się na środku ulicy, kierowca włącza światła awaryjne i szybko wyskakuje do sklepu. Pisząc ‘zatrzymuje się na środku’ mam na myśli naprawdę środek ulicy. Wyjechaliśmy, UFFF. Kierowaliśmy się na zachód, w stronę miejscowości Kissamos. To małe miasteczko rybackie oddalone od Chanii o jakieś 38 km. Tam trzeba wypatrywać drogowskazów na Balos. Nawigacja nie znajduje czegoś takiego jak Balos, ale Kreta jest na tyle przygotowana na turystów, że trafiamy bez problemu, nie mając pojęcia o drodze. Skręciliśmy z głównej drogi i podążaliśmy za wskazówkami. Droga prowadziła początkowo przez bardzo wąską, asfaltową ulicę, gaj oliwny, aż w końcu dotarliśmy na kamienno-piaszczysty odcinek trasy.

Pan w restauracji w Chanii uprzedzał, że nie będzie łatwo. Droga ciągnęła się przez około 7 km. Z jednej strony była przepaść, a z drugiej góry i skaczące po nich kozy.

Momentami było trochę przerażająco, bo nasza wypożyczona Pandzina ledwo dawała rade jadąc pod górkę 🙂 Na końcu drogi czekał parking gdzie zostawiliśmy samochód i poszliśmy za tłumem turystów w dół. Po 20 minutach spaceru zobaczyliśmy raj! Widok z góry był wspaniały.

Wyspa do której dało się dojść przez płytkie wody laguny robi niesamowite wrażenie. Zeszliśmy na dół i cieszyliśmy się jak dzieci. Można tam się również dostać statkiem z Kissamos, ale my postawiliśmy na naszą Pandę. Plaża Balos jest przepiękna i to ‚must’ będąc na Krecie. Naszym następnym celem była plaża Falasarna, która nie powaliła nas na kolana jak Balos, ale też było miło (chociaż po drodze prawie dostałam zawału, czytaj: z jednej przepaść, z drugiej podobnie).

Wycieczka do klasztoru Agia Triada, Preveli i Rethymnonu

Kolejnego dnia, już bez ręczników i kostiumów kąpielowych pojechaliśmy do pięknego monastyru Agia Triada, który oddalony jest od Chanii o jakieś 16 km.

Jechaliśmy przez gaje oliwne i przez uprawę arbuzów, które były duuużo większe niż w naszym Tesco. Po 40 minutach jazdy (bo 16 km w Grecji to nie 16 km jazdy po prostej drodze, ale niekończące się zakręty, zwężenia i wzniesienia) dotarliśmy na miejsce. Wstęp kosztuje 2 EUR od osoby.

To piękny, prawosławny klasztor zbudowany w XVII wieku. Zamieszkujący go mnisi produkują między innymi oliwę z oliwek, w którą warto się na Krecie zaopatrzyć. Nam Ryan na to nie pozwolił. Polecam odwiedzenie tego miejsca nawet osobom nie związanym mocno z kościołem. To piękne miejsce, wspaniała architektura, cudowna roślinność, a fani kotów na pewno się zakochają. Mieszka ich tam chyba tysiąc.

Później ruszyliśmy do Preveli. To plaża na południowym wybrzeżu wyspy. Znajduje się tam gaj palmowy i rzeka wpadająca do morza. Mimo że trasa z północy na południe Krety jest dość krótka, bo jakieś 30-40 km to jechaliśmy długo, bo trzeba przedostać się przez góry. Widoki po drodze, jak i w samym Preveli były wspaniałe, ale znowu byłam blisko zawału. Przepaść z prawej i lewej, a jadąc pod górkę było widać tylko niebo.

Następny kierunek – Rethymnon. To trzecie pod względem wielkości miasto na Krecie. Rethymno, bo tak też jest nazywany leży na północnym wybrzeżu, mniej więcej w połowie drogi z Chanii do Heraklionu. To też super urokliwe miasto, ale Chania w dalszym ciągu to numer jeden. Wąskie uliczki, tureckie klimaty, pyszne jedzenie to jest to! Wpadliśmy też do Fortezzy, czyli ruin weneckiego zamku, z którego roztacza się fajny widok na miasto i morze. Bilet wstępu kosztuje 4 EUR.
Czy już mówiłam, że Kreta jest wspaniała?

Jedzenie i ludzie

W tavernach super opcją jest tzw. deal of day, czyli sałatka grecka, 2 x danie główne + wino za 15 EUR, co uważam za przyzwoitą cenę. Jedzenie na miejscu jest wspaniałe. Doskonałe, świeże owoce morza zmuszały mnie do obżarstwa 🙂 Staraliśmy się posmakować wszystkiego, i tanich, barowych gyrosów, grillowanych ośmiorniczek, kalmarów, faszerowanych warzyw, gołąbków w liściach winogron czy souvlaków. Wszystko był pyszne, nie trafiłam na nic co by mi nie smakowało. Niech kuchnia portugalska się wstydzi, tu więcej przeczytacie co myślę na jej temat! Kuchnia grecka jest lekka, świeża i z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jeśli ktoś nie jest zwolennikiem ‘sea food’ to na pewno warto spróbować jagnięciny czy baraniny, której jest na Krecie pod dostatkiem. Fajne jest to, że w restauracjach do rachunku dostaje się buteleczkę rakiji i deser ‘na koszt firmy’. Kuchnia grecka na 10 punktów dostaje 11! Teraz chcąc przypomnieć sobie te smaki wpadam do Santorini na Saskiej Kępie 🙂
Jeśli chodzi o Greków, są to bardzo przyjaźni i mili ludzie. Większość z nich mówi po angielsku, nawet starsze panie w supermarketach, co we Włoszech czy we Francji jest raczej niespotykane. Grecy są bardzo pomocni i gościnni, fakt że trochę powolni, ale od nas mają dużego plusa.

Ogólne wrażenie

Wspaniale! Kreta to piękne miejsce i do wypoczynku i do zwiedzania. Ceny na miejscu też raczej nie odstraszają. Dobra pogoda gwarantowana! My byliśmy w lipcu i temperatura w ciągu dnia nie schodziła poniżej 32°C, przy czym wiał przyjemny wiatr więc było idealnie. Chociaż kelnerka w restauracji Banana Garden powiedziała, że jest chłodno i w związku z tym nie ma jeszcze bananów i może będą w sierpniu jak będzie ponad 40°C. My jesteśmy zachwyceni i mamy nadzieje, że tam wrócimy na wiosnę, żeby przejść wąwóz Samaria, bo temperatura w lipcu raczej temu nie sprzyja. A Chania to miłość od pierwszego wejrzenia, o jedzeniu już nie wspomnę!

Koszty

Lot Wrocław – Chania – Wrocław – 550 zł / os. (w kwietniu i maju bilety są zdecydowanie tańsze)
Hotel w Chani – 500 zł / os. / 7 nocy
Polski Bus Warszawa – Wrocław – 25 zł /os.
Lot Wrocław – Warszawa Modlin – 39 zł / os.
Przejazd z/na lotnisko – 2,30 EUR / os. / w jedną stronę
Wypożyczenie samochodu – 82 EUR / 2dni
Paliwo – 45 EUR (na trasie Chania – Balos – Falasarna – Chania, Chania – Agia Triada – Preveli – Rethymnon – Chania)
Średnia cena obiadu z winem dla 2 os. – 15 – 20 EUR

Zostawiam kilka fotek! Ευχαριστώ za uwagę 🙂

Komentarze