AzjaSingapur

Co zobaczyć w Singapurze?

Singapur. Miasto Lwa. Kulturowy miszmasz. Malajowie, Indusi i Chińczycy tworzą tu doskonałą symbiozę. Nowoczesny, a jednak tradycyjny. Miejsce potężnych korporacji i świątyń. Miasto w ogrodzie. Jeden z największych portów na świecie.  To trzeba zobaczyć!
Poniżej znajdziecie kilka szybkich rad. O co chodzi z zakazami, jak to jest z cenami, jak się poruszać, co zobaczyć?

Ceny

Jedzenie! Chcąc stołować się w knajpach na zachodnią modłę można przepuścić niejedną wypłatę. Lokalne jedzenie! To jest to! Za curry laksa zapłacicie grosze! Stołujcie się w lokalnych restauracjach i garkuchnich. Im więcej lokalsów w środku tym lepiej. Przejazdy metrem też nie bolą (więcej o cenach przejazdów poniżej). Bolą jedynie ceny noclegów! Teraz już wiem, że za przyzwoity pokój w dobrej lokalizacji trzeba zapłacić około 150zł/osoba. Nie bójcie się. To nie Norwegia. Mimo wszystko da się żyć 🙂

Noclegi

Moje kryteria dotyczące noclegu: prywatny pokój, przyzwoita cena, czystość, lokalizacja. Trafiłam do dzielnicy Geylang. Jak się okazało to dzielnica czerwonych latarni. Było blisko do metra, było brudno, było niemiło. Myląca może się wydawać duża ilość tanich hosteli z dobrymi opiniami w pobliżu stacji metra Aljunied, Paya Lebar czy Eunos – tej okolicy unikajcie! Oczywiście zależy kto czego oczekuje. Mnie spotkały tam same złe rzeczy (niesamowicie obskurny hostel, spadający z dachu szczur) i z pewnością bym tam nie wróciła. Skusiła mnie tylko dobra cena (350zł/2osoby/3noce w prywatnym pokoju). Teraz już wiem, że w Singapurze to co najtańsze z pewnością jest podejrzane. Szukając noclegu skupcie się na okolicy Kallang, bliżej Mariny czy Orchard Road.

Transport

Metro! Jest bardzo dobrze rozwinięte (aż 8 linii!) i co ważne dojeżdża na lotnisko. Miejcie przy sobie tylko drobne na bilet. Cena uzależniona jest od trasy, np. odcinek Lavender – Bayfront 1,5 Sing $, Lotnisko – Aljunied 2,5 Sing $. Mapa metra tu.

Zakazy

Miasto Lwa to miasto zakazów. Cola! Kara grozi nawet za jej popijanie na peronie metra. To nie żarty. Za taką drobnostkę można dostać mandat w wysokości 500 Sing $. Gumy do żucia. Nie można ich rzuć. Nie można ich nawet wwozić do Singapuru. W sklepach też ich nie uświadczycie. Durian! Zakaz wnoszenia śmierdziela do transportu publicznego! To akurat rozumiem!  Ale, ale! Dzięki temu jest czysto i schludnie!

Co zobaczyć, gdzie pojechać?

Marina Bay to absolutny ‘must’! Zatoka, nad którą góruje centrum finansowe i ekskluzywne hotele. Wielkie, szklane budynki niemalże drapią chmury zawieszone nad miastem. Wszystkiego pilnuje Merlion, który dzielnie spogląda na spokojne wody zatoki.

Merlion, symbol Singapuru. Pół ryba, pół lew. Legenda mówi, że potwór zamieszkiwał pobliskie wody i chronił mieszkańców.

Marina Bay Sands, futurystyczny hotel z basenem na 57 piętrze! Wjedźcie na taras obserwacyjny na 57 piętrze, wybierzcie się na drinka do Ku De Ta. Nie zapomnicie tego widoku! 🙂 Wiecej o hotelu przeczytacie tu.

• Marina Bay Sands Light and Water Show, to cowieczorny darmowy pokaz typu woda – światło – dźwięk przy hotelu Marina Bay Sands. Trwa 15 minut, odbywa się codziennie o 20:00 i 21:30, a w weekendy dodatkowo o 23:00. Przyjdźcie wcześniej zająć dobre miejsce, warto!

Gardens by the Bay, kompleks ogrodów z kosmicznymi drzewami tuż obok hotelu Marina Bay Sands. Sztuczne drzewa osiągają nawet 50 m wysokości i połączone są mostami, po których można spacerować. Powstanie ogrodów wchodziło w skład strategii miasta-państwa brzmiącej – Singapur miastem w ogrodzie. Bardzo łatwo tam dotrzecie wysiadając na stacji metra Bayfront i kierując się za hotel. Bilet wstępu kosztuje 28$.

Chinatown, warto tu wpaść chociażby dla jedzenia! Zajrzjcie do Światyni Zęba Buddy (Budda Tooth Relic Temple) hinduistycznej Sri Mariamman. Wpadnijcie na bazar. Spacerujcie i kupujcie! Dotrzecie tam metrem. Wysiądźcie na stacji Chinatown.

Little India. Z Chinatown łatwo można się dostać do hinduskiej dzielnicy. Wskoczcie w North East Line i wysiądźcie na stacji Little India. Zaraz po wyjściu z podziemi poczujecie zapach indyjskich przypraw. Można kupić sari i napić się lassi. Spróbujcie też naanów, samosy i innych smakołyków.

Clarke Quay, stacja metra między Chinatown i Little India, a za razem modne miejsce na kolację lub drinka. Budzi się do życia wieczorem. Knajpa za knajpą, tuż obok przepływa rzeka, muzyka na żywo i performerzy. To chyba najlepszy opis Clarke Quay.

Sentosa, To wyspa kurort, na którą nie dotarliśmy. Słyszałam, że są tam ładne plaże więc może warto to przemyśleć jak będziecie mieć więcej czasu.

Orchard Road, mekka zakupowiczów. Znajdziecie tu wszystkie ulubione marki!

Wspaniałego pobytu w Mieście Lwa! 🙂

Komentarze